Katolicy powinni kształtować postawy ekologiczne?

Julia Bochenek – studentka Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie.

(…) Upomnę się o waszą krew przez wzgląd na wasze życie – upomnę się o nią u każdego zwierzęcia.  (Rdz 9, 2-5)

Dni, w których nasza cywilizacja stworzyła bardziej skomplikowaną strukturę społeczną, kulturę, religię oraz prawo, stały się przełomem. Systemy te są zdolne do tworzenia własnych wzorców postępowania – zbioru różnorodnych nakazów i zakazów. Człowiek otoczony jest pełnym spektrum różnorodnych norm społecznych – towarzyszą nam one w codziennym życiu. Stosunkowo często nie zdajemy sobie sprawy, że pozostają najważniejszymi źródłami naszych postaw i decyzji. To właśnie one mogą się przekształcić w krzywdzące stereotypy, z którymi stara się dziś walczyć cały świat. Najbliższe nam pozostają zakazy i nakazy zawarte w przepisach prawnych oraz wynikające z „moralności” danej religii. Jest to naturalną konsekwencją dwóch faktów – większość ludzi jest obywatelami państwa, a jednocześnie członkami pewnych związków wyznaniowych. Wspomniane zasady pochodzą ze struktur, w których partycypujemy na co dzień. Te z kolei kształtują pośrednio naszą moralność – nakazy mają być realizowane, ponieważ są zrachowaniami właściwymi, a łamania zakazów należy bezwzględnie unikać. Ponadto niewystarczające zaangażowanie w prawidłowe spełnianie norm spotyka się z różnego rodzaju sankcjami – karnymi, cywilnymi czy też szeroko rozumianą sankcją „moralną”. Dostrzegamy je i oddziałują one na nas, co powoduje, że klarowne stają się dla nas powody, dla których powinniśmy unikać niepożądanego przez normy postępowania. Te powody mają różne źródła – w zależności od normy. Należy ich szukać w funkcjach, które spełnia prawo (np. funkcja wychowawcza), bądź w świecie transcendentnym, do którego wstęp mają obiecany tylko ci, którzy należycie wypełnili nakazy religijne. Jak widać, próby urzeczywistniania nakazów dyktowanych przez literę prawa oraz system etyczny określonego kultu budzą emocje. Najczęściej jest to lęk przed karą – dolegliwością, której doświadczymy w wyniku popełnienia czynu zabronionego – więzienia, grzywny, zastosowania środka karnego etc. czy też przed wiecznym potępieniem w oczach Istoty Najwyższej. Należy podkreślić, że nagroda (budząca pozytywne odczucia) za postępowanie z narzuconą normą pojawia się zdecydowanie częściej przy normach religijnych. Prawo nie nagradza za postawy zgodne z jego wolą, chyba że przyjmiemy, że nagrodą może być również święty spokój.

Filozofia prawa zakłada, że normy religijne dotyczą jedynie wąskiej grupy osób, które należą do konkretnego związku wyznaniowego, czy sensu largo – wyznają dane wierzenia, które nie są administracyjnie uporządkowane. Jest to niepodważalny fakt, trzeba jednak wziąć pod uwagę następny – zorganizowanie konkretnych wierzeń powoduje, że w społeczeństwie powstaje nowa grupa osób, które chcą zabezpieczać swoje interesy i mają realną władzę, aby to uczynić. Cały spór o słuszność tzw. rozdziału Kościoła od państwa stanowi konsekwencję ww. faktu. Normy religijne nie funkcjonują w próżni, a grupy interesantów starannie dążą do tego, aby tak pozostało. Taki status quo ma wiele zalet, ale i kilka wad. Warto się przyjrzeć, jak wygląda podmiotowość prawna zwierząt w kraju o dominującej roli wyznania katolickiego – w Polsce.

ODŁAM KATOLICKI CHRZEŚCIJAŃSTWA A POSZANOWANIE PRAW ZWIERZĄT

Katechizm Kościoła Katolickiego (dalej: KKK) to dokument uznawany za oficjalną doktrynę oraz wykładnię zasad wiary, której każdy katolik musi przestrzegać, aby dostąpić zbawienia. Został napisany przez znawców dziedziny teologii, historii katolicyzmu, a także jego systemu etycznego. Poniżej przywołujemy kilka z kanonów.

