Nie kupuj – adoptuj!

Spread the love

Nie kupuj – adoptuj! To aktywistki i aktywiści powtarzają od lat. Dodałabym nie kupuj, a otwórz drzwi. Dookoła nas jest pełno zwierząt, które nie mają swoich domów. Bezdomne kociaki codziennie zaglądają do misek ustawionych przed moim domem. Zrobiła się nawet taka mała rutyna: najpierw nakarmić koty, moją neurotyczkę i dzikuski a potem kawa. Gdy cała ta ferajna wyczyści miski u nas biegnie do sąsiadów. Beata ma złote serce wiec na deser czekają na nie paróweczki.

Tylko, że te nasze koty czasami znikają. Nie zawsze da się je złapać, wysterylizować, przekazać do adopcji. W ich miejsce pojawiają się nowe. Kolejne pokolenia zwierząt które znalazły się w pułapce miejskiego życia. Weszliśmy na tereny, gdzie wcześniej żyły zwierzęta, a teraz my zachowujemy się jak właściciele nie rozumiejąc, że ten nasz świat jest światem skradzionym.

Tak jak kradniemy przestrzeń, tak samo wykradamy życie. Hodowle zwierząt to nic innego jak kradzież życia. Nawet te tak zwane legalne, akceptowane przez prawo, trudnią się jednym: zmuszaniem zwierząt do rozrodu, produkowaniem psów, kotów, świnek morskich, chomików czy papużek jak biotowaru, który potem można wycenić i sprzedać. Im lepsza hodowla tym lepszy towar. Z certyfikatem rzecz jasna, z selekcją cech pożądanych, zwierzę skrojone na miarę ludzkich potrzeb.

Towar to towar, ma swoją wartość i datę ważności, ulga też modą. Czasami ta data ważności jest tylko do wakacji, lub do momentu w którym człowiekowi zwierzę się nie znudzi. Dlatego szczęśliwy czas wakacyjnej przygody i relaksu zaczyna się od pozbycia się niechcianego towaru. Czasami żal wydanych pieniędzy, jednak potrzeb zmiany jest silniejsza, zawsze po wakacjach można kupić nowego pieska, tym razem innej rasy, modnej rasy, bo znudził się już dog, jest za duży, a buldożek wygląda w reklamie tak uroczo. Poza tym sąsiad ma maltańczyka, też wygląda kusząco. Więc w wakacje coraz więcej psów i kotów, jeśli tylko ma szczęście, trafia do schronisk, gorzej z tymi wywiezionymi do lasu. Te najczęściej nie rozumiejąc co się dzieje, umierają powoli z tęsknoty i głodu, czekając na tych, którzy już zapomnieli, że mieli psa czy kota.

Każda adopcja wymaga od nas świadomości, że oto przed nami nasz przyjaciel, przyjaciółka do końca życia. Każdy zakup zwierzęcia wymaga tylko odpowiednich środków finansowych. To różnica fundamentalna. Kupowanie zwierzęcia to uczestniczenie w jego utowarowieniu. To nabywanie kolejnego elementu naszej rzeczywistości. Kot kupowany pod kolor tapet, pies z okazji urodzin na pewno spodoba się dziecku. Wszystko ma jednak swoją cenę, w świecie konsumpcji, zjadanie zwierzęcia, zapanowanie nad jego życiem, utowarowienie wystawia prosty rachunek: brak sumienia, kradzież życia, które do nas nie należy.

Efekty tej naszej beztroskiej działalności, tego podążania za trendami, ciągłej potrzeby by mieć, posiadać, kupować, zarządzać widać w Starej Hucie pod Kartuzami. Na terenie hodowli znaleziono 250 martwych psów i 139 jeszcze żywych. Wszystkie w bardzo złym stanie. Ważne dla hodowców było by się rozmnażały a nie by były, życie skradzione w imię zysku. Przerażone maltańczyki, wychudłe mastify, brudne yorki, skołtunione, pełne pasożytów, obolałe i przerażone. Te zwierzęta nie miały życia, nie miały żadnego prawa, żadnego normalnego traktowania. Sprowadzone do towaru, który ktoś kupi za odpowiednią cenę i zostanie kolejnym właścicielem, panem życia i śmierci, tym, kto feruje wyroki co możesz, gdzie możesz i czy jeszcze możesz żyć.

Możemy zobaczyć to na własne oczy: zwierzęta umierające i martwe, jedno obok drugiego, biomateriał, który dostał swoją wycenę i jest zarządzaną rzeczą – niczym więcej. Za każdym kupionym zwierzęciem stoi taka tragiczna historia zawłaszczenia i obojętności, egoizmu i chęci spełniania tylko ludzkich potrzeb. Za każdą adopcją wyłania się inna opowieść o poświęceniu, pomocy i miłości.

Nie kupuj, adoptuj! Zaczął padać deszcz, moje bezdomniaki pewnie już pobiegły do Beaty na parówki. Niedługo będzie ich więcej, będą jeszcze bardziej przerażone, bo jeszcze przed chwilą deszcz na nie padał i ktoś im dawał jeść, może nawet głaskał, a teraz jak mała Iskierka, którą udało mi się złapać i znaleźć dla niej dom, czują się bardzo samotne i przerażone.

Nie kupuj, adoptuj, otwórz swoje drzwi. Dookoła nas jest ich pełno, naszych współobywatelek i współobywateli, którzy mają takie samo jak my prawo by tu być i by ich życie miało sens. Gdy robimy ze zwierząt towar, robimy też z siebie, przyjaźni i miłości nie da się kupić, nawet po promocyjnej cenie.
dr hab. Joanna Hańderek, prof. UJ, rys. Janusz Bończak

Dr hab. Joanna Hańderek, prof. UJ .

dr hab.Joanna Hańderek, prof. UJ,  wykładowczyni w Instytucie Filozofii UJ. Zajmuje się filozofią kultury i filozofią współczesności. Od 2013 roku organizuje cykl wykładów i spotkań poświęconych różnym formom dyskryminacji społecznych „Kultura wykluczenia?”. Współredaktorka kwartalnika popularnonaukowego „Racje”, członkini Towarzystwa Humanistycznego, Akademickiego Stowarzyszenia przeciwko Myślistwu Rekreacyjnemu, Kongresu Świeckości, członkini rady głównej Kongresu Kobiet. Z kotką na kolanach pisze filozoficznego bloga https://handerekjoanna.wordpress.com