Wprowadzenie do książki pt. “Etyczne potępienie myślistwa”

Książka ta została napisana w imieniu bezsilnych, czyli tych,
którzy są zbyt słabi, żeby bronić samych siebie.
Dedykuję ją aktywistom antyłowieckim i wszystkim empatycznym ludziom,
którzy „potrafią patrzeć oczami krzywdzonej istoty, słuchać jej uszami, odczuwać
jej sercem”. To dzięki takim ludziom ten świat nie jest najgorszym z możliwych.
Dorota Probucka

dr hab. Dorota Probucka, prof. UP. Redaktor naczelna czasopisma Edukacja Etyczna Kierownik Katedry Etyki Szczegółowej Uniwersytetu Pedagogicznego im. KEN w Krakowie.

W 2005 roku ukazała się – pod redakcją naukową Władimira Borejki, ukraińskiego naukowca, zoologa i aktywisty na rzecz ochrony przyrody – praca zbiorowa Rzuć polowanie – zostań człowiekiem. Borejko zebrał w jednym tomie artykuły naukowców i  eseje pisarzy z  różnych krajów, potępiające i obnażające okrucieństwo oraz bezsens tej „paskudnej zabawy w zabijanie”, jak to określił rosyjski pisarz Władimir Czertkow. Wszak myślistwo w obecnych czasach nie jest dyktowane biologiczną potrzebą przeżycia; to kulturowy archaizm, „demoniczna namiętność”, wobec czego „powinno tak jak niewolnictwo trafić do lamusa historii”. W 2020 roku, piętnaście lat później, kontynuując dzieło Władimira Borejki, oddaję do rąk czytelników pracę zbiorową pod moją redakcją, zatytułowaną Etyczne potępienie myślistwa. Do współpracy zaprosiłam wybitnych polskich badaczy: etyków, psychologów, pedagogów, prawników i  biologów, reprezentujących różne ośrodki akademickie. Teza tej książki jest zdecydowanie – i mocno – postawiona, podobnie jak to uczynił Borejko, i ma związek z fundamentalną zasadą moralną – aksjologiczno-normatywną podstawą naszej kultury: „dobro pochwalaj, a zło potępiaj”. Nie bądźmy bierni, nie przechodźmy obojętnie wobec cudzej krzywdy, zarówno ludzkiej, jak i zwierzęcej. Albowiem, jak pisał filozof Edmund Burke, „złu wystarczy, aby dobrzy ludzie nic nie robili”. Tym samym naszą moralną powinnością powinno być aktywne sprzeciwianie się okrucieństwu czynionemu nie tylko ludziom, ale również zwierzętom, i potępianie sprawców, ponieważ brak naszej negatywnej reakcji wzmacnia ich niegodziwość. Do tej fundamentalnej zasady moralnej odwoływał się między innymi Albert Schweitzer – jeden z najwybitniejszych etyków, działacz społeczny i lekarz, laureat Pokojowej Nagrody Nobla z 1952 roku. Według Schweitzera myślistwo w czasach współczesnych jest przejawem zła w czystej postaci i należy o tym głośno mówić oraz głośno ten proceder krytykować. Pisał o tym również polski teolog i etyk, ks. prof. Tadeusz Ślipko, zdaniem którego współczesne myślistwo o charakterze hobbystycznym „uchybia godności człowieka jako osoby i z tego powodu należy je zakwalifikować do kategorii działań moralnie nagannych”1 . Traktuję te słowa jako moralny imperatyw – stąd pomysł na książkę i jej etyczne przesłanie. Powtórzmy: współczesne myślistwo, niedyktowane biologiczną potrzebą przeżycia, jest moralnym złem, i to na dodatek złem szczególnym, ponieważ czynionym pod ochroną prawa. Pojawia się pytanie: czy prawo nadal ma moc obowiązującą, dopuszczając do nieuzasadnionego podstawowym interesem społecznym zabijania zwierząt przez wąską grupę ludzi lubujących się w odbieraniu innym życia? Przecież myślistwo stanowi również realne zagrożenie dla ludzi2 , a  przy okazji doprowadza do skażenia środowiska