rozpadam się w cierpieniu świata i konsekwencjach ekologicznych zaniedbań
myślę o sile i kruchości tkanek ludzkich w obliczu ekstremalnych
stanów atmosferycznych
planety. Tej planety —
próbującej krzyczeć
i przemawiać do rozsądku ludzkiego
ten ostatni raz.
Od kilkunastu dni obserwuję skrajności, które bolą moje tkanki, zupełnie tak jakbym przejęła jej cierpienie.
ekstrema są stresujące.
ekstrema wykraczają poza harmonię.
dzięki ekstremom można osiągnąć więcej lub mniej niż norma.
nasza planeta staje się nienormatywna
staje się bardziej tych, którzy już stracili
suri stawicka








































