Przyzwolenie na dyskryminację kobiet?

Decyzja o wypowiedzeniu konwencji stambulskiej jest moralnie skandaliczna, gdyż oznacza oficjalną akceptację przemocy domowej, a także przyzwolenie na dyskryminację kobiet. Jeżeli zgodzimy się, że okrucieństwo wobec każdej osoby ludzkiej jest zawsze naruszaniem podstawowych praw człowieka, to mamy do czynienia ze złem i temu złu musimy skutecznie zapobiegać. Zatem pobicia, gwałty, znęcanie się psychiczne czy ekonomiczne nad domownikami, którzy pozostają w szerokim sensie bezbronni, zależni bądź słabsi, zasługuje wyłącznie na kategoryczne potępienie i ukaranie. Tymczasem mamy do czynienia z sytuacją zgoła przeciwną: zamiast udoskonalać, rząd odbiera osobom doświadczającym przemocy narzędzie obrony, niosące dotychczas pomoc i poczucie bezpieczeństwa. Takie działanie jest skrajnie mizoginiczne i dyskryminujące, w dodatku kuriozalnie usprawiedliwione powołaniem się na tradycję oraz rzekomą niezgodność z aktami prawnymi. To fatalnie świadczy o rodzimej tradycji, która okazuje się bagatelizować i wręcz normalizować przemoc wobec dzieci, żony lub partnerki. Jest to także całkowite lekceważenie brutalności wobec mężczyzn w zaciszu domowym. Krótko mówiąc, wypowiedzenie konwencji antyprzemocowej samo jest aktem systemowego poniżenia i okrucieństwa, bowiem wzmacnia zło, stając po stronie agresora. We współczesnym świecie to działanie świadczące o dramatycznym regresie moralno-obyczajowym.
Tekst dr hab. Marcin Urbaniak, fot. grafika Janusz Bończak
Istotnie tak!