Dzieci podczas polowań?

Na prośbę naszej redakcji “Istota” mec. Karolina Kuszlewicz wspólnie z dr. hab. Marcinem Urbaniakiem skomentowali aktualną sytuację związaną z dopuszczeniem dzieci do polowań.

16 kwietnia podczas głosowania Sejm nie odrzucił projektu inicjatywy ustawodawczej myśliwych, zmieniającej ustawę Prawo łowieckie w kierunku przywrócenia udziału dzieci w polowaniach. Projekt został wysłany do sejmowej Komisji Ochrony Środowiska i będzie dalej procedowany. Swoje komentarze wystosowali mec. Karolina Kuszlewicz, Rzeczniczka ds. ochrony zwierząt przy Polskim Towarzystwie Etycznym oraz dr hab. Marcin Urbaniak, Przewodniczący Akademickiego Stowarzyszenia Przeciwko Myślistwu Rekreacyjnemu.

MEC. KAROLINA KUSZLEWICZ

Głosowany projekt ma istotne znaczenie dla ochrony zwierząt, dla ochrony przyrody w Polsce, a także dla praw dzieci. Chodzi o projekt nowelizacji Prawa Łowieckiego i dopuszczenie legalnego udziału dzieci w polowaniach. Przypomnę, że w 2018 roku kwestia ta była już rozstrzygana przez Parlament i wówczas wprost zakazano uczestnictwa dzieci w polowaniach, ponieważ patrzenie na akt zabijania zwierząt może mieć charakter demoralizujący dzieci. Po drugie, występuje aspekt traumatyzujący dzieci, które absolutnie nie są gotowe na to, aby oglądać drastyczne, brutalne sceny, jakimi są bez wątpienia akty odbierania zwierzętom życia – jest to sytuacja brutalna, agresywna i przerażająca dla wielu osób. Nie ma też sensu wychowywać kolejnego pokolenia, które będzie upatrywało w tym akcie czegoś pięknego, bowiem w zabijaniu zwierząt nie ma nic pięknego.

Warto wspomnieć, że zakaz udziału dzieci w polowaniach po 2018 roku został zaskarżony do Trybunału Konstytucyjnego przez grupę Kukiz ‘15, ale Trybunał umorzył tę sprawę. Teraz, w 2020 roku, mamy ponownie próbę powrotu uczestnictwa dzieci w polowaniach poprzez kolejną zmianę Prawa Łowieckiego. Po głosowaniu 16 kwietnia pojawiła się zła wiadomość: nasz Sejm zagłosował za tym, aby ten projekt dalej procedować – nie odrzucono tego projektu. Co smutne, to fakt, że aż ¼ posłów i posłanek Lewicy zagłosowała za tym, ażeby ten projekt dalej procedować. W związku z tym chciałabym wystosować apel do wszystkich parlamentarzystów i wszystkich parlamentarzystek, gdyż to politycy i polityczki będące w Parlamencie tworzą prawo, którym później my – prawnicy, prawniczki, ale również obywatele i obywatelki – się posługujemy. Jest to apel zwłaszcza do tych ugrupowań, które na sztandarach miały ochronę przyrody, ochronę zwierząt, kwestie ekologiczne. Jesteśmy w XXI wieku, jest 2020 rok. Ochrona przyrody jest dzisiaj samym korzeniem wartości – tutaj nie ma kompromisów. Nie możecie tworzyć wspólnych ugrupowań z ludźmi, którzy głosują za takimi projektami. Choćby to konkretne głosowanie dotyczyło tego, czy dany projekt będzie dalej procedowany. To nie jest tylko kwestia różnicy poglądów – to jest kwestia pryncypialnych wartości i stania po stronie przyrody, zwierząt, także po stronie praw dzieci, albo nie stania po tej stronie. Tu nie ma środka. Dzisiaj świadomi obywatele i obywatelki tego od Was wymagają; patrzą Wam na ręce i na wyniki głosowania. Mnie samej, już nie jako prawniczce czy adwokatce, ale jako obywatelce bardzo się nie podoba sytuacja, gdy któreś z ugrupowań na swoich sztandarach miało ochronę zwierząt oraz przyrody, a dzisiaj ktokolwiek z tego ugrupowania głosuje za dalszym rozpatrywaniem takiego projektu. Dwa lata temu odbyła się solidna debata o kwestii udziału dzieci w polowaniach w Sejmie i powinniśmy mieć ten temat zamknięty. Komu brakuje wiedzy na ten temat, niech może sięgnie do materiałów sprzed 2 lat, zanim bezrefleksyjnie wciśnie przycisk głosowania. Najgorsze jednak jest to, że większość Sejmu zagłosowała w pełni świadomie za tym projektem. Słyszę głosy, że trzeba uszanować prawa myśliwych do wychowywania swoich dzieci. Rzecz w tym, że nie o prawa myśliwych tu iść powinno, lecz o prawa dzieci. Bardzo do Was apeluję, żebyście postępowali zgodnie z wartościami, na których opieraliście swoje kampanie wyborcze. Cieszy mnie, że są takie ugrupowania polityczne, które mają jednoznacznie negatywny pogląd na uczestnictwo dzieci w polowaniach. Jednakże chcę jasno podkreślić: jeśli tworzycie jako Razem i Wiosna wspólnie z SLD Lewicę, to musicie od Was wszystkich wymagać jasnego poglądu. Dlatego, że my – obywatele i obywatelki – tego od Was wymagamy. Po głosowaniu 16 kwietnia jesteśmy zawiedzeni tym, że jedna czwarta Lewicy w ten sposób zagłosowała. Jeszcze raz powtórzę – to jest kwestia pryncypialnych wartości i tego się po prostu nie da pominąć.

