ISTOTA.info

Niezależne dziennikarstwo. Journalism with integrity

Advertisement

Młodzi robią wielkie rzeczy

Podczas MRG Festiwalu 26’ „Młodzi dla Młodych” w Michałowicach redakcja Istota.info rozmawiała z osobami, które współtworzyły to wydarzenie i jego atmosferę. To seria rozmów o młodzieży, lokalności, odpowiedzialności i o tym, czy młodzi ludzie mogą być nie tylko odbiorcami gminnej oferty, ale także współtwórcami wspólnoty, w której dorastają.
Festiwal, przygotowany przez Młodzieżową Radę Gminy Michałowice, odbył się 28 czerwca 2026 roku na placu Józefa Piłsudskiego w Michałowicach. Istota.info objęła wydarzenie patronatem medialnym.

Rozmowa z Łukaszem Hachlowskim, przewodniczącym Młodzieżowej Rady Gminy Michałowice i jednym z organizatorów Festiwalu „Młodzi dla Młodych”.

Janusz Bończak: Panie Łukaszu, skąd wziął się pomysł na Festiwal „Młodzi dla Młodych”? Dlaczego uznaliście, że takie wydarzenie jest potrzebne właśnie teraz?
Łukasz Hachlowski: Od zawsze chodziło mi po głowie takie wydarzenie, w którym można zaangażować jak największą liczbę młodych osób i którego odbiorcami będą przede wszystkim młodzi ludzie. Mam tę przyjemność, że dobrze czuję się w organizacji wydarzeń dla młodych, także na większą skalę.
Kiedy dowiedziałem się, że jest taka możliwość i że jest na to przestrzeń ze strony Urzędu Gminy, od razu zabrałem się do pracy. Nie sam, tylko razem z wieloma młodymi organizatorami. Przy wydarzeniu działało ponad 70 młodych osób, które przez ostatnie miesiące skupiały się na tym, aby dać z siebie wszystko i doprowadzić festiwal do efektu, który widzimy dzisiaj.
Oczywiście było też wsparcie kilkunastu osób z urzędu, Centrum Kultury i Promocji oraz innych instytucji, takich jak szkoła, straż i różne organizacje.

Dlaczego właśnie Michałowice?

ŁH: Dlatego, że jestem z Michałowic. Wychowywałem się tutaj, chodziłem tutaj do szkoły przez 10 lat, w tym przez osiem klas szkoły podstawowej. Od przedszkola jestem związany z tym miejscem.
Spędziłem tutaj świetny czas i świetne dzieciństwo. Wyniosłem stąd bardzo dużo wartościowej wiedzy i takie przesłanie, które teraz mocno mi przyświeca: chcieć to móc. Głęboko wierzę, że jeśli się na czymś skupimy i włożymy w to odpowiednią ilość sił, pracy i własnej energii, to możemy robić naprawdę wielkie rzeczy. Również jako osoby młode.

Później była szkoła w Krakowie?

ŁH: Tak. Jestem absolwentem III Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Kochanowskiego w Krakowie. To również wspaniała szkoła. Mam chyba szczęście do miejsc, które wybieram. To liceum z wieloletnią tradycją, ponad 120-letnią. Spotkałem tam wspaniałych ludzi i miałem okazję przez trzy lata działać w samorządzie uczniowskim, również jako przewodniczący szkoły.

Czy pomysł na festiwal powstał tu, w Michałowicach, czy raczej we współpracy z młodzieżą z Krakowa?

ŁH: Pomysł na festiwal powstał tutaj, w Młodzieżowej Radzie Gminy Michałowice. Natomiast od samego początku wiedziałem, że to nie jest wydarzenie, które robi się w pojedynkę. Dlatego szybko skontaktowałem się z liderami, z którymi współpracuję na co dzień, również w Krakowie.
Młodzieżowa Rada Gminy nie jest jedyną organizacją, w której działam. Od wielu miesięcy, a z niektórymi osobami od wielu lat, współpracuję z liderami z Krakowa. Mamy do siebie zaufanie. Wiedziałem, że mogę na nich polegać, a oni uwierzyli w moją wizję i są dzisiaj tutaj razem ze mną.

Porozmawiajmy o gminie Michałowice i o młodzieży. Czy młodzież ma tutaj swoje miejsce, żeby się spotkać, porozmawiać, spędzić razem czas? Czy jednak takim miejscem pozostaje Kraków?

ŁH: Właśnie po to powstała Młodzieżowa Rada Gminy, aby być może tę lukę zapełnić. Na terenie gminy mamy trzy szkoły podstawowe. Dwie z nich regularnie, co roku, organizują pikniki rodzinne. To nie są wydarzenia wyłącznie dla młodzieży, ale młodzi ludzie biorą w nich udział, więc taka przestrzeń pojawia się przynajmniej raz do roku. W tym roku również trzecia ze szkół zorganizowała swój piknik.
Są też samorządy uczniowskie, w których młodzież może się realizować. Uważam jednak, że decyzja o powołaniu Młodzieżowej Rady Gminy była bardzo trafna. Półtora roku naszej działalności pokazało, że ta decyzja się sprawdza.
Zorganizowaliśmy w tym czasie szereg różnych konferencji dla uczniów siódmych i ósmych klas. W ostatnim roku powtórzyliśmy je. Wzięło w nich udział kilkaset osób. W pierwszej konferencji około 300, w drugiej, rok później, około 200 osób.
To były wydarzenia dla wszystkich szkół. Zaprosiliśmy ekspertów i skupiliśmy się wokół egzaminu ósmoklasisty, ale nie od strony edukacyjnej, bo tutaj ufamy nauczycielom. Chodziło bardziej o psychologię, stres, podejście, strategie i o to, na czym młodzi mogą się faktycznie oprzeć.