naturalnego 3 . Być może takie prawo staje się nieprawym (resp. niesprawiedliwym) prawem w sensie treściowym?4 Czy „najpodlejsze prawo musi zostać uznane za wiążące, o ile tylko powstało w sposób formalnie poprawny” 5 ? A może „konkretne przepisy prawa stanowionego, gdy przekroczą określony próg niegodziwości lub niesprawiedliwości, tracą charakter norm prawnych”6 ? W  lutym 2019  roku Trybunał Konstytucyjny Kolumbii zakazał tak zwanych polowań hobbystycznych na terenie całego kraju, uznając je za sprzeczne z  zapisami o  ochronie środowiska naturalnego zawartymi w  Konstytucji. Zdaniem Trybunału populacja zwierząt zamieszkujących teren Kolumbii jest składową narodowej kultury i powinna znajdować się pod ochroną państwa. Trybunał stwierdził, że organizacja, jaką jest Kolumbijska Federacja Strzelania i  Rekreacyjnego Łowiectwa (której odpowiednikiem w Polsce jest Polski Związek Łowiecki), narusza konstytucję, praktykując myślistwo rekreacyjne i  czerpiąc z  tego materialne korzyści. Myśliwym nie udało się również uzyskać prawa do polowań na terenach prywatnych. Kilka lat wcześniej, w 2012 roku, podobną decyzję podjęła Kostaryka, a w Kenii i Botswanie wprowadzono zakaz polowań komercyjnych. W moim przekonaniu decyzje tych kilku państw świadczą o jakościowym skoku w rozwoju moralnej świadomości człowieka. Ktoś mógłby powiedzieć, że jest to tylko kilka państw – ale decyzje ich władz, poza wymiarem praktycznym, mają charakter symboliczny, ponieważ oznaczają wielki krok ludzkości w wydobyciu się ze stanu moralnego bestialstwa. Wzorujmy się na tych państwach i dążmy do wyeliminowania myślistwa hobbystycznego odgórnie, na poziomie ustawowym, oraz oddolnie, przez ogłaszanie przez gminy swoich terenów jako stref wolnych od polowania. Postulujmy wprowadzanie rozwiązań bardziej cywilizowanych i humanitarnych niż zabijanie zwierząt za pomocą broni palnej. Niech to będzie ograniczanie ich rozrodu przez sterylizację lub antykoncepcję. Domagajmy się przede wszystkim, tak jak to prawnie zostało uregulowane w Niemczech, wprowadzenia zakazu dokarmiania zwierząt w lesie przez myśliwych. To właśnie celowe, masowe dokarmianie wzmaga reprodukcję i  zwiększa populację zwierzyny, przy jednoczesnym zanieczyszczaniu ekosystemu7 . W lasach wysypywane są tony jedzenia dla zwierząt roślinożernych, a pod ambonami składowana jest padlina, która ma przywabić zwierzęta mięsożerne. Hipokryzja i  manipulacja społeczeństwem polega w tym przypadku na tym, że argument odwołujący się do wzrostu liczebności zwierząt leśnych (namnażanych przez dokarmianie) jest następnie wykorzystywany celem uzasadniania konieczności praktyk myśliwskich. To jest klucz do rozpoznania perfidii tkwiącej we współczesnym myślistwie; za nim kryją się przede wszystkim żądza zabijania i zarabiania pieniędzy na tym procederze. Żądza – a nie biologiczna i życiowa konieczność 8 . W tym miejscu warto przypomnieć słowa: „Kiedy zabijamy, to potrzebujemy zręcznie skonstruowanej ideologii, która sprawi, że nasz czyn przestanie być postrzegany jako czyste zło”9 . Składową tej ideologii jest również celowe kreowanie i podsycanie atmosfery strachu i zagrożenia ze strony zwierząt, przedstawianych jako intruzi i szkodniki. Tam, gdzie jest zagrożenie, tam musi pojawić się wybawca, czyli myśliwy, który uwolni nas od istot nam wrogich i niebezpiecznych. Oto jeden z prostych mechanizmów manipulowania ludźmi. Tym