Pole sentientne w praktyce przyszłości
Nie chcę podważać istniejącego porządku ani chwiać tego, co i tak już jest kruche. Czas, w którym żyjemy, nie sprzyja radykalnym słowom. Wojna u granic, destabilizacja i lęk o jutro nie są okolicznościami dla rewolucji, lecz raczej dla refleksji, cichego namysłu i próby zrozumienia kierunku, w którym moglibyśmy podążyć, gdy minie ten burzliwy okres historii. Dlatego te rozważania o Polu sentientnym i Modelu Przyrodniczej Demokracji nie są propozycją natychmiastowej zmiany, lecz spojrzeniem w przyszłość na to, jak moglibyśmy kiedyś żyć, jeśli ludzkość dojrzeje do współodczuwania. Bardziej za dekady niż lata. Choć miło by było się mylić.
Coraz częściej mówimy o potrzebie zmiany, nie tylko ekonomicznej czy politycznej, ale głębszej, egzystencjalnej. W świecie, który przyspieszył ponad miarę, w którym informacja wyprzedza rozumienie, a technologia emocje, dojrzewa pytanie, jak przywrócić sens wspólnemu życiu. W tym kontekście pojawia się pojęcie Pola sentientnego, przestrzeni współodczuwania, w której wszystkie formy istnienia są ze sobą połączone.
Pole sentientne, to nie religia ani czysta teoria naukowa, choć znajduje ontologiczne odzwierciedlenie w teoriach wielu współczesnych naukowców, nawet zaskakująco wiernie. To sposób widzenia świata, w którym świadomość, nie jest wyłącznie w człowieku, ale w całej sieci relacji. Każda forma życia, każdy proces, a nawet system technologiczny uczestniczy w wymianie informacji i odczuć. W tym sensie rzeczywistość nie jest zbiorem rzeczy, lecz siecią drgań i wzajemnych wpływów. Jeśli świat naprawdę czuje, że istnieje, to każda nasza decyzja jest impulsem w tym wspólnym polu.
Z takiego spojrzenia wynika nowa etyka. Jeśli wszystko jest powiązane, nie ma już działań obojętnych. Każdy gest, każda polityka i każda forma produkcji oddziałuje na całe środowisko życia. W tym sensie teoria Pola sentientnego staje się propozycją nowej cywilizacyjnej odpowiedzialności.
Jeśli przyjmiemy jej prawdziwość, musi się zmienić także struktura społeczna. Demokracja oparta dotąd na rywalizacji interesów i mechanice większości wymaga przekształcenia w system współodczuwania i troski. Taką wizję zawiera Model Przyrodniczej Demokracji (MPD), propozycja ustrojowa, w której decyzje polityczne podejmowane są z perspektywy życia, a nie wyłącznie człowieka.
MPD zakłada, że wszystkie formy istnienia, ludzie, zwierzęta, rośliny i ekosystemy są uczestnikami wspólnoty politycznej. Przyroda otrzymuje status podmiotu prawnego, reprezentowanego przez rzeczników biotycznych. Każda decyzja publiczna oceniana jest w długiej perspektywie pokoleń i podlega audytowi przyszłości. W miejsce tradycyjnych partii pojawiają się zgromadzenia lokalne, kręgi tematyczne i Trybunał Dobrostanu, który kontroluje zgodność działań z etyką przyrodniczą oraz zasadą współodczuwania systemowego.
Ten model mógłby funkcjonować wsparty na postulatach Manifestu Wegańskiego (wersja syntetyczna w ujęciu MPD), który stanowi jego etyczny fundament i praktyczną mapę działań.
Szanuj życie jako wartość nadrzędną, bez względu na gatunek. W praktyce oznacza to ochronę ekosystemów jako wspólnego dobra. W regionach rolniczych może przełożyć się na zmianę sposobu gospodarowania ziemią od eksploatacji ku regeneracji gleb i bioróżnorodności.
Działaj z myślą o dobru wszystkich istot, nie tylko człowieka. Wspólnoty miejskie i wiejskie mogłyby wprowadzać polityki lokalne, które równoważą potrzeby mieszkańców, zwierząt i środowiska, na przykład poprzez planowanie zieleni, retencję wody, opiekę nad dzikimi gatunkami czy tworzenie korytarzy ekologicznych.
Ograniczaj krzywdę, zarówno w codziennych wyborach, jak i decyzjach systemowych. Wymaga to zmian w podejściu do produkcji żywności, energii i transportu oraz wspierania rozwiązań, które minimalizują cierpienie i straty środowiskowe.
