Drryń! Drrrrryń! Dryyyyń!!!

Świdrujący dźwięk starego telefonu roznosi się w powietrzu. Ale odebranie jednego telefonu nie ukróci go. Będzie dzwonił kolejny i kolejny. I tak dzień w dzień. Tak jak u nas – w Centrum Praw Kobiet oddział Kraków – gdzie telefon dzwoni co chwila.

Na Piknikach Krakowskich postanowiłyśmy zaprezentować nietypową atrakcję: kilka telefonów w stylu retro z nagranymi na nich wypowiedziami kobiet, które zgłaszają się do naszej organizacji po pomoc. Aparaty sprzed czasu mobilnej komunikacji wywołują uśmiech nostalgii, który jednak szybko znika, gdy zainteresowana osoba podniesie słuchawkę… Opowiadane nieomal szeptem lub przerażająco, spokojnie głosy kobiet snują swoją historię – o poniżaniu, biciu, rozpaczy, braku pomocy. Ludzie reagują różnie, czasem wysłuchują całego nagrania, czasem po kilkunastu sekundach odkładają słuchawkę i uciekają wzrokiem. „Ja wiem co tam usłyszę. Nie chcę tego słyszeć” mówi młody mężczyzna, a potem sam dopowiada tragiczną historię ze swojego dzieciństwa. „To prawdziwe?” dopytuje się inny, szczerze zdziwiony „To straszne”. Kobieta w średnim wieku lekko odwiesza słuchawkę, wzdycha, patrzy porozumiewawczo i idzie dalej. Nagle podbiega mała dziewczynka. „Popatrz Zuziu jakie stare telefony! Może odbierzesz, trzeba podnieść słuchawkę” – instruuje małą mama. „Może nie, może Zuzia przyjrzy się telefonom z zewnątrz” – sugerujemy z przepraszającym uśmiechem i szybko wyjaśniamy, że nie są na nim nagrania dla dzieci.

Ten pierwszy telefon jest zawsze trudny, trzeba sporo odwagi by, zwłaszcza po wielu latach, by zdecydować się opowiedzieć to co nas spotkało. Nazwać to co się wydarzyło, po imieniu. „Mąż mnie bije” – przełamać barierę wstydu. „Uderzył mnie” – wypowiedzieć na głos to co boli. „Wrzeszczy i nazywa mnie k****, idiotką” – czasem przeżyć ponownie to, o czym chciało by się zapomnieć. „Nie pozwala mi pracować, a z każdego gorsza rozlicza” – odkryć, że przemoc nie jedno ma imię. Historie przemocy są różne, bo i przemoc objawia się na wiele sposobów. Wiele z nas nie zdaje sobie sprawy, ile mitów i stereotypów rządzi naszym życiem i jak czasem trudno zerwać zasłonę ułudy. Uświadomić sobie, że zamykanie kogoś w domu, wyśmiewanie przyjaciół nie jest objawem zazdrości z szaleńczego zakochania, ale czymś przeciwnym do troski – chęcią kontroli. Że zgoda na kolację nie oznacza automatycznej zgody na seks – a skoro nie ma zgody, jest gwałtem, czyli przemocą. Że alkohol, stres, niesmakujący obiad nie są usprawiedliwieniem dla przemocy. Bo nic nim nie jest.

Natalia Kućma

Co robić by przekonać kobietę doświadczającą przemocy by zgłosiła się po pomoc? Przede wszystkim trzeba działać delikatnie, nie naciskać, a jedynie sugerować, prezentować możliwości. Wszelkie nakazy i zmuszanie są przecież działaniami przemocowymi, a od takich chcemy ofiarę przemocy uwolnić. Nie należy też brać siebie za punkt odniesienia „ja bym tak nie mogła/mógł”, to nie nasze życie i nie poniesiemy konsekwencji powziętych decyzji. To nie jest proste wykonać ten pierwszy krok, ten pierwszy telefon. Wspierając kogoś trzeba docenić odwagę do wypowiedzenia tego, co wciąż obarczone jest społecznym odium: „sama sobie winna”, „widać to lubi”, „to spokojny człowiek ona musiała go sprowokować”. A ofiara często sama w to wierzy. Rozmawiajmy, więc z wyczuciem.

Dryyń Dryyyń Dryyyyyyń

Telefony będą dzwonić. Pomóżmy, by zawsze miał je kto odebrać.

Tekst Natalia Kućma, dyrektorka Centrum Praw Kobiet w Krakowie, fot. Janusz Bończak

Wspieraj Istotę – wpłać datek. Ogłoś się na łamach naszej strony.

Istotnie tak!