
„Amerykańska kampania National Safety Stand-Down to Prevent Falls in Construction zachęca firmy do przerwania pracy i poświęcenia czasu wyłącznie na rozmowę o zagrożeniu upadkami. Źródło: U.S. Department of Labor, OSHA”. Oficjalne materiały OSHA – National Safety Stand-Down
Drabina może być starsza od koła. Jedno z najstarszych znanych przedstawień drabiny odnaleziono w prehistorycznej sztuce naskalnej w hiszpańskiej Valltorta, datowanej szeroko na okres od około 8000 do 2000 roku p.n.e.; tymczasem naczynie z Bronocic, na którym znajduje się jedno z najstarszych przedstawień pojazdu kołowego, pochodzi z około 3500 roku p.n.e. Drabina pojawia się później niemal wszędzie. We śnie Jakuba łączy ziemię z niebem, a poruszają się po niej aniołowie. U Dantego złota drabina prowadzi ku wyższym sferom Raju, Szekspirowi służy jako obraz ambicji, Norwid pisze o „krwawej drabinie”, Przyboś o „pionach budowniczych drabin”, Białoszewski o wchodzeniu wyżej i spadaniu, a w dziecięcej rymowance po drabinie idzie kominiarz. Przez tysiące lat zmieniały się materiały, konstrukcje i znaczenia. Jedno się nie zmieniło: z drabiny nadal można po prostu spaść.
3 stycznia 1993 roku Jason Anker miał 24 lata. Pracował przy dachu na budowie. Drabina nie była zabezpieczona, podłoże nie było dobre, a on sam wiedział, że sytuacja jest ryzykowna. Mimo to z niej skorzystał. Drabina się ześlizgnęła, a Anker spadł z wysokości około dziesięciu stóp, nieco ponad trzech metrów. Uraz kręgosłupa sprawił, że został sparaliżowany od pasa w dół. Jego córka Abbi miała wtedy trzy lata.
Po latach właśnie ich historia stała się jednym z najmocniejszych elementów brytyjskiej kampanii „Get a Grip”. Ladder Association rozpoczęła ją w 2018 roku wspólnie z Royal Society for the Prevention of Accidents, RoSPA. Oficjalny komunikat kampanii jest bardzo prosty: jeśli drabina jest właściwym narzędziem do wykonania danej pracy, trzeba wybrać właściwą drabinę i umieć z niej bezpiecznie korzystać. W kampanii uczestniczą Jason Anker i jego córka Abbi Taylor, opowiadając o skutkach wypadku nie tylko dla osoby, która spadła, ale dla całej rodziny. W 2019 roku powstał film „Abbi’s Story”. Nie pokazuje wymyślonego wypadku ani aktora odgrywającego poszkodowanego. Pokazuje córkę człowieka, którego jedno zdarzenie na drabinie wpisało się również w jej życie.
W tym przypadku kampania nie straszy samą wysokością. Pokazuje czas. Upadek trwa kilka sekund, jego konsekwencje mogą trwać kilkadziesiąt lat. Zmienia się praca, codzienność, życie rodzinne. To inny sposób mówienia o bezpieczeństwie niż rysunek człowieka stojącego źle na szczeblu i czerwony znak zakazu.
Kilka lat później ta sama Ladder Association postawiła inne pytanie: a co, jeśli błąd nie leży wyłącznie po stronie człowieka? „Step Up to Safe Ladders” to brytyjska kampania dotycząca bezpieczeństwa samych drabin, początkowo przede wszystkim modeli teleskopowych sprzedawanych w sklepach i przez internet. W badaniu opublikowanym w maju 2022 roku 82 procent testowanych drabin nie przeszło wymaganych prób bezpieczeństwa. Organizacja prowadziła później kolejne badania i wracała do tych samych produktów.
W styczniu 2025 roku na potrzeby programu BBC „Morning Live” kupiono trzy drabiny teleskopowe oferowane na Amazonie i eBayu. Wszystkie trzy zawiodły w testach wytrzymałości jeszcze przed osiągnięciem pełnego obciążenia przewidzianego w procedurze badawczej. Produkty były przy tym oferowane jako zgodne z normą EN 131.
