Krąg polarny, koło podbiegunowe…

– Krąg polarny, koło podbiegunowe… to coś, o czym uczono nas w szkole, i coś, co kojarzy nam się z daleką północą oraz zimnem. Daleką krainą, gdzie nie ma już nic poza wiecznym śniegiem, lodem i zimnym morzem. Z daleką Arktyką.
Ale krąg polarny to też magia: gdy przekroczysz go w lecie, wjedziesz do świata, w którym słońce nigdy nie zachodzi. Trwa dzień polarny, słońce świeci wtedy przez całą dobę, a noc nie istnieje. To raj dla fotografów, malarzy i innych artystów, którzy kochają grę światła. Wędrujące nisko nad horyzontem słońce przyjmuje ciepłe barwy złota, czerwieni, purpury, igra fioletowymi refleksami, odbija się w niekończącej się powierzchni morza, zapraszając na całonocny spektakl światła. Otaczający nas świat wygląda jak w bajce. Jednej nocy jest on intensywnie pomarańczowy ze złotymi akcentami, drugiej – mocno purpurowy z liliowym odcieniem, a kolejnej – delikatnie pastelowy o barwie różowej, niebieskiej i seledynowej. Niebo odbija się w wodzie, a ta z kolei przyjmuje jego kolory.
W takim świetle „zegarowej” nocy nawet surowe za dnia skały wyglądają jak bajkowe schody do nieba, rogi reniferów emanują magiczną poświatą, a ciemne kształty odbijających się w wodzie wysepek tworzą niepowtarzalne obrazy.
Dla takich widoków warto jechać cztery doby na północ Norwegii, spać w namiocie w temperaturze bliskiej zera, przetrzymać deszcz, wiatr i przenikającą na wskroś wilgoć. Na takie momenty warto czekać, delektując się konserwą z puszki i zimną kawą, która zdążyła błyskawicznie wystygnąć, zanim wziąłeś ją do ust. Co z tego – i tak myślisz wtedy „Chwilo trwaj”.

Wspieraj Istotę – wpłać datek. Ogłoś się na łamach naszej strony.

Istotnie tak!