Felieton inspirowany książką „Za pięć dwunasta koniec świata. Kryzys klimatyczno-ekologiczny głosem wielu nauk” (3.)
Przez ostatnie lata powstały tysiące raportów, analiz i strategii dotyczących zmian klimatycznych. Nigdy wcześniej ludzkość nie posiadała tak ogromnej wiedzy o zagrożeniach, które sama stworzyła. A jednak bardzo często można odnieść wrażenie, że im więcej wiemy, tym mniej potrafimy zrobić naprawdę wspólnie.
To być może największy problem współczesnego świata. Kryzys klimatyczny coraz rzadziej wynika z braku wiedzy. Znacznie częściej wynika z braku zdolności do zmiany sposobu organizacji życia społecznego, gospodarczego i lokalnego.
I właśnie dlatego trzecia część książki „Za pięć dwunasta koniec świata” wydaje się najważniejsza. Bo autorzy nie zatrzymują się już na diagnozie kryzysu. Zadają znacznie trudniejsze pytanie. Jak organizować świat, który będzie zdolny przetrwać nadchodzące zmiany, nie rozpadając się społecznie po drodze?
W książce bardzo mocno wybrzmiewa przekonanie, że przyszłość nie może opierać się wyłącznie na indywidualnych wyborach konsumenckich. Segregowanie odpadów czy wymiana żarówek nie wystarczą, jeśli całe systemy gospodarcze nadal będą działały według logiki nieustannego wzrostu i maksymalizacji zysku.
Autorzy piszą:
„W obecnej sytuacji chodzi nie o okopywanie się na pozycjach dyscyplin czy sektorów działania, lecz o rozwiązywanie konkretnych problemów przez osoby świadome swojego w nich zanurzenia oraz naszej wspólnej zależności od przyrody”
To zdanie bardzo dobrze pokazuje problem współczesnej debaty publicznej. Od lat próbujemy rozwiązywać kryzys klimatyczny oddzielnie. Osobno rolnictwo. Osobno energetyka. Osobno miasta. Osobno edukacja. Tymczasem świat działa jak system naczyń połączonych i właśnie dlatego coraz więcej problemów zaczyna nakładać się na siebie równocześnie.
Widać to również w Polsce. Kryzys klimatyczny coraz mocniej łączy się z problemami społecznymi, kosztami życia, bezpieczeństwem żywnościowym, kryzysem psychologicznym młodych ludzi i rozpadem relacji lokalnych. Coraz więcej osób intuicyjnie czuje, że nie chodzi już wyłącznie o temperaturę, ale o pytanie, jak ma wyglądać codzienne życie w świecie coraz mniej stabilnym.
I właśnie tutaj książka zaczyna być szczególnie ciekawa dla inicjatyw takich jak Mądre Wioski i Przedmieścia w Mieście. Bo coraz wyraźniej widać, że odporność przyszłości będzie budowana lokalnie. Nie tylko przez wielkie strategie państwowe, ale przez wspólnoty zdolne do współpracy, organizowania żywności, energii, edukacji i relacji społecznych.
Dlatego tak ważne stają się dziś kooperatywy, lokalne targi, małe gospodarstwa, wspólnotowość i odbudowa więzi pomiędzy mieszkańcami miast i wsi. Jeszcze niedawno wiele osób traktowało takie działania jak sympatyczny dodatek do nowoczesności. Tymczasem coraz częściej okazuje się, że właśnie one mogą decydować o odporności społecznej w czasach kryzysów.
Wielkowiejski Targ jest tutaj bardzo ciekawym przykładem. Dla części osób nadal pozostaje po prostu miejscem zakupów albo lokalnym wydarzeniem. Ale w rzeczywistości jest czymś znacznie ważniejszym. To przestrzeń odbudowy relacji pomiędzy producentem, mieszkańcem, krajobrazem i wspólnotą. To próba stworzenia modelu lokalności, który nie opiera się wyłącznie na konsumpcji, ale na wzajemnej obecności i współodpowiedzialności.
Podobny sens mają Mądre Wioski. Nie chodzi wyłącznie o rozwój infrastruktury czy organizację wydarzeń społecznych. Chodzi o próbę zbudowania świata bardziej odpornego na kryzysy klimatyczne, gospodarcze i społeczne. Świata, który nie będzie całkowicie uzależniony od odległych systemów dostaw, wielkich korporacji i anonimowych mechanizmów rynku.
W książce bardzo ważne miejsce zajmuje również edukacja. Autorzy pokazują, że bez zmiany sposobu myślenia kolejne strategie klimatyczne pozostaną jedynie dokumentami. To szczególnie ważne dziś, kiedy młode pokolenie coraz częściej dorasta w świecie ekranów, oddzielone od doświadczenia przyrody, lokalności i realnych relacji społecznych.
Być może właśnie dlatego coraz więcej ludzi zaczyna szukać prostszych i bardziej lokalnych form życia. Nie biedniejszych ani cofniętych cywilizacyjnie, ale bardziej zakorzenionych w rzeczywistości. Coraz trudniej ignorować fakt, że człowiek potrzebuje nie tylko technologii i wzrostu gospodarczego, ale także poczucia wspólnoty, bezpieczeństwa i relacji ze światem, który go otacza.
I chyba właśnie to najmocniej zostaje po lekturze trzeciej części książki „Za pięć dwunasta”. Nie wystarczy już wiedzieć, że świat się zmienia. Prawdziwe pytanie brzmi, czy będziemy potrafili inaczej zorganizować życie społeczne, zanim kolejne kryzysy zaczną rozrywać wspólnoty szybciej, niż zdążymy je odbudowywać.
Bo przyszłość prawdopodobnie nie będzie należała do tych, którzy będą mieli najwięcej rzeczy. Bardziej do tych, którzy będą potrafili budować relacje, współpracę i lokalną odporność w świecie coraz mniej stabilnym.
Tekst powstał w oparciu o wybrane wątki publikacji „Za pięć dwunasta koniec świata. Kryzys klimatyczno-ekologiczny głosem wielu nauk”, pod redakcją Kasi Jasikowskiej i Michała Pałasza, wydanej przez Uniwersytet Jagielloński w Krakowie w 2022 roku.
Książka została udostępniona bezpłatnie na licencji Creative Commons CC BY-SA 4.0 i dostępna jest online. Zachęcamy do sięgnięcia po pełne wydanie oraz poznania wszystkich autorek i autorów publikacji.























































