Gdzie jest lewica kiedy naprawdę jej potrzeba?
[Wprowadzenie: Ten tekst jest odpowiedzią na artykuł „Gdzie jest lewica, kiedy naprawdę jej potrzeba…”, opublikowany w naszym magazynie Istota. Prof. Joanna Hańderek, radna Miasta Krakowa, filozofka i działaczka społeczna, przedstawia w nim perspektywę codziennej pracy lewicy w samorządzie].

Tutaj. Nasi posłowie i posłanki są w sejmie. Tutaj w Krakowie siedzimy w Radzie Miasta, jesteśmy małym, bo tylko czteroosobowym zespołem, ale za to pracowitym i upartym. Fakt, w dzisiejszym świecie trudno jest być lewicowym działaczem i działaczką, a wartości lewicowe ciągle dla wielu ludzi mają dwuznaczne konotacje.
Przyjrzyjmy się najpierw konkretnym działaniom, jakie prowadzimy. Nasz klub przeznaczył duże pieniądze budżetowe (ponad 3 miliony) na remonty pustostanów. Miasto musi mieć zaplecze mieszkaniowe. Tak! Mieszkanie jest prawem, nie towarem. W naszej partii mówimy o tym cały czas, dlatego w mikroskali naszego miasta zadbaliśmy o te remonty. Dla osób, które z powodu wielu społecznych czy życiowych czynników nie mogą same zadbać o swoje mieszkanie, samorządy muszą przygotować miejsce do życia. To nasza nie tylko polityczna, ale i moralna odpowiedzialność. To nie jest tylko populizm i opowiadanie o ludziach w kryzysie ekonomicznym czy w kryzysie bezdomności. To przede wszystkim świadomość, że każdy i każda z nas ma bardzo indywidualną ścieżkę swojego życia, nierzadko zmagając się samotnie z problemami, które mogą przytłoczyć i odebrać możliwości pełnej realizacji potrzeb życiowych. Dlatego potrzebujemy wrażliwości lewicowej, dlatego też potrzebujemy miasta, które stanie się przestrzenią dla wszystkich: i tych, którzy mogą płacić podatki, i tych, którzy z różnych względów potrzebują wsparcia.
W tym roku udało się również, dzięki mojej współpracy z MOPS, rozwinąć program antyprzemocowy. To jedna z większych barier, jakie napotykają ludzie na swojej drodze. Dom powinien być ostoją, jego symbolika kojarzy się z ciepłem i bezpieczeństwem. Niestety są domy, które są piekłem. Przemoc domowa nie jest sprawą prywatną, to nie jest przestrzeń zamknięta. Przemoc domowa jest raną nas wszystkich. Sąsiadów, którzy nie reagowali na krzyki i płacze, osób postronnych, które nie zadzwoniły na czas po policję, rodziny, która potem żyje latami w traumie, dorosłych już dzieci, które nie mogą sobie podarować, że nie ochroniły mamy. Dlatego walka z przemocą domową musi być priorytetem. Osoba, która jej doświadcza, wymaga kompleksowego wsparcia: prawniczego, psychologicznego, a nierzadko też ekonomicznego. Wychodzenie z przemocowych związków to długi, bolesny proces, to odzyskiwanie siebie wbrew całemu złu, jakiego się doświadczyło. Pomoc, umożliwienie rozpoczęcia nowego, zdrowego życia nie zależy tylko od osoby doświadczającej przemocy. To tak naprawdę zadanie całego społeczeństwa, które musi być realizowane również na poziomie samorządowym i politycznym.
Nie zawsze to wszystko wychodzi. W tym roku udało się dzięki porozumieniu ponad podziałami politycznymi i klubowymi uchwalić uchwałę antyhałasową. Ta uchwała procedowana była na prowadzonej przeze mnie komisji ochrony środowiska, a potem na Radzie Miasta. To bardzo piękny moment, kiedy ludzie przestają dyskutować o tym, co ich dzieli, nie patrzą na polityczne uwikłania, ale dostrzegają to, co dla wszystkich mieszkańców i mieszkanek jest ważne. Niestety uchwała antyhałasowa została zaskarżona przez Radę Kupiecką. Sąd unieważnił postanowienie Rady Miasta, wygrała potrzeba zarabiania, kapitalistyczne wymagania wolnorynkowej działalności. Z perspektywy lewicowej to bardzo przykre doświadczenie, ponieważ tu naprawdę zderzyły się dwie przeciwstawne wartości: myślenie o społeczeństwie jako wspólnocie i myślenie o mieście jako o źródle zarobkowania. Niestety nie zawsze da się wygrać, nie oznacza to jednak, że nie pracujemy nad ciszą nocną i spokojem należnym mieszkańcom tego miasta. Lewicowe wartości mogą być niepopularne, ale są ważne.