DR HAB. MARCIN URBANIAK

Mec. Kuszlewicz dotknęła w swej wypowiedzi fundamentalnych kwestii moralnych i światopoglądowych. Mogę jedynie dodać, że uchwalony w 2018 roku zakaz udziału dzieci w polowaniach obecnie próbuje być zlikwidowany, pomimo bardzo krytycznych apeli środowiska naukowego, reprezentowanego m.in. przez Komitet Nauk Pedagogicznych PAN, Komitet Psychologii PAN oraz wielu indywidualnych pedagogów i psychologów. Mocno przygnębiający jest fakt, że 16 kwietnia w naszym Sejmie na 449 głosujących parlamentarzystów aż 278 naszych posłów i posłanek całkowicie zlekceważyło dotychczasowe ekspertyzy naukowców, pedagogów i psychologów. Owe 278 osób w Sejmie nadal popiera bezpośrednią obecność dzieci podczas zabijania zwierząt. Osobiście najbardziej zaskoczyły mnie głosy poparcia dla udziału dzieci w polowaniach, jakich udzielili posłowie i posłanki Lewicy. Mówiąc konkretnie, na 49 głosów Lewicy, tylko trzydzieści pięć osób było za odrzuceniem projektu myśliwych, za to 12 osób poparło pomysł obecności dzieci w czasie aktów zabijania, zaś 2 osoby wstrzymały się. Dlaczego postawa parlamentarzystów Lewicy tak mnie szokuje? Ponieważ to Lewica posiada często wymienia wartości „wrażliwości”, „ekologii” i „bezpieczeństwa”, o które rzekomo walczy. Czwartkowe głosowanie ujawniło, że owe wzniosłe wartości moralne okazują się dla kilkunastu posłów i posłanek jedynie pustymi frazesami czy górnolotnymi komunałami, którymi można mamić wyborców. Z kolei sami wyborcy, sympatyzujący z postulatami programowymi tzw. nowej Lewicy, mają prawo poczuć się oszukanymi – ja należę do tych wyborców.

Chciałbym wyrazić ostry sprzeciw wobec możliwości udziału dzieci w polowaniach zbiorowych oraz indywidualnych. Uczestnictwo dzieci w procesie wszystkich czynności wykonywanych przez myśliwych – w tym strzelania do zwierząt, odnajdywania zwłok bądź dobijania rannych osobników, aż po ewentualny obrzęd zakończenia polowania – stanowi silnie traumatyczne doświadczenie, prowadzące do zaburzeń stresowych pourazowych. Wiemy dzięki analizom psychologicznym, że dzieci cechują się rozwiniętą zdolnością empatycznego przeżywania aktu cierpienia oraz umierania zwierzęcia w efekcie silnej reakcji emocjonalnej na obserwowane okrucieństwo. Jak wskazuje badania, cielesne symptomy krwawienia, reagowania na ból oraz agonię wywołują silne współprzeżywanie owej agonii przez dziecko. W obliczu tak skrajnego doświadczenia, dziecko przeżywa traumatyczny wstrząs, w efekcie którego uruchamia się defensywny mechanizm emocjonalnej neutralizacji oraz moralnej normalizacji brutalnych aktów agresji myśliwskiej, któremu towarzyszą stany lękowe i koszmary senne. Udział dzieci w polowaniach jest świadomym znęcaniem się nad dzieckiem w aspekcie wstrząsającego naruszenia delikatnej sfery psychicznej. Aby uniknąć opisanych traumatycznych doświadczeń, nie organizuje się przecież wycieczek dzieci do rzeźni, aby uczestniczyły w procesie uboju krów czy świń. Wymuszone na dziecku współuczestnictwo w akcie odbierania życia jest przykładem głęboko destrukcyjnej ingerencji w kruchą, tworząca się dopiero strukturę kompetencji moralno-społecznych. Na tym polega właśnie traumatyzujące i demoralizujące działanie praktyk łowieckich: to wywołanie u dzieci silnego stresu pourazowego wraz z normalizacją zadawania bólu i odbierania życia inteligentnym, czującym podmiotom.

Na zakończenie przypomnę naszym posłom i posłankom z Sejmu, że zgodnie z badaniami psychologicznymi choćby Leonarda Berkowitza, zachowania agresywne posiadają pewne sygnały wywoławcze, albo tak zwane bodźce spustowe. Jeżeli będziemy wystawiać dzieci na kontakt z takimi bodźcami, to mamy gwarantowane zwiększenie prawdopodobieństwa, że w nieoczekiwanych sytuacjach w przyszłości u dziecka pojawią się zachowania agresywne, towarzyszące wspomnianym stanom lękowym, w efekcie doświadczonej traumy i potraumatycznego stresu. Eksperymenty Berkowitza dowiodły, że gdy w polu widzenia dziecka są bodźce, które kojarzą się z okrucieństwem, a więc strzelba bądź sztucer, to zachowania przemocowe pojawiają się o wiele częściej, niż wtedy, gdy dziecko nie jest wystawiona na sygnały skojarzone z brutalną agresją. Wiemy dzisiaj, że budowanie w umysłach dzieci pełnych okrucieństwa skojarzeń implikuje zachowania agresywne i autoagresywne, stępia wrażliwość oraz empatię, podnosi skłonność do przedmiotowego traktowania zarówno ludzi, jak i innych żywych, czujących organizmów. Tym bardziej powinni o tym pamiętać głosujący parlamentarzyści w Sejmie.

Prosimy o wsparcie naszej pracy redakcyjnej:

 

Istotnie tak!