Felieton inspirowany książką „Za pięć dwunasta koniec świata. Kryzys klimatyczno-ekologiczny głosem wielu nauk” (1.)
Jeszcze kilka lat temu rozmowy o zmianach klimatycznych w wielu miejscach przypominały chodzenie po cienkim lodzie. Temat uznawano za zbyt polityczny, zbyt kontrowersyjny albo po prostu niewygodny. Słyszałem wielokrotnie, także od osób odpowiedzialnych za edukację i działania społeczne, że „ludzie nie chcą tego słuchać”, że lepiej mówić ostrożniej, nie przesadzać, nie wywoływać niepokoju. Za każdym razem człowiek wychodził z takich rozmów z poczuciem rosnącej bezsilności, bo rzeczywistość za oknem zmieniała się szybciej niż język, którym próbowano ją opisywać.
Dziś nie trzeba już nikogo specjalnie przekonywać, że coś dzieje się ze światem. Wystarczy spojrzeć na wysychające pola, gwałtowne ulewy, coraz dłuższe okresy suszy albo temperatury, które jeszcze kilkanaście lat temu wydawały się w Polsce nierealne. Problem polega jednak na tym, że nadal bardzo często rozmawiamy o kryzysie klimatycznym w sposób powierzchowny, sprowadzając go do cen energii, politycznych sporów albo technologicznych obietnic. Tymczasem książka „Za pięć dwunasta koniec świata”, przygotowana przez środowisko związane z Uniwersytetem Jagiellońskim, pokazuje coś znacznie bardziej niepokojącego. Kryzys klimatyczny nie jest osobnym problemem środowiskowym. Jest sygnałem, że zaczyna rozpadać się system relacji podtrzymujących współczesny świat.
Autorzy piszą wprost:
„Naukowych dowodów na kryzys mamy wystarczająco dużo, ale działania podejmowane na ich gruncie są niewspółmierne do skali i tempa zmian koniecznych, aby nie dopuścić do katastrofy”
To zdanie dobrze pokazuje największy paradoks współczesności. Problemem nie jest już brak wiedzy. Wiedzy mamy ogromne ilości. Problemem jest raczej to, że od lat próbujemy pogodzić świadomość kryzysu z utrzymaniem dokładnie tego samego modelu życia, który ten kryzys wytworzył.
Pierwsza część książki jest pod tym względem szczególnie mocna, bo nie skupia się wyłącznie na klimacie rozumianym jako wzrost temperatury. Autorzy pokazują raczej całą sieć zależności pomiędzy degradacją środowiska, utratą bioróżnorodności, gospodarką, zdrowiem psychicznym i emocjami społecznymi. Bardzo ważnym wątkiem staje się tutaj pojęcie żałoby klimatycznej, które w Polsce nadal bywa traktowane z pewnym dystansem, jakby było przesadą albo emocjonalnym dodatkiem do nauki.
Tymczasem Jagoda Mytych opisuje to doświadczenie niezwykle precyzyjnie:
„To, co tracimy dziś, będzie wymagało przyszłych upamiętnień i refleksji nad ich formą”
To jedno zdanie właściwie wystarcza, by zrozumieć, że nie chodzi już wyłącznie o dane statystyczne i raporty. Coraz więcej ludzi zaczyna odczuwać realne poczucie utraty świata, który jeszcze istnieje, ale szybko zmienia swoją strukturę. Widać to szczególnie w miejscach takich jak Małopolska, gdzie przez dziesięciolecia relacja człowieka z krajobrazem była czymś naturalnym i oczywistym. Dziś coraz trudniej nie zauważyć, że z krajobrazu znikają owady, wysychają gleby, miasta przegrzewają się latem, a rytm przyrody staje się coraz bardziej niestabilny.
Kiedy kilka dni temu zakończyła się akcja „Płazom ujdzie płazem” w Dolinie Będkowskiej, większość osób widziała zapewne po prostu ochronę żab podczas migracji. W rzeczywistości była to jednak bardzo symboliczna sytuacja. Człowiek próbuje dziś ratować fragmenty świata przed skutkami cywilizacji, którą sam stworzył. I właśnie dlatego książka „Za pięć dwunasta” jest tak ważna. Ona nie opowiada wyłącznie o środowisku. Opowiada o świecie, który coraz wyraźniej pokazuje granice modelu opartego na nieustannym wzroście, eksploatacji i przekonaniu, że przyroda pozostanie niewyczerpalnym zasobem.
W tym sensie inicjatywy takie jak Mądre Wioski czy Przedmieścia w Mieście przestają być jedynie lokalnymi projektami społecznymi. Coraz bardziej przypominają próbę odbudowy odporności świata, który traci stabilność. Lokalna żywność, krótkie łańcuchy dostaw, retencja wody, ochrona krajobrazu czy odbudowa relacji między miastem a wsią nie są już wyłącznie działaniami promocyjnymi albo ekologicznymi dodatkami do nowoczesności. Stają się praktycznym pytaniem o bezpieczeństwo przyszłości.
I być może właśnie to najmocniej wybrzmiewa po lekturze pierwszej części tej książki. Kryzys klimatyczny nie jest już odległym problemem naukowców i organizacji międzynarodowych. Stał się doświadczeniem codzienności, a pytanie nie brzmi już, czy świat się zmienia, ale czy człowiek będzie potrafił zmienić sposób myślenia o własnym miejscu w tym świecie, zanim kolejne straty staną się nieodwracalne.
Tekst powstał w oparciu o wybrane wątki publikacji „Za pięć dwunasta koniec świata. Kryzys klimatyczno-ekologiczny głosem wielu nauk”, pod redakcją Kasi Jasikowskiej i Michała Pałasza, wydanej przez Uniwersytet Jagielloński w Krakowie w 2022 roku.
Książka została udostępniona bezpłatnie na licencji Creative Commons CC BY-SA 4.0 i dostępna jest online. Zachęcamy do sięgnięcia po pełne wydanie oraz poznania wszystkich autorek i autorów publikacji.























