Miasto jest przestrzenią wspólnotową i tak na nie powinniśmy patrzeć. Miasto to relacje bardzo złożone, gdzie przenikają się sfera publiczna i sfera prywatna, ekonomiczne potrzeby oraz socjalne, gdzie nauka i sztuka, ale również potrzeby dnia codziennego, tworzą niezwykły, dynamiczny konglomerat. Miasto nie jest tylko przestrzenią ludzi, tutaj żyją i umierają inne istoty, pozaludzkie. Dlatego zaprosiłam do współpracy przy komisji ochrony środowiska aktywistów i aktywistki działające na rzecz zwierząt, ale również klimatu. Każdy użytek ekologiczny, każdy teren zielony, który udaje nam się ocalić od zabetonowania, jest na wagę złota. Ludzie chcą mieszkań, chcą zarabiać na nowych mieszkaniach, musimy jednak pamiętać, że miasto nie jest tylko dla nas, ludzi obecnie żyjących. Planowanie miasta, zagospodarowanie przestrzeni, musi brać pod uwagę przyszłe pokolenia. Każde wycięte drzewo, utrata każdego zielonego terenu to zagrożenie dla naszych dzieci i wnuków. Wycinanie drzew, brak enklaw przyrodniczych, nieuchwalanie użytków ekologicznych to niebezpieczeństwo dla przyszłych pokoleń, które mogą stracić warunki do życia gwarantujące im zdrowie i zrównoważony rozwój.
Ptaki, nasze gołębie krakowskie, łabędzie na Wiśle, kaczki pływające w rzekach, jeże przebiegające nasze drogi, koty bezdomne, psy, które straciły swój dom i wiele, wiele innych zwierząt to nie są istoty obce. Miasto jest miastem zwierząt. Dobrze rozwijające się miasto to takie, w którym żyją zwierzęta i są zadomowione w tej przestrzeni. Dlatego ośrodek rehabilitacyjny dla dzikich zwierząt jest naszym priorytetem. To długa i bolesna droga, nie każdy bowiem rozumie, dlaczego chcemy wydawać pieniądze na zwierzęta. Ale po to właśnie mamy samorządy, żeby robić coś, co nie zawsze jest popularne, a będzie sprzyjać harmonijnemu i zrównoważonemu rozwojowi nas wszystkich: ludzi i zwierząt. Bez różnorodności i bioróżnorodności nie ma bowiem świata.

Gdzie zatem jest lewica? Tutaj. W tym mieście i w wielu innych. Pracujemy na co dzień, robiąc czasami rzeczy małe, drobne, niepopularne, niemedialne. W lewicowej pracy i lewicowym światopoglądzie ważne jest jednak nie to, by zajmować się wielkimi sprawami, a dostrzec przestrzenie wykluczenia. Osoby marginalizowane przez społeczeństwo, niedostrzegane czy żyjące wobec wielu barier, jakie nakłada na nie współczesny świat: osoby z niepełnosprawnością, osoby w wieku senioralnym, osoby w kryzysie ekonomicznym, osoby w kryzysie bezdomności – wszystkie te osoby, które z różnych względów nie mogą w pełni korzystać z przywilejów i udogodnień współczesnego świata, potrzebują uważności. Lewicowe myślenie zaczyna się od uważności. Lewicowa świadomość rozwija się wtedy, kiedy zaczynamy myśleć w kategoriach niepopularnych czy nieoczywistych, ale skupiamy się na tym, co zostaje zakryte przed społecznym oglądem.
Działania i wartości, jakie powinna realizować lewica, nie mogą podążać za większością. Lewicowym zadaniem jest przeciwdziałać asymetrii społecznej. To jest właśnie najważniejsze – dostrzec, a potem przełożyć na realne, konkretne zadania i realizację tego, co niewidoczne, niereprezentowane, marginalizowane, pomijane czy wykluczane. Nie jest ważne, kim są ci, którzy potrzebują wsparcia, udzielenia im możliwości, usunięcia dla nich barier. Ważne jest, by dostrzec ludzi. Osoby, wobec których bariery i różnego rodzaju przeszkody zostały ustanowione w świecie.
Gdzie zatem jest lewica? Każda gmina, każde miasto mają swoje zadania i problemy. Każda z tych przestrzeni potrzebuje ludzi, którzy będą wskazywali wykluczenia i działali na rzecz inkluzji. To nie są popularne zadania. W lewicowym światopoglądzie i wartościach nie chodzi jednak o popularność, a o zwyczajną, rzetelną pracę u podstaw. W tym sensie lewicowe myślenie staje się pewnego rodzaju ideałem, a wiadomo – ideały są nierealne. Ja jednak wolę wierzyć i działać wobec ideałów. Nie wszystko da się zrealizować, ale gdy wyznacza się cele i drogę wobec wartości, wówczas nawet niewielka część zrealizowana staje się już ogromnym sukcesem.
Miasto jest wydarzeniem, przecięciem się wielu interesów, wielu osób ludzkich i pozaludzkich, jest ciągłym działaniem. Dlatego praca w mieście i dla miasta nigdzie się nie kończy, to proces, który potrzebuje lewicowego głosu i lewicowej świadomości. Gdzie jest zatem lewica? Tutaj, w pracy tej małej, codziennej, niepopularnej, zwyczajnej. Czy lewica jest mocna? Sprawcza? Rozwojowa? To wszystko zależy od nas. Lewicowa świadomość jest drogą, której przejście oznacza cały czas zadawanie sobie pytania: czego nie widzę? Jakiego problemu nie dostrzegam? To otwarcie na relacje i spotkania, nawet jeżeli one są trudne, niewygodne czy niewidoczne.
Tekst: prof. Joanna Hańderek, fot. Natalia Krupa, Janusz Bończak
Tu znajdziesz pierwszy głos w tej dyskusji.