2415 „Siódme przykazanie domaga się poszanowania integralności stworzenia. Zwierzęta, jak również rośliny i byty nieożywione, są z natury przeznaczone dla dobra wspólnego ludzkości w przeszłości, obecnie i w przyszłości. Korzystanie z bogactw naturalnych, roślinnych i zwierzęcych świata nie może być oderwane od poszanowania wymagań moralnych Panowanie nad bytami nieożywionymi i istotami żywymi, jakiego Bóg udzielił człowiekowi, nie jest absolutne; określa je troska o jakość życia bliźniego, także przyszłych pokoleń; domaga się ono religijnego szacunku dla integralności stworzenia”.

Integralność stworzenia” oznacza nierozdzielność aktu stworzenia. Można to interpretować w taki sposób, że Bóg z taką samą miłością i zaangażowaniem przykładał wagę do tworzenia każdego elementu świata. Bóg widział, że „wszystko, co uczynił, było bardzo dobre” (Rdz 1, 31). Przeznaczył On zwierzęta, rośliny oraz byty nieożywione dla dobra wspólnego – dobra wszystkich istot, elementów, które stworzył. Dobra wspólnego nie można rozpatrywać w kategoriach dobra wspólnego wyłącznie potomków Adama i Ewy, ponieważ zgodnie z kanonem 2416:

2416 „Zwierzęta są stworzeniami Bożymi. Bóg otacza je swoją opatrznościową troską. Przez samo swoje istnienie błogosławią Go i oddają Mu chwałę. Także ludzie zobowiązani do życzliwości wobec nich.

Czym jest enigmatyczne „dobro wspólne”, pozostaje zagadką nauk filozoficznych i etycznych. Trzeba jednak uznać za pewnik, że każdy katolik powinien dążyć do życia w harmonii z szeroko rozumianą przyrodą. Los planety – czyli także zwierząt, które tworzą pewną harmonię, nazwaną ekosystemem – nie powinien być mu obojętny. Wyznawca katolicyzmu powinien interesować się jakością życia zwierząt w rzeźniach, klatkach i w ogóle w niewoli. Co więcej, jest zobowiązany dążyć do eliminowania sytuacji, które powodują, że zwierzęta nie mogą błogosławić Boga i oddawać Mu chwały. Te obowiązki wynikają z faktu, że…

2417 Bóg powierzył zwierzęta panowaniu człowieka, którego stworzył na swój obraz. Jest więc uprawnione wykorzystywanie zwierząt jako pokarmu i do wytwarzania odzieży. Można je oswajać, by towarzyszyły człowiekowi w jego pracach i rozrywkach. Doświadczenia medyczne i naukowe na zwierzętach, jeśli tylko mieszczą się w rozsądnych granicach, są praktykami moralnie dopuszczalnymi, byle tylko mieściły się w rozsądnych granicach i przyczyniały się do leczenia i ratowania życia ludzkiego”

Oficjalne stanowisko KKK pozwala, aby zwierzęta były używane do produkcji pokarmu oraz odzieży. Dozwolone jest, aby zwierzę żyło na co dzień obok człowieka (trudno jednak zrozumieć, dlaczego zostało to podkreślone – paradoksem byłby fakt, gdyby zostało zakazane towarzystwo innych stworzeń Bożych). Uznano za słuszne prowadzenie doświadczeń medycznych i naukowych na zwierzętach – wymagane jest jednak spełnienie konkretnych warunków, które nagminnie nie są spełnianie, a mimo to doświadczenia nadal są legalne. Kanon 2417 wydaje się zawierać solidną podstawę do uznania diety tradycyjnej oraz bezwzględnego prymu istoty ludzkiej za prymaty człowieka. Poszukiwany „veritas” może jednak leżeć gdzie indziej. Bardzo ważną informacją do zrozumienia kanonu 2417 jest sytuacja, w której Bóg podjął decyzję, aby powierzyć zwierzęta panowaniu człowieka. Przywołajmy ten moment w Biblii (rozdziały 6–9 Księgi Rodzaju). Bóg uznał Ziemię za skażoną. Jest pełen żalu, że ją stworzył. Postanawia zgładzić swoje dzieło. Uważa, że jedynie Noe żyje z Nim w zgodzie, i jego postanawia oszczędzić. Także zwierzęta Bóg uznaje za istoty skażone, aczkolwiek Noemu zapowiada, że pragnie położyć kres wszystkim ludziom – tej konkretnie grupie. Taka decyzja może wynikać z faktu, że człowiek jako istota świadoma (korona stworzenia) jest najbliższa Bogu – ze wszystkich elementów aktu stworzenia jest on w stanie „zrozumieć Boga najlepiej”. Dlatego też właśnie odwrócenie człowieka mogło zaboleć Boga najbardziej, i dlatego właśnie człowiek poniesie najdotkliwsze konsekwencje. Noe, jako sprzymierzeniec Boga, zostaje powołany do zbudowania Arki. Bóg udziela mu instrukcji, jak powinien ją zbudować, i wydaje mu nakaz:

