W tym roku miało być lepiej

Drżenie, dygotania, przyspieszone bicie serca, rozbiegane oczy. Pies biegający po pokoju w amoku. Nic nie pomaga, za każdym kolejnym wystrzałem robi się coraz słabszy. Nie wie co się dzieje, tylko słyszy kolejne wybuchy i światła migające w oknach. Jest coraz głośniej, jego serce nie wytrzymało.

Co roku w sylwestra wiele psów umiera na zawał serca ze strachu. Nie wiemy ile, ponieważ wiele z nich to psy bezdomne. Czasami tylko do mediów trafia obraz zasmuconego człowieka, w zeszłym roku mężczyzna przed kamperami apelował do ludzi i prosił by zaprzestać wystrzeliwania rac i sztucznych ogni na sylwestra. Jego pies umarł na zawał serca.

Nie ma dokąd uciec. Osaczenie. Na podwórku, na balkonach, z ulicy, z każdej strony strzelają. Stan paniki jest tak wielki, że nogi odmawiają posłuszeństwa. Pod samochodem przycupnąć i potem już nie można się ruszyć. Porażenie. Oddech, nie da się już oddychać. Z każdej strony huk, dym, z każdej strony ogłuszający ból. Nie ma już żadnego bezpiecznego miejsca.

Ostrożne szacunki mówią o 50 tysiącach zwierząt umierających na zawał serca w sylwestra. Wiele z nich to psy i koty, które ze strachu uciekły ze swoich domów. Ogłuszone i przerażone zwierzęta często umierają w całkowitym osamotnieniu, nie potrafiąc znaleźć drogi do swojego domu. Stopień przerażania jest tak duży, że zwierzęta te nie wiedzą gdzie są i co się z nimi dzieje.

Śmiech. Ludzie. Wszystko zmienia się w chaos. To jest wojna. Strzelanina. Bieganie. Tłumy przemieszczające się na ulicach. Nie wiadomo czy to dzień czy to noc. Wszyscy krzyczą. Z głośników ryk. Z domów wrzaski i hałas. Ta wrzawa, te wybuchy, te dźwięki są jak nuż wbijający się coraz mocniej w sam środek ciała. Nic już nie pozostaje. Rezygnacja. W tym huku można tylko umrzeć. Strach oślepia. Chce się śmierci gdy w głowie eksplodują bomby.

Koty słyszą o dwie oktawy wyżej niż człowiek, psy są dużo bardziej wrażliwsze na fale dźwiękowe o wysokiej częstotliwości, wiele zwierząt w tym psy i koty słyszą dźwięki z dużo większej odległości niż człowiek, co więcej potrafią lokalizować o wiele precyzyjniej źródło dźwięków. Co dla nas jest hałasem, dla psa i kota jest hukiem, co dla nas jest muzyką czy zabawą dla psa i kota może być wojenną kanonadą. One po prostu słyszą i więcej i bardziej precyzyjnie. A do tego, nie wiedzą, że to noc sylwestrowa więc jak zabawa to zabawa. One po prostu umierają z przerażenia, dostając wylewów, zawałów czy zwyczajnie zabijając się w szalonej ucieczce przed przerażającym dla nich wyciem.

W tym roku miało być dla zwierząt lepiej. Człowiek płakał, że pandemia ukradła mu sylwestra. Ale i tak nie odpuściliśmy. Zgodnie z magicznym myśleniem, że oto nowy rok nam nastał i właśnie zaczyna się nowe życie, nowe możliwości, w potrzebie radości, zabawy, balowania człowiek musi się wyszumieć. To myślenie magiczne, które popycha nas do świętowania w najbardziej spektakularny sposób powoduje, że emitujemy w przestrzeń decybele, światła, które zabijają zwierzęta. Podczas sylwestrowej zabawy nikomu nie przychodzi jednak do głowy, że tuż obok niego, w odrętwieniu z przerażenia zwierzęta umierają. Ich śmierć, ich tragedia nie jest dla nas ważna, ważne jest by się zabawić. Ognie sztuczne kochamy ponad wszystko.

W tym roku miało być lepiej. Dlatego zaczyna się wielkie poszukiwanie zaginionych zwierząt. Ludzie zajęci domówkami, odpalaniem rac na balkonach, ogni sztucznych w ogródkach i na skwerach miast, nawet nie zadali sobie trudu by się rozejrzeć dookoła. Nikt nie dopatrzył się tych przerażonych oczu, nikt nie poczuł tego nierównego bicia serca, nikt nie próbował zatrzymać oszalałego w rozpaczy kota ani psa biegnącego po śmierć przez ulice. Pomimo braku oficjalnych imprez i tak wszyscy strzelali, grali, krzyczeli, wiwatowali, wysyłając w przestrzeń salwy ognia i hałasu.

W tym roku miało być lepiej, ale ludzie postanowili nie poddać się pandemii. Więc wyszli na swoje balkony, na ulice i do swoich ogrodów. Niektórzy nawet w maseczkach, by się nie zarazić, niektórzy tylko na chwilę, tylko o północy i odpalili cały ten zgiełk wojenny by niszczyć życie zwierząt.

Na ulicach Rzymu pierwszy dzień nowego roku przywitał ludzi ich dziełem: setkami ciał martwych ptaków. W całej Europe „właściciele” zwierząt, „panowie” i „panie” ich ciał i losu zaczęli poszukiwania swoich własności. Nowy rok nam się zaczął. Hura. Jest co świętować więc jeszcze tej nocy wystrzelimy parę rac. Trzeba dobić co jeszcze przeżyło. Dobra zabawa, liczy się dobra zabawa. Człowiek pan świata. A nowego psa zawsze można sobie kupić. Rekreacyjne spacerki i zazdrość sąsiadów z powodu naszego modnego, rasowego pupila jest bezcenna.
Tekst dr hab. prof. UJ Joanna Hańderek

Dr hab. prof. UJ Joanna Hańderek

Dr hab. prof. UJ Joanna Hańderek, wykładowczyni w Instytucie Filozofii UJ. Zajmuje się filozofią kultury i filozofią współczesności. Od 2013 roku organizuje cykl wykładów i spotkań poświęconych różnym formom dyskryminacji społecznych „Kultura wykluczenia?”. Współredaktorka kwartalnika popularnonaukowego „Racje”, członkini Towarzystwa Humanistycznego, Akademickiego Stowarzyszenia przeciwko Myślistwu Rekreacyjnemu, Kongresu Świeckości, członkini rady głównej Kongresu Kobiet. Z kotką na kolanach pisze filozoficznego bloga https://handerekjoanna.wordpress.com

Wspieraj Istotę – wpłać datek. Ogłoś się na łamach naszej strony.

Istotnie tak!