Czy dorośli pytają was o zdanie? Czy raczej próbują narzucić wam rytm i sposób działania Młodzieżowej Rady Gminy? Czy macie poczucie, że samorząd i urząd naprawdę chcą was dopuścić do współdecydowania, czy jesteście raczej takim ozdobnym bukietem przy samorządzie?

ŁH: Myślę, że uczestnictwo w Młodzieżowej Radzie Gminy jest przestrzenią, żeby się sprawdzić. Jest dorosła rada gminy, a młodzieżowa rada daje możliwość zobaczenia, czy to jest coś dla nas i czy dobrze się w tym czujemy.
Wielu z nas spotyka się tutaj z odmiennością działania instytucji publicznej. Nie wszystko zawsze dzieje się szybko. Nie wszystko jest tak łatwe, jak młodzi ludzie często lubią: szybko, konkretnie i załatwione.
Mogę jednak szczerze powiedzieć, że Urząd, z którym współpracuję, jest otwarty na moje pomysły i wizje, a także na pomysły całej Młodzieżowej Rady. Na pewno chce słuchać. Jestem wysłuchany. A później siadamy do stołu i patrzymy, co da się zrobić, co jest realne i jakie są możliwości.
Działam już jedenasty rok z rzędu, a półtora roku w Młodzieżowej Radzie Gminy. Spotykałem się z różnymi instytucjami i tutaj naprawdę mogę powiedzieć, że jestem wysłuchany. Nie jestem liderem, który mówi, że musi być po mojemu, nawet jeśli coś jest wbrew zasadom. Chcę zrozumieć, dlaczego czegoś nie da się zrobić. Ale nie chcę kończyć rozmowy na tym, że „się nie da”. Chcę dojść do tego, co możemy z tym faktem zrobić, żeby jednak udało się dobrze przeprowadzić sprawę.

Gdybym zapytał: sprawdzam. Jaka decyzja samorządu najbardziej by was satysfakcjonowała? Co chcielibyście, żeby gmina przede wszystkim dla was zrobiła?

ŁH: Trudno mi odpowiedzieć, bo od razu nasuwa mi się to wydarzenie, na którym właśnie jesteśmy. Gmina zgodziła się, żeby je zrealizować. Dała mi przestrzeń, wsparcie i finansowanie tego pomysłu.
Po sześciu miesiącach przygotowań faktycznie to zrobiliśmy. To było moje marzenie, żeby takie duże wydarzenie zostało zrealizowane. Wydarzenie na skalę całej gminy, angażujące wiele różnych instytucji. Bardzo mi na tym zależało, zwłaszcza kiedy zacząłem wszystko planować, bo uwielbiam takie rzeczy robić.

A jaka powinna być pierwsza decyzja albo pierwsze działanie po festiwalu? Kiedy skończy się muzyka i zabawa, co powinno się wydarzyć dalej?

ŁH: Na pewno muszę po tym festiwalu odpocząć. Szczerze mówiąc, przez ostatnie miesiące 95 procent mojej energii było poświęcone temu wydarzeniu. A miałem w tym czasie sesję na Uniwersytecie Jagiellońskim i działałem też w innych organizacjach.
Jeszcze bardzo daleko nie wybiegaliśmy. Ale jeśli miałbym coś wskazać, to chciałbym, żeby jak największa uwaga została poświęcona przyszłym wyborom do Młodzieżowej Rady Gminy Michałowice. One odbędą się w najbliższych miesiącach, na przestrzeni jesieni i zimy.
Chciałbym, żeby jak najwięcej młodych ludzi dowiedziało się, że takie wybory będą i że taka przestrzeń istnieje. Mam nadzieję, że przez półtora roku, a wtedy już prawie dwa lata działalności, pokazaliśmy, że warto i że jest to miejsce do działania.

Gmina Michałowice jest urbanistycznie rozproszona. Czy macie problem z dotarciem do młodzieży z różnych miejscowości? Jak się komunikujecie?

ŁH: Na pewno ważne są media, ale takie, do których młodzież rzeczywiście dociera. Nie tylko strona internetowa. Ważny jest bezpośredni przekaz w mediach społecznościowych.
Druga rzecz to szkoły podstawowe. Jestem w stałym kontakcie z dyrekcjami trzech szkół. Jeśli potrzebujemy coś przekazać uczniom, możemy liczyć na wsparcie dyrekcji, czy to poprzez wiadomość na Librusie, czy na apelach. To już było sprawdzone i wiem, że działa. Bardzo ważna będzie też bezpośrednia promocja w szkołach: żebyśmy jako młodzieżowi radni opowiadali, co robimy, i zapraszali innych do działania z nami.
Jesteśmy pierwszą kadencją Młodzieżowej Rady Gminy Michałowice. Nie mieliśmy wcześniej lokalnego wzoru do naśladowania. Są młodzieżowe rady w okolicy, które działają dłużej, ale w naszej gminie czegoś takiego wcześniej nie było. My kreujemy tę rzeczywistość na nowo. Nie ukrywam, że bardzo mi się to podoba. Jako lider i wizjoner staram się układać te sprawy organizacyjnie, optymalizacyjnie i zarządczo jak najlepiej. Być może uda się nadać kierunek na przyszłe lata i pokazać, w którą stronę to może iść, żeby faktycznie działało.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał, tekst i zdjęcia: Janusz Bończak