[…] Spośród wszystkich istot żyjących wprowadź do arki po parze, samca i samicę, aby ocalały wraz z tobą od zagłady. Z każdego gatunku ptactwa, bydła i zwierząt pełzających po ziemi po parze; niechaj wejdą do ciebie, aby nie wyginęły. A ty nabierz sobie wszelkiej żywności – wszystkiego, co nadaje się do jedzenia – i zgromadź u siebie, aby była na pokarm dla ciebie i na paszę dla zwierząt […]” (Rdz 6, 19-21)

Bóg wskazał Noemu powód, dla którego nakazał mu zgromadzić w Arce zwierzęta. Zależy mu na tym, aby nie wyginęły, co sam podkreśla. Człowiek, stworzony na podobieństwo Boskie, nie może czynić nic wbrew jego woli. Wiadomym jest, że pewnych rzeczy z racji swojej marności nie przezwycięży, ale jego starania są pożądane (i mile widziane).

Jak twierdzi Księga Rodzaju, Potop trwał 40 dni (Rdz 7,17) lub 150 dni (Rdz 7, 24). Jest to wystarczająco długi okres, aby cała roślinność, która rosła na Ziemi, mogła ulec zniszczeniu. Słowa Boga, które padły po zakończeniu Potopu, zmieniają całkowicie kontekst:

[…] Wszelkie zaś zwierzę na ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko, co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam wszystko. Nie wolno wam tylko jeść mięsa z krwią życia. Upomnę się o waszą krew przez wzgląd na wasze życie – upomnę się o nią u każdego zwierzęcia. Upomnę się też u człowieka o życie człowieka i u każdego – o życie brata”. (Rdz 9, 2-5)

Nasuwa się interpretacja, która mogłaby wskazywać, że Bóg oddał człowiekowi we władanie zwierzęta jako pokarm, ponieważ po Potopie wszelka roślinność wymarła. Porównuje pokarm zwierzęcy do pokarmu roślinnego, niejako podkreślając jego pierwszeństwo, ale spożywanie produktów odzwierzęcych wydaje się traktować jak ewentualność podyktowaną specyficznymi okolicznościami (odnosząc się do bardziej współczesnych czasów – Bóg nie wymaga od cukrzyków spożywania roślin, ponieważ bogate w węglowodany jedzenie jest dla nich niekorzystne).

Jeszcze jedna sytuacja w Biblii mogłaby nasunąć podobne wnioski:

I rzekł Bóg: »Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona«. I stało się tak. A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre” (Rdz 1, 29-31)

Powyższa interpretacja przepisów biblijnych, która staje się coraz bardziej popularna wśród katolików, jest wezwaniem do większej dbałości o prawa braci mniejszych. Bóg nie przepowiada kary piekielnej dla osób, które spożywają mięso i nie interesują się losem zwierząt. Pierwszy z Trójcy Świętej wydaje się rozumieć powody, dla których ludzie spożywają mięso i widzą siebie jako władcę wśród innych elementów Stworzenia, aczkolwiek opcja polegająca na prowadzeniu stylu życia w zgodzie z postulatami weganizmu/wegetarianizmu jest jak najbardziej zgodna z Jego wizją świata. Co zatem, według KKK, Bóg uważa za nieprawidłowe?

2418 Sprzeczne z godnością ludzką jest niepotrzebne zadawanie cierpień zwierzętom lub ich zabijanie. Równie niegodziwe jest wydawanie na nie pieniędzy, które mogłyby w pierwszej kolejności ulżyć ludzkiej biedzie. Można kochać zwierzęta; nie powinny one jednak być przedmiotem uczuć należnych jedynie osobom.

