Pierwsze spojrzenie ku demokracji przyrodniczej

Kiedy mówimy o polu sentientnym, nie chodzi o nową metafizykę, tylko o praktyczną ramę, w której świat jawi się jako sieć współodczuwania. Człowiek, inne istoty żywe i ekosystemy istnieją w relacji, a nie w hierarchii. To nie jest pomysł znikąd. Jego dostrzeżenie wynika z pracy wielu osób, naukowców i filozofek oraz z długiej historii myślenia o świadomości i podmiotowości. W tle tej teorii są między innymi rozmowy i teksty prof. Joanny Hańderek, refleksje prof. Barbary Niedźwiedzkiej, a także prace filozofa i publicysty Dariusza Gzyry, który wprowadza pojęcie sentientów do debaty publicznej i rozwija etykę relacji ze zwierzętami. Istotną inspiracją są także prace fizyków i myślicieli takich jak prof. Krzysztof Meissner, Roger Penrose, Stephen Hawking, David R. Hawkins oraz James Lovelock z hipotezą Gai. Wiele wniosków wyrasta również z aktualnych badań nad informacją, ekologią i etyką.

Jeśli potraktujemy pole sentientne poważnie, Model Demokracji Przyrodniczej przestaje być abstrakcją. Staje się propozycją ustroju, w którym przyroda nie jest tłem dla gospodarki, ale współuczestnikiem decyzji. To opowieść o przyszłości naszej egzystencji, ale także o bardzo konkretnym planie pierwszego praktycznego kroku.

Ten tekst jest zaproszeniem do konsultacji społecznych i do debaty obywatelskiej. Chcemy usłyszeć głosy przyrodników, prawniczek, naukowców, samorządów i mieszkańców. Proponujemy pierwsze spojrzenie ku wspólnocie z przyrodą: uznanie wybranych istot i miejsc za osoby przyrody. W Polsce możemy zacząć od tego, co najbliższe ludziom i najmocniej osadzone w pamięci: od drzew. Od lat konkurs Drzewo Roku Klubu Gaja przedstawia drzewa szczególnie ważne dla lokalnych społeczności. Są związane z historią, codziennymi spotkaniami i opowieściami, dlatego naturalnie nadają się do roli symbolicznych ambasadorów tej zmiany.

Pole sentientne daje nam język, w którym Manifest Wegański nie jest nakazem, lecz zaproszeniem do rozmowy o współodczuwaniu. Nie chodzi o to, by wszyscy zmienili styl życia. Chodzi o to, by uznać, że inne istoty czują, mają własny interes i zasługują na głos. Demokracja przyrodnicza jest próbą przełożenia tej wrażliwości na prawo i instytucje.

Świat już zrobił kilka kroków
W wielu miejscach świata podmiotowość przyrody nie jest koncepcją, ale obowiązującym prawem. Ekwador wpisał prawa natury do konstytucji. Uganda przyjęła ustawę uznającą prawo przyrody do istnienia i regeneracji. Nowa Zelandia nadała osobowość prawną lasowi Te Urewera i rzece Whanganui. Hiszpania uznała lagunę Mar Menor za podmiot praw, a Wielka Brytania zrobiła to samo z rzeką Test w decyzji samorządowej.

Te przykłady pokazują kierunek. Uznanie przyrody za podmiot nie burzy porządku prawnego, ale go poszerza. Przenosi punkt odniesienia z zasobów na relacje.

Europa na zakręcie
Unia Europejska przyjęła rozporządzenie o odbudowie przyrody, które wprowadza wiążące cele renaturyzacyjne. Parlament Europejski analizuje możliwość wprowadzenia praw przyrody i osobowości prawnej ekosystemów w ramach europejskiego systemu prawnego. Wspólny wniosek jest jasny. Ekosystemy wymagają odbudowy, a społeczeństwo obywatelskie musi mieć większy wpływ na decyzje środowiskowe.

Pole sentientne dopowiada, że skoro i tak odbudowujemy relacje, warto uznać, że po drugiej stronie tej relacji stoi podmiot, a nie przedmiot.

