ISTOTA.info

Niezależne dziennikarstwo. Journalism with integrity

Advertisement

Małe gospodarstwa ratunkiem dla Małopolski

Przez wiele lat rozwój rolnictwa oceniano głównie przez pryzmat wielkości produkcji, wydajności i zdolności konkurowania z największymi rynkami świata. Regiony posiadające rozdrobnione rolnictwo często traktowano jako zapóźnione, mało nowoczesne i niewystarczająco efektywne. Dziś jednak coraz wyraźniej widać, że w dobie kryzysu klimatycznego, niestabilności gospodarczej i rosnących problemów żywnościowych właśnie takie regiony jak Małopolska mogą posiadać ogromny, wciąż niedoceniony potencjał.

Małopolska nie jest regionem wielkoobszarowego rolnictwa przemysłowego. Jej siłą od zawsze była różnorodność. Małe gospodarstwa rodzinne, lokalne odmiany, bliskość dużych miast, krótkie dystanse transportowe, tradycje kulinarne, krajobraz i wiedza przekazywana między pokoleniami. To nie są dziś wyłącznie elementy folkloru czy sentymentalnego obrazu wsi. Coraz częściej stają się realnym zasobem bezpieczeństwa żywnościowego i społecznego.

Bardzo mocno wybrzmiewa to w rozdziale „Jak nakarmić świat w dobie kryzysu klimatyczno-ekologicznego” autorstwa Pauliny Kramarz, doktory habilitowanej, profesory UJ, pracującej w Instytucie Nauk o Środowisku Wydziału Biologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Rozdział ukazał się w książce „Za pięć dwunasta koniec świata. Kryzys klimatyczno-ekologiczny głosem wielu nauk”, pod redakcją Kasi Jasikowskiej i Michała Pałasza.

Paulina Kramarz pokazuje, że współczesny problem żywnościowy nie wynika wyłącznie z ilości produkowanej żywności, lecz z modelu jej wytwarzania, dystrybucji i marnowania. Pisze, że w skali globalnej marnowane i wyrzucane jest około 25% żywności, a mimo nadprodukcji setki milionów osób cierpią głód, niedożywienie albo nie mają dostępu do pożywienia dobrej jakości. Zwraca też uwagę, że najmniej zarabiającą grupą w łańcuchu produkcji rolnej są rolnicy i rolniczki.

To zdanie powinno szczególnie mocno wybrzmieć w Małopolsce. Jeżeli region posiada tysiące małych gospodarstw, lokalnych producentów, bliskość dużego rynku miejskiego i żywe tradycje wytwarzania żywności, to nie powinien traktować ich jako resztek dawnego świata. To może być infrastruktura bezpieczeństwa. Nie stalowa, betonowa i widoczna na mapach inwestycyjnych, ale żywa, rozproszona, oparta na relacjach, ziemi, pracy, wiedzy i zaufaniu.

Autorka pokazuje również absurd przemysłowego modelu żywnościowego. Przywołuje dane, według których na działalność związaną z hodowlą zwierząt przeznacza się aż 77% wszystkich terenów rolnych, a system ten pokrywa jedynie 33% zapotrzebowania ludzi na białko i 17% zapotrzebowania na energię. Wskazuje, że odwrócenie tych proporcji na rzecz upraw roślinnych pozwoliłoby zaspokoić potrzeby energetyczne około 20,8 mld ludzi i zapotrzebowanie na białko około 16,8 mld ludzi.

To nie jest argument przeciwko rolnikom. Przeciwnie. To argument przeciwko systemowi, który rolnika wpycha w zależność od skali, paszy, chemii, pośredników, niskich marż i presji produkcyjnej. Jeśli najmniej zarabia ten, kto jest najbliżej ziemi, to znaczy, że system został źle zszyty.

Małopolska znajduje się dziś w szczególnym momencie. Z jednej strony wieś coraz silniej styka się z miastem, a przedmieścia zmieniają swój charakter. Z drugiej strony mieszkańcy miast coraz częściej zaczynają szukać jakości życia, kontaktu z przyrodą, lokalnego jedzenia i poczucia bezpieczeństwa. W praktyce oznacza to, że oba światy zaczynają się na nowo potrzebować.

Wieś potrzebuje miasta jako rynku, partnera i miejsca wymiany doświadczeń. Miasto potrzebuje wsi jako zaplecza żywnościowego, przestrzeni przyrodniczej, źródła jakości i stabilności. Problem polega na tym, że przez lata relacja ta była często rozdzielana zamiast wzmacniana.

Tymczasem region działa dobrze tylko wtedy, gdy jego elementy są ze sobą połączone. Trochę jak dobrze uszyty strój. Jeśli materiał zostanie przecięty, rozpruty albo poszczególne fragmenty przestaną do siebie pasować, całość traci swoją funkcję ochronną. Podobnie jest dziś z relacją miasta i wsi. Nie wystarczy mówić osobno o rolnictwie, osobno o miastach, osobno o klimacie i osobno o rozwoju. To musi być wspólny organizm.

