Świat zyskuje na tym, gdy młodzież jest w stanie go zobaczyć i zareagować. Bo że młodzi ludzie bardzo wrażliwie przeżywają to, co dzieje się wokół nas, w relacjach z innymi ludźmi, krajami, przyrodą czy klimatem, tego jestem pewny. I nie mówię tego hipotetycznie.
Jak dziś pamiętam pierwsze manifestacje i poruszenie związane ze zmianami klimatycznymi. To właśnie Młodzieżowy Strajk Klimatyczny w Krakowie organizował pochody i wiece, które opowiadały o zbliżającym się zagrożeniu, jakie niesie niepohamowany rozwój industrialny, technologia bez hamulców i świat, który zbyt często udaje, że granic nie ma. Byłem świadkiem różnych protestów, widziałem młodych ludzi zabierających głos, często mających dopiero 13, 14 czy 15 lat. Dla nich świat, urządzany przez nas, dorosłych, coraz rzadziej jest miejscem komfortowego, spokojnego życia, a coraz częściej czymś, o co trzeba się upominać, żeby dało się w nim normalnie żyć.
I choć MRG Festiwal 26’ „Młodzi dla Młodych” w Michałowicach był wydarzeniem radosnym, pełnym muzyki, sportu, nauki, spotkań i dobrej energii, to trudno było nie zauważyć jeszcze jednego bohatera tego dnia. Upału. Tego mocnego, lejącego się z nieba, chwilami bezlitosnego. Temperatury zbliżające się do 40 stopni Celsjusza jeszcze niedawno kojarzyłyby się raczej z południem Europy niż z placem Józefa Piłsudskiego w Michałowicach. Dziś stają się częścią naszej codzienności. To już nie jest tylko pogoda. To coraz bardziej klimat.
A mimo tego młodzi mieli odwagę przeprowadzić całą imprezę. Z koncertami, strefami sportu, nauki, pokazami, parkami maszyn, rozmowami, śmiechem, zdjęciami, wodą z węża strażackiego i tą szczególną atmosferą, kiedy wydarzenie nie jest tylko „dla młodzieży”, ale naprawdę przez młodzież współtworzone.
Z wielką przyjemnością przyjęliśmy patronat medialny nad tym wydarzeniem. I z równie dużą odpowiedzialnością staramy się opowiedzieć o pracy młodych ludzi, ich pomysłach, energii i dojrzałości. Oczywiście odrobina subiektywności w tej relacji pewnie się zakradła. Muszą nam to wybaczyć. Trudno jednak zachować pełny dystans, kiedy widzi się tak dobre wydarzenie, przygotowane z taką energią i zaangażowaniem.
Na zdjęciach widać to bardzo dobrze. Muzycy na scenie są skupieni, trochę jeszcze zanurzeni w swoim świecie, trochę już przed publicznością. Gitara, perkusja, mikrofon, słońce odbijające się od scenicznej siatki, kilka sekund przed kolejnym dźwiękiem. Nie ma tu udawania wielkiego festiwalu. Jest prawdziwe granie, napięcie i radość z tego, że można stanąć na scenie u siebie.
Jest też obrazek, który bardzo lubię. Uczestnicy z tablicą „Project 202”, dorośli z telefonami, ktoś robi zdjęcie, ktoś nagrywa, ktoś patrzy z boku. Niby zwykła scena z wydarzenia, a jednak mówi bardzo dużo. Bo czasem dorośli muszą po prostu stanąć obok i zobaczyć, że młodzi już są. Nie dopiero będą. Nie kiedyś dorosną. Już teraz mają swoje pomysły, swoją energię, swoje relacje i swój język.
W rozmowach, które przygotowujemy na Istota.info, wracał właśnie ten temat, że młodzież potrzebuje miejsca. Nie tylko sali, nie tylko wydarzenia raz do roku, nie tylko punktu w strategii gminy. Potrzebuje realnej przestrzeni, w której można coś wymyślić, zaryzykować, pomylić się, zaprosić innych, zrobić koncert, poprowadzić rozmowę, zorganizować strefę, zadbać o technikę, współpracować z urzędem, strażakami, szkołami, partnerami i mieszkańcami.