samym potrzeba dominacji, przemocy i zabijania jest skrywana za narracją zagrożenia płynącego ze strony ofiar i przerzucania na nie odpowiedzialności i winy. Agresor natomiast przedstawia się jako wybawca i dobrodziej10. Ponadto odwoływanie się przez myśliwych do „zręcznie skonstruowanej ideologii” ma jeszcze inny kontekst związany z utrwalaniem patriarchalnego porządku opartego na męskiej sile i władzy. „W zachodzących obecnie przemianach postrzegania relacji człowiek–zwierzę, kultura–natura, podtrzymywanie uzasadnień istnienia praktyki myśliwskiej przybiera postać walki ideologicznej o zachowanie wymyślonej tradycji i staje się quasi-religijnym kultem patriarchatu i męskości”11 . Powtórzmy – domagajmy się eliminacji myślistwa hobbystycznego odgórnie, czyli na poziomie ustawowym, i oddolnie, przez ogłaszanie przez gminy swoich terenów jako stref wolnych od polowania. Czyńmy to z trzech powodów. Po pierwsze, przede wszystkim dla ochrony wolno żyjących zwierząt, które, pamiętajmy – są naszym dobrem wspólnym i dysponentem ich życia nie powinna być jakakolwiek organizacja łowiecka. Przypomnijmy, że zgodnie z art. 21 Ustawy o ochronie zwierząt „zwierzęta wolno żyjące stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu”12. Ograniczenie populacji tych zwierząt jest dopuszczalne tylko wówczas, gdy stanowi „nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka”13. Po drugie, czyńmy to celem ochrony środowiska przyrodniczego oraz ludzkiego życia i zdrowia przed dewastacją spowodowaną działaniem tak zwanych wielkich zabójców (big killers), gdzie polowania zostały uznane jako jedna z  głównych przyczyn wymierania gatunków14 i  skażenia środowiska przyrodniczego. Po trzecie, czyńmy to również celem ochrony ludzi przed moralną deprawacją i  kulturowym regresem, przed zatruciem naszego moralnego ekosystemu przez okrutne praktyki myśliwskie, których z konieczności musimy być świadkami. Czyńmy to, odwołując się do niesprawiedliwości (moralnej i  społecznej), której ofiarami są nie tylko zwierzęta, ale też ludzie (tracąc życie i zdrowie przez skażenie środowiska ołowiem oraz nie mając możliwości swobodnego dostępu do terenów leśnych, nad którymi coraz większą kontrolę przejmują myśliwi). Przecież tylko 10% społeczeństwa akceptuje myślistwo w Polsce15. „Na szczęście jako społeczeństwo zaczynamy przecierać oczy i zauważamy, że wśród nas żyją ludzie, którzy zajmują się zabijaniem dla przyjemności”16. Taki wynik badania opinii społecznej wskazuje, że praktyki myśliwskie powinniśmy uznać za obrazę moralności publicznej i dążyć do ich prawnego zakazu. Niech za naszą postawą stoi przekonanie, że bycie człowiekiem, rozumiane w sensie etycznym, zawiera w sobie zobowiązanie do stawania się moralnie lepszym, duchowo szlachetniejszym, zawiera obowiązek pracy nad sobą celem przekraczania własnego egoizmu, okrucieństwa, moralnego bestialstwa, bezmyślności i głupoty. Dorota Probucka

