Skandynawski ornament plecionkowy na Wawelu!

Rozmowa “Istoty” z Markiem Krydą – członkiem Brytyjskiego Towarzystwa Archeologicznego, założyciela Stowarzyszenia Normanistwów Polskich, od lat zajmujący się jako publicysta tematyką historyczną w Fokusie Historia i Archeologii Żywej. Autorem wydanej w 2019 r., książki “Polska Wikingów”.
W książce „Polska wikingów” czytamy o niezwykłym podobieństwie kopców Krakusa i Wandy do podobnych budowli z tego samego okresu (VI – X w.) na Ukrainie w Szwecji i Danii. Czy odkryto w Krakowie więcej pamiątek po Skandynawach z tego okresu?

Rzeczywiście, mało znanym faktem jest to, iż właśnie w Krakowie, na Wawelu, odkryto najstarsze w Państwie Piastów elementy dekoracji rzeźbiarskiej budowli sakralnej. W sumie jest to siedem fragmentów płyt kamiennych pokrytych skandynawskim ornamentami plecionkowymi. Fakt ten jest mało znany opinii publicznej i co może zaskakiwać, także dużej części świata naukowego. A przecież płyty te pochodzą z czasów Mieszka I i Bolesława Chrobrego (przełom X/XI w.) – newralgicznego okresu chrystianizacji i kształtowania się państwowości polskiej. Według specjalistów owe skandynawskie ryte w kamieniu ornamenty pochodzą z dużej, przedromańskiej trójnawowej kamiennej bazyliki, która funkcjonowała na Wawelu do roku 1078.

Skąd wiemy, że owe niezwykłe wawelskie płyty kamienne można zaliczyć do zabytków sztuki skandynawskiej?
Użycie magicznego ornamentu plecionkowego w budowlach sakralnych jest charakterystyczne w XI-XII wieku dla Skandynawii i rządzonej przez Skandynawów Rusi. Plecionki te z reguły są symplifikacją najpóźniejszego stylu pogańskiej sztuki wikingów, nazywanego stylem Urnes. Podobne do wawelskich zabytków plecionki wyrzeźbione w drewnie możemy oglądać w Norwegii (np. w drewnianym kościele w miejscowości Heddal), były one także ozdobą Soboru Sofijskiego w Nowogrodzie Wielkim w Rosji. Rosyjscy badacze podejrzewają nawet, że nowogrodzcy artyści skopiowali kamienne ornamenty plecionkowe właśnie z Wawelu. W Skandynawii uznaje się, że owe ornamenty plecionkowe z okresu zakorzeniania się chrześcijaństwa są reliktami cywilizacji pogańskich wikingów, cywilizacji przekształcającej się pod wpływem chrześcijaństwa. Skandynawski ornament plecionkowy w budynkach kultowych to symplifikacja obrazu splecionych węży i smoków symbolizujących wikiński koniec świata, w mitologii nazywany Ragnarök.

Analogiczna “plecionka” z kościoła w Heddal w Norwegii.

Jak doszło do odkrycia skandynawskich płyt kamiennych w ośrodku władzy książęcej na Wawelu?
Pierwszy fragment kamiennej płyty z plecionką był wmurowany w ścianę kaplicy biskupa Maciejowskiego. Odkryto go już w roku 1899, ale nie potrafiono tego odkrycia poprawnie zinterpretować. Przełomowe okazało się dopiero odnalezienie płyty z dekoracją plecionkową w roku 1972 podczas prac archeologicznych w kaplicy świętokrzyskiej na Wawelu. Po latach przełomem stał się artykuł Barbary Malik, w którym odkryła ona możliwość zestawienia dwóch płyt w jedną co pozwoliło po raz pierwszy zrekonstruować jej pierwotny, skandynawski wygląd. ‘

Od jakiego czasu zajmujesz się badaniami wczesnośredniowiecznej historii Polski?
Zacząłem zagłębiać się w ten temat 15 lat temu, dość szybko wówczas zrozumiałem, że temat udziału Skandynawów w powstaniu naszego państwa jest traktowany, jak gorący kartofel.