Kluczową rolę w tym kanonie odgrywa słowo „niepotrzebne”. Nasza cywilizacja technologiczna dokonała niezwykłego postępu. Odzież nie musi już powstawać z futra zwierzęcego, ponieważ znamy alternatywne metody tworzenia ubrań. Jesteśmy w posiadaniu tak ogromnej ilości jedzenia, że prognozy wskazują, iż w 2025 roku co czwarta osoba będzie cierpieć z powodu skutków otyłości i nadwagi. Nie potrzebujemy już energetycznego mięsa, ponieważ możemy spożyć więcej niekalorycznego jedzenia roślinnego, które dostarcza nam potrzebnych makro- i mikroskładników, a jego zdobycie to nietrudna „wyprawa” do sklepu. W erze samochodów, tramwajów, pociągów, rowerów etc. traci swoją funkcjonalną niegdyś rolę podróż dorożką. Mamy coraz więcej wyborów dla tradycyjnych rozwiązań, przez co zakres czynności, określanych jako „niepotrzebne zadawanie cierpień zwierzętom”, staje się coraz szerszy.

Ponieważ to Bóg zna swój plan najbardziej skrupulatnie, naturalny staje się fakt, że jeśli chodzi o los zwierząt – czy ogólnie planety – nie poznamy dokładnie „przykazań” dotyczących relacji człowiek–zwierzę, według których należy żyć. Pozostajemy jedynie w sferze domysłów. Jednakże dzięki słowom wypowiedzianym przez Boga można dostrzec kilka wskazówek. Nie jest mu obojętne życie braci mniejszych, i podobnego podejścia wymaga od człowieka. Przez wzgląd na naszą wolną wolę to my decydujemy o poziomie naszego zainteresowania się tematem. Jeden człowiek zacznie stosować dietę wegańską, drugi wegetariańską, a trzeci będzie jeść mięso – ale świadom już, że mięso jest efektem cierpienia zwierząt, inaczej będzie postrzegać jego spożywanie. Wydaje się, że Bóg pozwolił człowiekowi jeść produkty odzwierzęce, aczkolwiek tylko w sytuacjach wyjątkowych (jak ta po Potopie), więc nie należy tego traktować jako standardu. Zapowiada przecież, że będzie upominać się o krew zwierzęcia, tak jak upomni się o krew człowieka. Być może na Sądzie Ostatecznym Bóg zapyta, co zrobiliśmy, aby życie zwierząt było zadowalające. I może, jako Pierwszy Nauczyciel, wszelkie oznaki naszego niedoinformowania oceni negatywnie, traktując nas jak nieprzygotowanego ucznia?

Powyższe rozważania są autorską interpretacją Logosu stworzoną na podstawie Katechizmu Kościoła Katolickiego oraz Biblii. Z powodów oczywistych opinie i postawy katolików można konfrontować przede wszystkim ze Słowem Bożym, a nie ze słowami autora. Na początku należy przyjrzeć się stanowiskom niektórych polskich duchownych na temat zwierząt. Są oni grupą biegłych, jeżeli chodzi o sprawy Pisma Świętego.

Ksiądz arcybiskup Henryk Hoser (biskup senior diecezji warszawsko-praskiej, wizytator apostolski w Medziugorie) w pewnym wywiadzie dla Radia Maryja zaznaczył, że zwierzętom nie przysługują prawa, ponieważ nie są ich świadomym podmiotem. Ksiądz Sylwester Dziedzic (kapelan Polskiego Związku Łowieckiego) uważa polowanie za piękną tradycję, w której dba o aspekty duchowe – na przykład obsługę mszalną Hubertusów. W sprawie „piątki dla zwierząt” Jarosława Kaczyńskiego komentarz dodał arcybiskup Stanisław Gądecki (przewodniczący Episkopatu Polski) – „[…] wolałbym nie być w skórze ministra rolnictwa”. Powyższe wypowiedzi (a także tysiące innych, które pojawiły się – lub nie – w mediach) nie wskazują na prozwierzęce podejście do różnych aspektów życia katolika. Z racji osobliwej relacji z Bogiem i bycia w Jego oczach „korony stworzenia” czy też z przeświadczenia o emocjonalnej i intelektualnej niższości zwierząt – a także z wielu innych powodów – dopuszcza się przejawy przesadnej protekcjonalności w relacji człowiek–zwierzę. Ludzie mają nadrzędną rolę w tej relacji, aczkolwiek błędnie się przyjmuje, że nadrzędność jest równa władzy totalnej. Bóg jest także nadrzędny wobec człowieka, ale jest pełen miłosierdzia i zrozumienia. Nadrzędność w obydwu relacjach ma charakter porządkowy – Bóg, jako Istota z wieloma przymiotami zaczynającymi się na „omni”, jest Pierwszy, ponieważ jest najdoskonalszy. Człowiek jest mniej doskonały od Boga, ale może być dobry – nie może być jednak Bogiem, ponieważ jest grzeszny i mógłby zaprowadzić na świecie chaos. Nie znamy poziomu świadomości zwierząt, ale nie od dzisiaj wiadomo, że wykazują zdolności intelektualnie i odczuwają empatię. Psychiczne funkcjonowanie zwierzęcia jest odmienne niż człowieka – boimy się innych rzeczy, mamy inne cele, inaczej rozwiązujemy konflikty etc. Nie można jednak jednoznacznie negować ewentualności, że strach konia i jeźdźcy są tożsame – nawet jeżeli powodowane przez inne czynniki. Antylopa nie opowie nam o źródłach swojego prawa do życia, ale będzie je praktykować, uciekając przed drapieżnikiem.