Za laboratoryjnymi próbami stoi jednak prawdziwy wypadek. Elektryk Joffrey Bogemans pracował przy instalacji alarmu przeciwpożarowego w obiekcie komercyjnym. Teleskopowa drabina kupiona od zewnętrznego sprzedawcy na Amazon Marketplace pękła, gdy znajdował się około 4,5 metra nad ziemią. Spadł na betonową podłogę. Miał złamane żebra oraz urazy miednicy, nadgarstka i kostki. Drabina była sprzedawana z nieprawdziwą, jak później ustalono, informacją o zgodności z normą EN 131. W marcu 2026 roku brytyjska organizacja konsumencka Which? poinformowała, że znalazła na 21 platformach internetowych sto drabin o konstrukcji podobnej lub identycznej do produktów uznawanych za niebezpieczne. Tutaj kampania przestaje być opowieścią o użytkowniku, który powinien bardziej uważać. Pytanie pojawia się wcześniej: kto wyprodukował drabinę, kto ją sprawdził, kto dopuścił ją do sprzedaży, co naprawdę oznaczają informacje podane przez sprzedawcę i dlaczego człowiek stojący kilka metrów nad ziemią ma odkrywać wadę produktu dopiero wtedy, kiedy ten produkt się pod nim łamie?
Irlandia poszła jeszcze inną drogą. 2 września 2024 roku tamtejsza Health and Safety Authority rozpoczęła dwutygodniową ogólnokrajową kampanię kontrolną dotyczącą pracy na wysokości w gospodarstwach rolnych. Inspektorzy pojechali zarówno do małych, jak i dużych gospodarstw. W komunikacie poprzedzającym akcję HSA podała, że w ciągu wcześniejszych dziesięciu lat w irlandzkich miejscach pracy w wyniku upadków z wysokości zginęło 98 osób, z czego 20 w gospodarstwach rolnych. Wśród najważniejszych zagrożeń wymieniono drabiny, niezabezpieczone krawędzie dachów i innych konstrukcji oraz kruche pokrycia dachowe.
Najciekawsze w irlandzkim podejściu jest jednak to, że rozmowa o bezpieczeństwie nie zaczyna się od instrukcji prawidłowego wejścia na drabinę. HSA zaleca najpierw ocenę ryzyka i zaplanowanie bezpiecznego sposobu wykonania pracy. Inspektorzy wskazywali między innymi ruchome podesty robocze MEWP, odpowiednie platformy i zabezpieczenia krawędzi. Rolnik może też zlecić pracę kompetentnemu wykonawcy posiadającemu właściwy sprzęt.
Drabina stojąca od lat przy stodole czy magazynie jest pod ręką, więc łatwo staje się rozwiązaniem automatycznym. Irlandzkie podejście próbuje ten automatyzm przerwać. Zanim pojawi się pytanie „jak wejść?”, ma się pojawić inne: „czy w ogóle trzeba wchodzić właśnie w ten sposób?”.

„NIOSH Ladder Safety App wykorzystuje czujniki telefonu m.in. do prawidłowego ustawienia kąta drabiny. Źródło: National Institute for Occupational Safety and Health, CDC”. Oficjalna strona NIOSH Ladder Safety App
W Stanach Zjednoczonych profilaktyka przybrała formę, której nazwa może być myląca dla kogoś spoza tamtejszej kultury bezpieczeństwa pracy. National Safety Stand-Down to Prevent Falls in Construction nie oznacza protestu ani strajku. „Stand-down” to dobrowolne przerwanie normalnej pracy, żeby pracodawca i pracownicy porozmawiali o zagrożeniu. Można zrobić krótki „toolbox talk”, skontrolować sprzęt, omówić konkretne zagrożenia na budowie albo przeprowadzić szkolenie. OSHA podaje, że takie spotkanie może trwać piętnaście minut, ale może też rozciągnąć się na kilka godzin. Pierwszy National Safety Stand-Down odbył się w 2014 roku; w dniach 4–8 maja 2026 roku przeprowadzono jego trzynastą edycję.
Pomysł jest prosty: zatrzymać rutynę, zanim ona zatrzyma człowieka. Drabina, po której ktoś wchodził sto razy, z czasem przestaje wyglądać jak zagrożenie. Ale setne pierwsze wejście nie musi odbywać się w tych samych warunkach co pierwsze. Zmienia się podłoże, sprzęt się zużywa, człowiek jest zmęczony, spieszy się albo wykonuje ruch, którego wcześniej nie wykonywał. Amerykański National Institute for Occupational Safety and Health spróbował wykorzystać do tego również smartfon. NIOSH Ladder Safety App używa czujników telefonu, aby pomagać między innymi w prawidłowym ustawieniu drabiny przystawnej. Za pomocą obrazu, dźwięku i wibracji wskazuje właściwy kąt, około 75 stopni. Zawiera też narzędzia pomagające dobrać drabinę, sprawdzić jej stan przed użyciem i przypomnieć zasady bezpiecznej pracy. Do grudnia 2023 roku aplikację pobrano ponad 850 tysięcy razy. NIOSH zaznacza obecnie, że aplikacja nie otrzymuje aktualizacji i instytut analizuje możliwości rozwiązania tego problemu. To już nie jest plakat wiszący gdzieś w zakładzie. Ostrzeżenie znajduje się w kieszeni i może zostać użyte dokładnie w chwili ustawiania drabiny.
