Plus i minus 2020 roku.

Subiektywnie najważniejszym wydarzeniem minionego roku jest moim zdaniem publikacja z 10 września 2020 raportu WWF, czyli Światowego Funduszu na rzecz Przyrody – World Wildlife Fund – przy współpracy z Londyńskim Towarzystwem Zoologicznym. Tytuł dokumentu brzmi “Living Planet Report 2020”, zaś jego treścią jest kompleksowa prezentacja bieżącego stanu środowiska naturalnego w kontekście zmian, jakie zachodziły w biosferze na przestrzeni ostatnich czterdziestu sześciu lat. Raport powstawał przy udziale ponad 125 specjalistów z całego świata, którzy analizowali globalne trendy liczebności populacji dzikich zwierząt, podsumowując dane dotyczące prawie 4500 gatunków i niemal 21000 populacji. Wnioski, jakie wynikają z tej publikacji, są druzgoczące. Po pierwsze, liczebność populacji kręgowców, żyjących w latach 1970–2016, spadła aż o 68 procent! To znaczy, że prawie o dwie trzecie zmniejszyła się populacja ryb, płazów, gadów, ptaków i ssaków na całej Ziemi w niecałe pół wieku. Innymi słowy, z każdych dziesięciu zwierząt, które żyły w 1970 roku w danym siedlisku, dzisiaj pozostały zaledwie trzy osobniki. Po drugie, w ciągu ostatnich czterdziestu sześciu lat aż 75% nie pokrytej lodem powierzchni Ziemi (czyli naturalnych siedlisk zwierząt) zostało przekształcone w obszary zurbanizowane, większość przestrzeni oceanicznej została drastycznie zanieczyszczona, a do tego utracono ponad 85% ekosystemów podmokłych. Po trzecie, między 1970 i 2016 rokiem zanotowaliśmy aż 84-procentowy spadek liczebności populacji ryb w siedliskach słodkowodnych całego świata. Po czwarte wreszcie, to niewyobrażalne zniszczenie ekosystemów doprowadziło do sytuacji, w której aktualnie około milion gatunków kręgowców jest realnie zagrożony wymarciem w ciągu najbliższych dekad. Pamiętajmy, że raport WWF nie uwzględnił globalnego wymierania bezkręgowców – szczególnie owadów zapylających – które już zostało opisane w innych pracach naukowych.

Dodatkowo, “Living Planet Report 2020” opisuje główne przyczyny apokalipsy lądowych gatunków, wśród których dominuje przerażająca skala karczowania lasów, ściśle powiązana z podwojeniem się populacji człowieka na świecie w ostatnim półwieczu. Jest nas o około 4 miliardy osób za dużo, co wymusza ciągły wzrost wylesionych powierzchni, koniecznych pod intensywne rolnictwo i hodowlę przemysłową zwierząt. Kolejne przyczyny masowego wymierania bioróżnorodności, wskazane w dokumencie WWF, to katastrofalne zmiany klimatyczne, powodujące gigantyczne pożary i susze; kłusownictwo i odławianie zwierząt w celach rozrywkowo-handlowych, jak również rozprzestrzenianie przez człowieka inwazyjnych gatunków zwierząt (poprzez hodowle zwierząt futerkowych bądź handel zwierzętami egzotycznymi, m.in. do sklepów zoologicznych). 25% dzikich gatunków zwierząt jest zagrożona wymarciem w najbliższych dekadach tylko w efekcie samych zmian klimatu – nie licząc np. zanieczyszczenia plastikiem czy działań myśliwych.

“Living Planet Report”, to raport o końcu świata – dlatego uważam go za najważniejsze wydarzenie 2020. Ten naukowy krzyk rozpaczy byłby szansą dla liderów polityki, biznesu i społeczeństwa na opracowanie planu działań na rzecz ratowania bioróżnorodności, gdyby nie finansowa pazerność i wyrachowanie decydentów; krótkoterminowe planowanie i krótkowzroczne perspektywy polityków oraz powszechna obojętność milionów konsumentów. Światowym przywódcom nie udało się dotychczas zrealizować globalnych celów zrównoważonego rozwoju, nie dopełniono postanowień Porozumienia Paryskiego ani Konwencji o Różnorodności Biologicznej ONZ, choć znają oni od dekad dowody na katastrofalny stan przyrody. Wiadomo również, że ekologiczna katastrofa oznacza rozpad naszej cywilizacji – świata, jaki znamy i który wydaje się nam bezpieczny. Mimo o niszczymy biologiczny system podtrzymywania globalnego życia. Wciąż nonszalancko lekceważymy wymieranie ryb w rzekach i morzach; nie zwracamy uwagi na znikanie pszczół, które są kluczowe w produkcji rolnej; ignorujemy krytyczne zagrożenie życia gatunków tropikalnych zwierzęta. Ten kolektywny marazm jest możliwy jeszcze tylko przez krótki czas. Jak racjonalnie ostrzega bowiem prof. Szymon Malinowski w reportażu “Można panikować”: jeżeli natychmiast nie ockniemy się ze zbiorowej drzemki, “nie przetrwamy dłużej niż najbliższe kilkadziesiąt lat”.

Tekst dr hab. Marcin Urbaniak, Katedra Etyki Ogólnej, Instytut Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Pedagogicznego im. KEN w Krakowie.

Wspieraj Istotę – wpłać datek. Ogłoś się na łamach naszej strony.

Istotnie tak!