To ważne szczególnie w Michałowicach, gdzie prawie jedna czwarta mieszkańców to dzieci i młodzież. To nie jest margines społeczności. To jedna z jej najważniejszych części. Jeżeli młodzi mają czuć, że gmina jest ich miejscem, muszą ją nie tylko oglądać z ławki, szkolnego korytarza albo przystanku. Muszą mieć wpływ. I Młodzieżowa Rada Gminy Michałowice pokazała, że ten wpływ może wyglądać bardzo konkretnie.
Bo ten festiwal nie był tylko ładnym wydarzeniem do kalendarza. Był ćwiczeniem z odpowiedzialności. Ktoś musiał zaprosić ludzi. Ktoś musiał pomyśleć o programie. Ktoś musiał dogadać strefy. Ktoś musiał wyjść na scenę. Ktoś musiał rozmawiać z dorosłymi, którzy czasem pomagają, czasem doradzają, a czasem pewnie też nie do końca rozumieją, dlaczego młodzi chcą zrobić coś po swojemu. I właśnie w tym jest sens.
Obok sceny pojawiły się samochody, wielkie ciężarówki Mercedesa, strażackie wozy OSP Michałowice, Raciborowice i Zagórzyce, czerwone, ciężkie, z otwartymi skrytkami, z osprzętem, z historią lokalnych jednostek wypisaną na drzwiach. To nie były tylko atrakcje do oglądania. To była opowieść o wspólnocie. O tym, że gmina nie składa się wyłącznie z urzędu, szkoły i kilku wydarzeń. Składa się z ludzi, którzy coś potrafią, coś robią, za coś odpowiadają.
I chyba dlatego ten zestaw obrazów jest tak ciekawy. Z jednej strony młodzi na scenie, energia muzyki, skupienie, trema i ambicja. Z drugiej strony potężne maszyny, wozy strażackie, technika, siła i bezpieczeństwo. A pomiędzy tym wszystkim upał, woda, cień drzew, mieszkańcy z telefonami, dzieciaki, rodzice, opiekunowie, strażacy, organizatorzy. Mała lokalna scena, a jednak cały świat w pigułce.
Wójt Daniel Gajoch w rozmowie o młodzieży mówił o tym, że młodzi muszą mieć swoje miejsce. I to zdanie dobrze zbiera sens tego dnia. Bo miejsce to nie tylko budynek. Miejsce to także zaufanie. To zgoda na obecność. To możliwość powiedzenia: jesteśmy stąd, to jest nasze, chcemy tu działać, chcemy mieć wpływ, chcemy, żeby nas traktować serio.
MRG Festiwal 26’ pokazał, że w Michałowicach jest młodzież, która nie czeka wyłącznie na gotową ofertę. Jest młodzież, która potrafi współtworzyć. Jest też społeczność, która może na tym bardzo dużo zyskać, jeśli będzie chciała tę energię zauważyć i nie zgubić jej po drodze.
Wójt, samorząd, rodzice i cała społeczność gminy mogą być dumni z michałowickiej młodzieży. My jesteśmy pod wielkim wrażeniem. Bo młodość nie jest dodatkiem do gminy. Nie jest programem pobocznym. Nie jest „kiedyś”. Jest teraz. W upale, na scenie, przy mikrofonie, przy perkusji, przy strażackim wozie, przy sportowej strefie, przy nauce, przy rozmowie i przy odpowiedzialności.
I może właśnie dlatego warto było tam być. Żeby zobaczyć, że młodzi nie tylko potrzebują miejsca. Oni już je tworzą. Trzeba im tylko nie przeszkadzać, pomagać mądrze i traktować poważnie. Bo kiedy młodzi dostają przestrzeń, świat naprawdę zyskuje.
Tekst, zdjęcia: Janusz Bończak
Młodzi biorą się za ster

















































