Twórz wspólnoty współodczuwające i otwarte na różnorodność życia. Ten punkt stanowi serce MPD. W praktyce oznacza, że każda wspólnota, gmina, dzielnica czy bioregion może funkcjonować jako laboratorium współistnienia. W takich przestrzeniach człowiek nie zarządza naturą, lecz współtworzy z nią rytm życia. Decyzje podejmowane są nie w oparciu o walkę interesów, ale o rozpoznanie wspólnego dobra. Wspólnota współodczuwająca jest przestrzenią, w której rozwój gospodarczy, nie jest sprzeczny z troską o życie, a postęp technologiczny z harmonią środowiska. Taki model można testować szczególnie w regionach o silnej tożsamości lokalnej, bogatej kulturze współpracy i wysokiej świadomości ekologicznej.
Zmieniaj gospodarkę na regeneracyjną i opartą na współpracy, nie eksploatacji. To kierunek rozwoju, który wzmacnia lokalne obiegi energii i żywności, a jednocześnie minimalizuje ślad środowiskowy.
Promuj żywność roślinną jako fundament odpowiedzialnej cywilizacji. Regiony wdrażające MPD mogłyby wspierać lokalnych producentów, edukować konsumentów i budować systemy żywienia sprzyjające zdrowiu oraz naturze.
Odrzucaj przemoc jako metodę rozwoju technologicznego, politycznego i społecznego. To postulat redefinicji sukcesu cywilizacyjnego nie przez prymat siły, ale przez miarę empatii.
Wspieraj edukację empatyczną, która kształtuje świadomość istot czujących. W MPD edukacja staje się procesem uczenia współistnienia od przedszkola po uniwersytet.
Buduj nowe modele demokracji, które reprezentują życie, nie tylko władzę. To właśnie cel całego modelu, przesunięcie sensu polityki z zarządzania na obecność.
Uzdrawiaj relacje z przyrodą, technologią i sobą nawzajem. To punkt końcowy, ale i początek wszystkiego, bo bez uzdrowienia relacji nie da się uzdrowić świata.
MPD rozwija także istniejące dokumenty międzynarodowe, tworząc z nich strukturę praktycznego działania. Karta Ziemi (2000) promuje poszanowanie życia, odpowiedzialność ekologiczną i sprawiedliwość społeczno-środowiskową. MPD wprowadza, te wartości w życie poprzez konkretne instytucje: Zgromadzenie Lokalne Obecności, Trybunał Dobrostanu i Kręgi Decyzyjne Tematyczne. Światowa Karta Przyrody (1982) zawiera zasady ochrony przyrody, lecz nie przewiduje struktury ustrojowej, w której przyroda posiada głos. MPD uzupełnia ten brak, nadając naturze rzeczywistą reprezentację polityczną. Deklaracja Praw Matki Ziemi (2010) została opracowana przez społeczeństwo obywatelskie podczas Światowej Konferencji Ludowej w Boliwii i nie ma statusu traktatu ONZ, lecz stanowi ważny głos moralny uznający przyrodę za podmiot prawa. MPD rozwija jej ducha, ustanawiając procedury decyzyjne i instytucje, które mogą czynić te prawa realnymi w praktyce społecznej.
Model Przyrodniczej Demokracji nie jest utopią ani reformą istniejącego systemu. To alternatywny porządek, który wyrasta z pilnej potrzeby cywilizacyjnej zmiany. W obliczu degradacji środowiska, polaryzacji społecznej i technologicznej dominacji MPD proponuje powrót do podstaw: relacji, współodczuwania, rytmu życia i regeneracji. To system, który uznaje wartość każdego bytu, przyznaje naturze podmiotowość prawną i nakłada na człowieka odpowiedzialność za los planety. To także system, który zakłada praktyczność od lokalnych zgromadzeń i wspólnot regeneracyjnych po międzynarodowe sieci bioregionów.
Wezwanie to kierujemy do tych, którzy czują ciężar obecnego kryzysu, ale nie tracą nadziei. Do wspólnot lokalnych, naukowców, edukatorów, artystów, ludzi wiary i technologii. MPD nie potrzebuje zgody elit, potrzebuje odwagi wspólnot. Jednocześnie wymaga opracowania strategii ochrony wspólnot przed represjami, w tym poprzez sieci wsparcia, międzynarodowe partnerstwa oraz mechanizmy dokumentowania i nagłaśniania przypadków łamania zasad solidarności obywatelskiej. To perspektywa nie na dziś, lecz na dekady. Może dla pokolenia, które nauczy się słuchać świata, a nie tylko mówić w jego imieniu.
Tekst Janusz Bończak
