ISTOTA.info

Niezależne dziennikarstwo. Journalism with integrity

Advertisement

Georg Trakl

Wprowadzenie autora wierszy – Trzy wiersze poświęcone są Georgowi Traklowi (1887–1914), austriackiemu poecie reprezentującemu ekspresjonizm, którego życie zakończyło się 3 listopada 1914 roku w Krakowie, w szpitalu wojskowym przy ulicy Wrocławskiej. Jako wojskowy aptekarz doświadczył okrucieństwa I wojny światowej, a bezsilność wobec cierpienia rannych żołnierzy doprowadziła go do psychicznego załamania.
Wiersze są literacką próbą spojrzenia na jego ostatnie dni, samotność, relację z matką i czas nieuchronnie odmierzający koniec życia.

Powiedz mamo…
Jej oczy milczą, jak do mnie mówi,
jej objęcia zapomniały ciepła,
a samotność, jakby była moja.
Mam bladą skórę jak jej twarz
i boję się nocy tak samo.
Siedzę wtulony w kącie.
Chowam głowę, zatykam uszy
i słyszę szloch jak pod wodą,
biorę go dla siebie, od siebie,
choć to nie moja rozpacz,
beznadzieja rozpoczętego dnia,
niepokój godzin, biegnącej wskazówki.
Jak mogę być Twój,
jak możesz mnie zobaczyć…,
poczuć tylko przez sen?
Przez malignę nocną,
jawę obłąkaną w dniu.
Niech tak będzie,
bo innej drogi nie widzę
do miłości matczynej.


Jej droga, moje miejsce

Niewybrukowana droga zaprowadziła mnie
tu, na skraj ludzkiego nieszczęścia.
Przewróciłem się bez siły, leżę w kałuży wstydu.
Wszędzie jest ten sam smród głupoty,
obrzydliwego wstrętu, który wydziera się z oczu,
kapie z nosa strużką, zaznaczając lampas na spodniach,
długich, pomiętych, bez zakończenia w butach
z twardą podeszwą, szytą grubymi nićmi.
Wszędzie są stopy nagie, brudne, spięte,
pragnące tańczyć, iść wzdłuż jeziora wieczorową porą,
a nie tu być samotne, dogorywające,
niektóre już bez czucia, bez właściciela,
w odchodach strachu, bez recepty na przeżycie.
Tu mnie, Matko, zaprowadziłaś?
Czy to tylko moja droga na skraj świata,
epoki, miłości w objęciach stygnącej nienawiści?
Matko! Pomóż im.
Ja nie potrafię. Ocal mnie niepamięcią!

Czas
Gdy miałem się urodzić, wskazówka losu
rzuciła cień na moją twarz i ręce.
Rytm napięcia wbił się w moje serce
i taktem jak wystrzał rozerwał moją pamięć.
Już zostałem skazany, zanim zapadł wyrok.
Już umarłem, zanim umarłem za życia.
Pamięć rozdrapuje mi oczy, wyrywa chwile
i nic nie zostaje zapomniane.
Matka wiedziała, płakała, łkała.
Ona wiedziała, jak wskazówka mija moje dni.
Nie umiała mi pomóc, jak ja nie mogłem im.
Oszalała moim nadchodzącym szaleństwem.
Teraz, Matko, rozumiem Twój brak.
Niemoc była wskazówką, więc się poddałem,
bo tak wskazywała godzina losu.
Wybacz mi, że tak bardzo Cię zawiodłem,
że tak bardzo cierpiałaś przeze mnie.
Dziecko, które urodziłaś,
młodzieniec, który chciał być z tobą,
brat wojennego bólu,
z siostrą śmiercią przy boku,
czekający
na swoją minutę. Czas trupa. Zapach zwłok


Autor Janusz Bończak, fot. Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=374692