Co spowodowało Twoje zainteresowanie problematyką związaną z historycznym okresem wczesnośredniowiecznym?
Historia była moja pasją od zawsze. W pewnym momencie życia zacząłem sobie zadawać pytanie, dlaczego jest tyle zagadek w początkowym okresie polskiej historii, np. skąd wziął się ród Piastów? Dlaczego najpopularniejszy tradycyjny taniec ludowy w Szwecji jest nazywany „Polska”? Dlaczego w XIX i XX wieku w Krakowie wznoszono kopce swym współczesnym bohaterom (Kościuszce i Piłsudskiemu), a jednocześnie nigdy nie zdecydowano się przekopać Kopca Wandy w poszukiwaniu prawdy o początkach naszego państwa? Trudność znalezienia odpowiedzi na te pytania spowodowała, że zdecydowałem się poświęcić się temu zagadnieniu – czytałem setki książek i prac naukowych o wczesnym średniowieczu, prac pisanych w monotonnym żargonie naukowym, niezrozumiałym dla laika. Zacząłem to wszystko przecedzać, by oddzielić ziarno od plewy. I zaczęły pojawiać się wnioski, które były niewesołe – Polska wyróżnia się jako kraj, w którym już bardzo dawno zaczęto używać historii do kontroli umysłów Polaków, do swoistego „rządu dusz”, o czym piszę w swojej książce w rozdziale o obchodach milenijnych 1966 roku. Ta kontrola umysłów osiągnęła swoje apogeum w wieku XX, był to sposób działania zarówno władz sanacyjnych, jak i komunistycznych. Zrozumiałem wówczas, że nadchodzi czas, by naszą historię odkłamać, czas, by powrócić do swobody debat naukowych o początkach Polski z XIX wieku, debat prowadzonych przez gigantów polskiej myśli: Lelewela, Piekosińskiego, Brücknera czy Szajnochę.

Autor książki “Polska wikingów” Marek Kryda.

Na jakim etapie są prace nad II częścią “Polski wikingów”?
Ta część jest gotowa w około 80%, będzie ona w dużym stopniu poświęcona obecności Skandynawów na Pomorzu. Ich rola często jest pomijana w podręcznikach szkolnych. A przecież w katedrze oliwskiej znajduje się obraz przedstawiający księcia Pomorza Sobiesława, który w roku 1170 pokornie klęcząc przed Duńczykami, przyjmuje z ich rąk chrzest. Pierwszym cystersom przybyłym z Danii na Pomorze Gdańskie przewodził Duńczyk Bernard Ditthard. W części II „Polski wikingów” piszę również o skandynawskich korzeniach zarówno uprzywilejowania szlachty, jak i polskiego systemu parlamentarnego. Słowo „sejm” może wywodzić się ze szwedzkiego słowa sämja zgoda”. W języku staroskandynawskim słowa sam, saemja oznaczały: „zgromadzenie, zgodę powszechna, zgadzać się na coś, obradować”. Liczę na to, że zobaczenie na zimno naszej historii może pomóc nam zrozumieć, kim jesteśmy? Co jest naszą naturalną cechą, co zostało nam narzucone, a co przyjmujemy bezkrytycznie, choć jest nam obce? Czy uda się nam przebić szklany sufit fałszu historycznego? Zobaczymy!

Czy planujesz spotkania z Czytelnikami twoich książek?
Tak, liczę na to, że sytuacja pandemiczna w końcu się polepszy i żywy kontakt z czytelnikami ponownie będzie możliwy. Książka historyczna, to taki wehikuł poruszania się w czasie – największą frajdą w takiej podróży jest poruszanie się w grupie, a nie pojedynkę.
Dziękuję za rozmowę
Rozmawiał Janusz Bończak

Zapraszam do przeczytania pierwszej części książki “Polska Wikingów”

 

Wspieraj Istotę – wpłać datek. Ogłoś się na łamach naszej strony.

 

 

Istotnie tak!