1 T. Ślipko, Bioetyka. Najnowsze problemy, Wyd. Petrus, Kraków 2012, s. 80. 2 Czy myśliwi są w stanie zagwarantować nam, ludziom, że nie ucierpimy od ich kul? Przecież podczas polowań w 2019 roku zostały zabite cztery osoby, a w ciągu ostatnich pięciu lat doszło do co najmniej trzynastu wypadków śmiertelnych ludzi z powodu polowań, nie licząc znacznie większej ilości postrzeleń oraz wypadków drogowych spowodowanych uciekającymi w panice zwierzętami płoszonymi przez naganiaczy. Zob. A. Kurzyp, B. Chyż, Śmierć na polowaniach. Giną nie tylko zwierzęta, ale również ludzie, bigdata.wyborcza.pl/bigdata/7.159116.25425445.mapa-wypadkow-na-polowaniach-gina-nie-tylko-zwierzeta (dostęp: 20.11.2019). 3 „Myśliwi są głównym źródłem ołowiu jaki skaża środowisko. Emisje ołowiu we wszystkich dziedzinach życia podlegają ścisłej kontroli. Wyjątkiem jest tylko emisja ołowiu z amunicji myśliwskiej, która nie jest w żaden sposób kontrolowana. (. . .) Według raportów Komisji Europejskiej, w miejscach polowań występuje wyjątkowo wysokie nagromadzenie śrucin ołowianych: do 2 mln śrucin na hektar (. . .). Każdego roku w Polsce do środowiska dostaje się od 500 do 640 ton ołowiu jako efekt działalności myśliwych”. Zob. P. Skubała, Czy polowania w dzisiejszym świecie mają rację bytu?, „Zoophilologica. Polish Journal of Animal Studies” 2018, nr 4, s. 112. 4 D. Probucka, Hierarchizacja postaw polityków w świetle etapów życia moralnego, w: Etyka i polityka, red. D. Probucka, Wyd. Impuls, Kraków 2005, s. 119. 5 P. Dutkiewicz, Problem aksjologicznych podstaw prawa we współczesnej polskiej filozofii i teorii prawa, Wyd. UJ, Kraków 1996, s. 49. 6 R. Alexy, W obronie niepozytywistycznej koncepcji prawa, przeł. L. Morawski, „Państwo i Prawo” 1993, nr 11–12, s. 36. 7 „Współczesne myślistwo rozchwiało w znaczący sposób naturalne mechanizmy regulacji liczebności populacji zwierząt łownych. Przyczyniło się do tego w głównej mierze dokarmianie. Dostarczamy zwierzętom często nieodpowiedni dla nich pokarm (buraki, marchew, kapusta, jabłka), którego w ekosystemie leśnym nigdy nie było i nie powinno być. Stymulujemy w ten nienaturalny sposób ich rozrodczość”. Zob. P. Skubała, Czy polowania w dzisiejszym świecie mają rację bytu?, dz. cyt., s. 110–111. 8 „Dziś już wiemy, że pod płaszczykiem tzw. gospodarki łowieckiej kryje się brak poszanowania przyrody, olbrzymie, często niewyobrażalne okrucieństwo, zaś sami myśliwi często okazują się być osobami bez jakiejkolwiek wiedzy przyrodniczej. Sens istnienia gospodarki łowieckiej już dawno został podważony”, https://okiemprzyrodnika. wordpress.com/com/ekspertyzy-przyrodnicze (dostęp: 25.04.2020). 9 P. Skubała, Czy polowania w dzisiejszym świecie mają rację bytu?, dz. cyt., s. 114. 10 T. Nowicki, Dlaczego mężczyźni zabijają? Konstruowanie męskości w oparciu o praktyki łowieckie, „Ars Educandi” 2014, nr 11, s. 123. 11 Tamże, s. 126. 12 Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt, Dz.U. z 2019 r., poz. 122, art. 21. 13 Tamże, art. 33a, ust. 1. 14 Naukowcy z Uniwersytetu Queensland w Australii oraz Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody, poszukując głównych przyczyn wymierania gatunków, uznali, że niechlubne pierwsze miejsce zajmuje nadmierna eksploatacja środowiska naturalnego spowodowana: polowaniami, połowami i wyrębem lasów. Por. S.L. Maxwell, L.A. Fuller, T.M. Brooks, J.E.M. Watson, The Ravages of Guns, Nets and Bulldozers, „Nature” 2016, no. 536, s. 143–145. 15 Dane z 2016 roku. D. Piotrowska, Wizerunek myśliwego w XXI wieku czyli łowiectwo w oczach Polaków, Konferencja „Współczesne zagadnienia edukacji leśnej społeczeństwa”, Centrum Edukacji Przyrodniczo-Leśnej w Rogowie, 6–7.12.2016, https://www. youtube.com/watch?v=zuPGZ0AcVhM (dostęp: 23.04.2020). 16 A. Sobańda, Nawrócony myśliwy i prawda o polowaniach, „Dziennik.pl” z 19.06.2017.

Istotnie tak!