W Polsce jest coraz więcej wegetarian i wegan. Nie sposób określić, jaki procent z nich to katolicy, choć na pewno pośród tych 3 milionów obywateli pewna część to wyznawcy tej religii. Oznacza to, że ich podejście do nakazów religijnych łączy się w pewien sposób z powyższą interpretacją autorską kanonów KKK. Jednakże nadal jest to mniejszość. Większość polskiego społeczeństwa jest co najmniej nieświadoma cierpienia zwierząt wykorzystywanych dla szeroko rozumianej produkcji. Takiego stanu rzeczy nie zmienia też podejście duchownych, którzy – pełni obaw o humanizację zwierzęcia oraz animalizację człowieka – wolą błędnie zakładać, że szeroko rozumiany ekologiczny styl życia jest wrogi katolicyzmowi. Bezwzględne odrzucenie powoduje, że zamiast kształtować ekologizm zgodnie z regułami tego związku wyznaniowego, coraz więcej osób odwraca się od Kościoła, uznając go za poplecznika cierpienia zwierząt. Fulton J. Sheen w książce Nowe stare błędy przestrzega przed erą schyłku sztuki prowadzenia sporów, co nie omija szeroko pojętych kwestii ekologicznych.

Religia katolicka ma podstawy, aby móc przestrzegać jej nakazów oraz dbać o los zwierząt. Istnieje jednak cały wachlarz powodów, dla którego potencjał jej nauki jest przekreślany. Nie kształtuje ona „minimalizmu prozwierzęcego”, który praktykował Bóg. Taka moralność nadal funkcjonuje w wielu przestrzeniach społeczeństwa, takich jak np. Parlament, komisariaty policji, sklepy odzieżowe etc.

Przywołajmy najważniejsze akty prawne dotyczące bytowania zwierząt:

  1. Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (Dz. U. 1997 Nr 111 poz. 724) zabrania zabijania oraz znęcania się nad zwierzętami. Nie ma to charakteru bezwzględnego – istnieją wskazane wyjątki, takie jak ubój i uśmiercanie zwierząt gospodarskich oraz uśmiercanie dzikich ptaków i ssaków utrzymywanych przez człowieka w celu pozyskania mięsa i skór, działania niezbędne do usunięcia poważnego zagrożenia sanitarnego ludzi lub zwierząt oraz usuwanie osobników bezpośrednio zagrażających ludziom lub innym zwierzętom, jeżeli nie jest możliwy inny sposób usunięcia zagrożenia.

Co należy rozumieć pod hasłem „znęcanie się nad zwierzętami”? Jest to zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, w szczególności bicie zwierząt przedmiotami twardymi i ostrymi lub zaopatrzonymi w urządzenia obliczone na sprawianie specjalnego bólu; bicie po głowie, dolnej części brzucha, dolnych częściach kończyn; używanie uprzęży, pęt, stelaży, więzów lub innych urządzeń zmuszających zwierzę do przebywania w nienaturalnej pozycji, powodujących zbędny ból, uszkodzenia ciała albo śmierć, utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania, w tym utrzymywanie ich w stanie rażącego zaniedbania lub niechlujstwa, bądź w pomieszczeniach albo klatkach uniemożliwiających im zachowanie naturalnej pozycji; porzucanie zwierzęcia, a w szczególności psa lub kota, przez właściciela bądź przez inną osobę, pod której opieką zwierzę pozostaje; wystawianie zwierzęcia domowego lub gospodarskiego na działanie warunków atmosferycznych, które zagrażają jego zdrowiu lub życiu oraz utrzymywanie zwierzęcia bez odpowiedniego pokarmu lub wody przez okres wykraczający poza minimalne potrzeby właściwe dla gatunku (na podstawie art. 6 ww. ustawy).