Jeszcze inaczej działa Singapur. 14 lipca 2022 roku Workplace Safety and Health Council uruchomił Target Zero Falls Campaign. Jej cztery podstawowe działania opisano słowami: „Communicate, Equip, Authorise, Supervise” – informować o zagrożeniu, zapewniać właściwy sprzęt, dopuszczać do miejsca pracy wyłącznie osoby do tego upoważnione i nadzorować wykonywanie zadań. Kampanii towarzyszyły filmy, animacje, checklisty i materiały dotyczące pracy na wysokości. Rok później WSH Council przygotował osobny SME WSH Pack on Ladder Safety, skierowany przede wszystkim do małych i średnich przedsiębiorstw. W pakiecie znalazły się przewodnik bezpieczeństwa, checklisty, sześć podstawowych zasad bezpiecznego korzystania z drabin oraz naklejki ostrzegawcze przeznaczone na sam sprzęt. Materiały udostępniono w czterech językach: angielskim, mandaryńskim, malajskim i tamilskim. Nie był to temat marginalny. Podczas singapurskiego Work at Heights Symposium w 2024 roku przewodniczący zespołu ds. bezpieczeństwa pracy na wysokości Abu Bakar Mohd Nor mówił, że w poprzednich trzech latach upadki z drabin odpowiadały za około dwie trzecie nieśmiertelnych obrażeń związanych z upadkami z wysokości. Wskazywał przy tym na źle używane, źle utrzymane albo niewłaściwie dobrane do zadania drabiny.
W Wielkiej Brytanii do człowieka przemawia historia ojca i córki, w kolejnej kampanii bada się produkty dostępne w sprzedaży. W Irlandii inspektor jedzie do gospodarstwa i pyta, czy do wykonania pracy w ogóle potrzebna jest drabina. W Stanach Zjednoczonych na chwilę zatrzymuje się pracę, żeby wyrwać ludzi z rutyny, a telefon może pomóc sprawdzić kąt ustawienia. Singapur przykleja krótkie ostrzeżenie bezpośrednio do sprzętu i tłumaczy je na języki tych, którzy mają z niego korzystać. Nie ma jednej kampanii i jednej metody. Jest za to wyraźna zmiana w myśleniu o wypadku. Samo „uważaj” przestaje wystarczać. Człowiek czasem się spieszy. Czasem jest zmęczony. Czasem wykonuje tę samą pracę od dwudziestu lat i właśnie dlatego przestaje dostrzegać zagrożenie. Może źle ustawić drabinę, stanąć o szczebel za wysoko, nie zauważyć uszkodzenia albo zaufać produktowi, który nie jest tak bezpieczny, jak zapewnia jego sprzedawca. Zapobieganie wypadkom zaczyna się więc wcześniej: przy projektowaniu i kontroli sprzętu, przy wyborze sposobu wykonania pracy, na szkoleniu, podczas krótkiej rozmowy przed rozpoczęciem zadania, a czasami od decyzji, żeby drabiny tego dnia w ogóle nie wyciągać. Drabina nie ma silnika, ostrza ani alarmu. Stoi oparta o ścianę i nie wygląda groźnie. Być może właśnie dlatego tak łatwo zapomnieć, że czasem kilka zwyczajnych szczebli dzieli codzienną pracę od upadku, którego skutki zostają na całe życie.
Janusz Bończak
Źródła redakcyjne: The Ladder Association – „Get a Grip”, „Step Up to Safe Ladders”; Royal Society for the Prevention of Accidents, RoSPA; Health and Safety Authority, Irlandia – kampania dotycząca pracy na wysokości w gospodarstwach z 2 września 2024 roku; U.S. Occupational Safety and Health Administration – National Safety Stand-Down to Prevent Falls in Construction; CDC/NIOSH – Ladder Safety App; Workplace Safety and Health Council, Singapur – Target Zero Falls Campaign 2022, SME WSH Pack on Ladder Safety oraz Work at Heights Symposium 2024; Which? – materiały dotyczące drabin sprzedawanych na platformach internetowych z marca 2026 roku; „Nature” – M. i L. Dams, „Spanish rock art depicting honey gathering during the Mesolithic”; Muzeum Archeologiczne w Krakowie – naczynie z Bronocic.






















