Polska. Od Odry do pojedynczego drzewa
W Polsce dyskusja o podmiotowości przyrody już się rozpoczęła. Projekt „Osoba Odra” zaproponował nadanie rzece osobowości prawnej. Równolegle rozwija się wrażliwość społeczna dotycząca drzew jako centrów wspólnoty. Konkurs Drzewo Roku od lat przedstawia drzewa będące elementami pamięci, kultury i lokalnej tożsamości.

W Europie istnieją rozwinięte systemy ochrony drzew weteranów, pomników przyrody i starodrzewów. W Wielkiej Brytanii funkcjonuje instytucja Tree Preservation Order, a w wielu krajach europejskich działają programy ochrony drzew o szczególnej wartości przyrodniczej i kulturowej. Wszystko to pokazuje, że jesteśmy blisko momentu, w którym można jasno powiedzieć: pojedyncze drzewo może być uznane za osobę przyrody. Nie chodzi o biurokrację, lecz o uznanie, że drzewo ma interes, który powinien być brany pod uwagę.

Drzewa jako osoby przyrody
Najprostszy i najbardziej zrozumiały gest demokracji przyrodniczej polega na nazwaniu po imieniu relacji, które już istnieją. Propozycja pierwszego kroku jest konkretna. W wybranej gminie lub dzielnicy rozpoczynamy konsultacje społeczne nad uznaniem kilku drzew za osoby przyrody. Mogą to być pomniki przyrody, drzewa wskazane przez mieszkańców lub laureaci konkursu Drzewo Roku.

Projekt uchwały może obejmować: opis interesu drzewa, powołanie rady opiekunów z udziałem mieszkańców, przyrodników i młodzieży oraz obowiązek uwzględniania dobra drzewa w decyzjach planistycznych i inwestycyjnych.

Model Demokracji Przyrodniczej nie zmienia jedynie sposobu mówienia o przyrodzie. Zmienia sposób podejmowania decyzji. Wprowadzenie do niego podmiotów nieludzkich działa jak lustro, które każe zapytać: co stanie się z tym drzewem, rzeką i krajobrazem, które tworzą nasze miejsce życia.

Manifest Wegański staje się tu narzędziem etycznym, przypominającym, że każda istota czująca zasługuje na troskę i ochronę. Nie narzuca stylu życia, lecz otwiera przestrzeń wrażliwości.

Zaproszenie do rozmowy
To nie jest projekt ustawy, lecz propozycja kierunku. Pole sentientne podpowiada, że przyszłość wymaga uznania oczywistego faktu. Świat wokół nas chce trwać. Demokracja przyrodnicza jest ustrojową odpowiedzią na to rozpoznanie.

Zapraszamy do konsultacji społecznych. Przyrodników, dendrologów, hydrologów, prawniczki, radnych, nauczycieli, uczniów, organizacje społeczne i wszystkich, którzy czują, że drzewo pod domem czy rzeka w dolinie to nie tylko krajobraz, ale żywa relacja.

Pierwszy krok jest prosty. Nazwać kilka drzew osobami przyrody. Opisać językiem prawa to, co ludzie od dawna czują językiem serca. Wprowadzić do naszego pola sentientnego nowy głos. Głos drzewa, wypowiadany przez tych, którzy stoją po jego stronie.
Tekst Janusz Bończak

Notatka redakcyjna
Tekst powstał w oparciu o dostępne akty prawne i analizy dotyczące: konstytucji Ekwadoru, ustawy National Environment Act w Ugandzie, ustaw Te Urewera i Te Awa Tupua w Nowej Zelandii, ustawy o osobowości prawnej laguny Mar Menor w Hiszpanii, dokumentów dotyczących rzeki Test w Wielkiej Brytanii, europejskiego Nature Restoration Law, materiałów inicjatywy „Osoba Odra” oraz publikacji Klubu Gaja. Wykorzystano również ogólnodostępne opracowania naukowe i prawnicze oraz refleksje wymienionych w tekście autorek i autorów.

Zapraszam do przeczytania, dla pełniejszego obrazu:
Poniżej zamieszczam także wcześniejsze teksty o polu sentientnym, które tworzą szerszy kontekst tej opowieści. Razem pokazują, skąd bierze się ta koncepcja, jak się rozwija i dlaczego może stać się fundamentem przyszłej demokracji przyrodniczej:

Pole sentientne w praktyce przyszłości

Pole, które czuje i nas przenika