  1. Konstytucja RP z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz.U. z 1997 r. nr 78, poz. 483) nakłada na obywateli obowiązek dbania o środowisko (art. 74). Ten obowiązek jest skorelowany z działalnością na rzecz dbania o dobrostan zwierząt, które stanowią część środowiska.

Art. 74.

1. Władze publiczne prowadzą politykę zapewniającą bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom.

2. Ochrona środowiska jest obowiązkiem władz publicznych.

3. Każdy ma prawo do informacji o stanie i ochronie środowiska.

4. Władze publiczne wspierają działania obywateli na rzecz ochrony i poprawy stanu środowiska.

Częścią bezpieczeństwa ekologicznego jest dążenie do spożywania jak najmniejszej ilości produktów odzwierzęcych, które szkodzą planecie – co jest uzasadnione naukowo. A zatem obowiązkiem wynikającym z ochrony środowiska jest także propagowanie ekologicznego stylu życia, który zakłada postawy prozwierzęce, co nie znajduje jednak odzwierciedlenia w rzeczywistości. Nadmierną ingerencją w prawa obywatela byłoby zobligowanie go, pod karą grzywny, do stosowania wyłącznie diety opartej na roślinach, jednakże nadmierną biernością jest dopuszczanie do bezkarnego porównywania ekologiczności do „głupiej mody”, która niszczy „tradycyjny świat”. Każdy roślinożerca przynajmniej raz w życiu spotkał się z niekulturalnymi komentarzami na temat swoich życiowych decyzji, co wynika z braku edukacji. Obecny system szkolnictwa nawet nie próbuje rozwiązać problemów, które niesie za sobą wzrost populacji, globalne ocieplenie i wymieranie gatunków tworzących ekosystem. Potrzeba osób, które zapoczątkują wielkie rozwiązania – w rzeczywistości jednak te jednostki, poza nielicznymi wyjątkami, narodzą się poza granicami Polski. I przez to nasze powietrze zawsze będzie bardziej zanieczyszczone.

Reasumując, w literze prawa dostrzegalne jest dosyć głośne echo norm religijnych (wśród polskiego kleru jest ono zdecydowanie cichsze, niż powinno być). Polskie prawodawstwo jest dla zwierząt poprawne – całkowita dowolność we wpływaniu na ich życie jest zakazana. Potwierdzenie takiego stanu rzeczy znajduje się w przepisach – konstytuują one pewne wzorce zachowań, których zmiana powoduje konsekwencje natury prawnej (odrębną kwestią są perypetie związane z egzekwowaniem ów konsekwencji). Można dopatrywać się w takiej postawie częściowej realizacji nakazów boskich związanych z przyjęciem wobec spraw zwierząt stanowiska nieobojętnego. Niestety, tworzenie prawa jest czymś bardziej skomplikowanym niż przelaniem na papier pewnego kompromisu społecznego. Dlatego kształtowanie się prawodawstwa prozwierzęcego zgodnie z wytycznymi w Księdze Rodzaju to droga pełna wykolein i zakrętów, które są dyktowane między innymi kulturą polityczną Polski. Wskazane są działania prowadzące do zestawienia ekologizmu z katolicyzmem i traktowania go jako jego nierozerwalną część. Polski Kościół katolicki powinien przykładać większą wagę do kształtowania postaw ekologicznych, zamiast utożsamiać je z „liberalnymi” ideami, z którymi w większości się nie zgadza. Toteż powinien przestać odbierać uwagę sformułowanej w pierwszej Księdze Pisma Świętego woli Boga. Jeżeli księża znają drogę do zbawienia, to co zrobią z całą masą polskich wyznawców – jeżeli Bóg na Sądzie Ostatecznym faktycznie będzie pytać o praktykowane formy aktywizmu prozwierzęcego?
Tekst Julia Bochenek, korekta Aleksandra Marczuk,
fot.
fancycrave1, klimkin z Pixabay

Poóż nam działać. Wspieraj Istotę – wpłać datek. Ogłoś się na łamach naszej strony.

Istotnie tak!