Właśnie dlatego tak ważne staje się ponowne dostrzeżenie mądrości regionu. Nie chodzi wyłącznie o ochronę tradycji, ale o zauważenie realnych zasobów, które już istnieją: małych gospodarstw, lokalnych producentów, rodzinnych przetwórni, krótkich łańcuchów dostaw, wiedzy o ziemi, sezonowości i krajobrazie. To wszystko może stać się jednym z fundamentów odporności Małopolski w świecie coraz bardziej podatnym na kryzysy klimatyczne, transportowe i gospodarcze.

Praca Pauliny Kramarz daje tej regionalnej tezie mocne naukowe oparcie. Autorka nie pisze o Małopolsce wprost, ale opisuje mechanizm, który w naszym regionie widać wyjątkowo wyraźnie. Przeważająca część społeczności globalnej Północy żyje w przeświadczeniu, że nie ma innego sposobu wytwarzania żywności niż wielkoobszarowe monokultury i fermy przemysłowe. Tymczasem, jak wskazuje Kramarz, w skali całego globu to małe i średnie gospodarstwa rolne dostarczają 70% całej światowej żywności.

Dlatego Małopolska potrzebuje własnego, regionalnego modelu. Nie kopiowania wielkoobszarowego rolnictwa, lecz mądrej promocji małych i jakościowych gospodarstw, krótkich łańcuchów dostaw, targów lokalnych, produkcji sezonowej, żywności roślinnej, przetwórstwa rzemieślniczego i współpracy wsi z miastem.

W tym miejscu szczególnie ważna staje się agroekologia. Paulina Kramarz opisuje ją jako zmianę produkcji żywności z liniowej na cyrkularną, w której obieg materii i energii jest w możliwie największym stopniu zamknięty, a gospodarstwa stają się bardziej samowystarczalne. Wskazuje też na lokalność wytwarzania żywności, ograniczanie transportu, powrót do sezonowości i poprawę bezpieczeństwa żywnościowego, aby społeczność nie była uzależniona od importu, który może się załamać.

To jest bardzo praktyczna wskazówka dla regionu. Małopolska nie musi udawać wielkiego rolniczego zagłębia przemysłowego. Może rozwijać własną siłę tam, gdzie rzeczywiście ją posiada: w jakości, różnorodności, relacji, bliskości, sezonowości, lokalnym przetwórstwie i współpracy między gminami, rolnikami, targami, szkołami, restauracjami, instytucjami publicznymi i mieszkańcami miast.

Warunkiem jest jednak zmiana myślenia. Potrzebujemy większego wsparcia dla lokalnych targowisk, regionalnych sieci sprzedaży, promocji jakościowej żywności i współpracy między gminami a miastami. Potrzebujemy również odbudowy społecznego prestiżu małych gospodarstw, bo dziś często mówi się o nich wyłącznie językiem problemów ekonomicznych, zapominając, że pełnią także funkcję kulturową, środowiskową i społeczną.

Jeśli Małopolska nauczy się ponownie korzystać ze swoich lokalnych zasobów, może stać się jednym z najciekawszych modeli regionalnego rozwoju w Polsce. Nie poprzez kopiowanie wielkich przemysłowych systemów, lecz przez wykorzystanie własnej specyfiki, krajobrazu i relacji między ludźmi.

Być może właśnie dziś najbardziej potrzebujemy nie kolejnego wyścigu, ale ponownego zszycia tego, co zostało rozdzielone: miasta i wsi, produkcji i odpowiedzialności, rozwoju i przyrody, człowieka i miejsca, w którym żyje.

Na tym polega istota rzeczy regionu. Nie na tym, by wieś podporządkować miastu albo miasto traktować jako obcego odbiorcę. Chodzi o zauważenie, że korzystamy ze wspólnych zasobów: ziemi, wody, krajobrazu, pracy, wiedzy, kultury i codziennego zaufania. Jeśli będziemy z nich korzystać mądrze, obie strony mogą zyskać. Jeśli ich nie zauważymy, stracimy nie tylko lokalną żywność, ale także część bezpieczeństwa, wspólnoty i tożsamości Małopolski.
Opracowanie na podstawie publikacji naukowej: Janusz Bończak, społeczny doradca Wojewody Małopolskiego ds. Rolnictwa i Rozwoju Wsi

Nota licencyjna i źródłowa: Tekst odwołuje się do rozdziału Pauliny Kramarz „Jak nakarmić świat w dobie kryzysu klimatyczno-ekologicznego”, opublikowanego w książce „Za pięć dwunasta koniec świata. Kryzys klimatyczno-ekologiczny głosem wielu nauk”, red. Kasia Jasikowska i Michał Pałasz, Uniwersytet Jagielloński w Krakowie, Biblioteka Jagiellońska, Kraków 2022. Publikacja została udostępniona na licencji Creative Commons CC BY-SA 4.0.