Wesołe Święto Plonów 2025 – rozmowa o wsi i mieście

Na Święcie Plonów w sercu Krakowa miałem zaszczyt wystąpić jako koordynator Wielkowiejskiego Targu oraz Inicjatywy Mądre Wioski i Przedmieścia w Mieście z Gminy Wielka Wieś. Przyjechaliśmy na zaproszenie Stowarzyszenia Metropolia Krakowska, a towarzyszyło nam Koło Gospodyń Wiejskich „Zespół Wierzchowianie”, które prowadziło degustacje i warsztaty dla odwiedzających piknik. Wspólnie współtworzyliśmy przestrzeń spotkania miasta i wsi, wspólnoty, która wciąż szuka nowych języków porozumienia. Rok temu również byliśmy gośćmi, wtedy premierowo z KGW „Giebułtowianie”, gdy wydarzenie dopiero rozpoczynało swoją historię.

Ważnym dla debaty o relacjach wsi i miasta punktem programu był blok „Mądre Wioski i Przedmieścia w Mieście”. Rozpoczął go wykład Pana Profesora Mateusza Wyżgi z Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej. Profesor przypomniał, że wieś od zawsze karmiła Kraków, a kobiety i mężczyźni wyruszali z okolicznych wsi niosąc chleb, mleko, drób i owoce. To, co dziś kupujemy na targach, kiedyś było noszone na plecach wprost z pól i sadów. Miasto odwzajemniało się kulturą i informacją, a wieś niosła mądrość codzienności. Profesor podkreślił, że genealogie większości krakowskich rodzin prowadzą na wieś, bo z niej wzięło się miasto. Wieś i miasto uzupełniały się jak dwa skrzydła, kultura, edukacja i rzemiosło z jednej strony, produkcja żywności i doświadczenie gospodarowania z drugiej. Ten rytm pozwalał przejść przez kryzysy i epidemie. „Nie musimy zwozić wszystkiego z drugiej połowy świata. Wystarczy żyć zgodnie z rytmem plonów, zboże w sierpniu, ziemniaki jesienią. To jest slow agriculture, życie unplugged” – mówił.

Przed wykładem przeprowadziliśmy symboliczną inscenizację. Rolnik i mieszkanka miasta, z zasłoniętymi oczami, starali się odnaleźć i przekazać sobie jabłko. Ten prosty gest stał się wymownym symbolem, że choć komunikacja między wsią, a miastem bywa trudna, możliwe jest zbudowanie trwałych relacji opartych na zaufaniu i wzajemnym szacunku.

Te obrazy były naturalnym wprowadzeniem do rozmowy panelowej, którą miałem przyjemność prowadzić. Usiadłem razem z Panią Urszulą Ropą, Zastępczynią Dyrektora Małopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Karniowicach, Panem Jakubem Koskiem, Zastępcą Dyrektora Oddziału Terenowego Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa w Krakowie i Przewodniczącym Rady Miasta Krakowa, Panem Kubą Kuleszą z Fundacji Grupa Robocza, Kierownikiem projektu Agrocybernetyka oraz z Panem Profesorem Mateuszem Wyżgą.

Pierwsze pytanie skierowałem do Pani Urszuli Ropy o bariery, które utrudniają mieszkankom i mieszkańcom Krakowa zakupy bezpośrednio od rolników. Odpowiedź była jednoznaczna: „Kraków cierpi na brak lokalnych możliwości sprzedaży produktów bezpośrednio od rolnika. To podstawowy problem. Plac Rybitwy teoretycznie jest hurtowy, ale dla przeciętnej osoby praktycznie niedostępny, brak parkingu, brak infrastruktury. To miejsce jest zbyt małe jak na potrzeby miasta. Życzyłabym sobie, by rolnicy mogli przyjeżdżać na każde osiedle i w piątek czy w sobotę sprzedawać wszystko, co produkują”.

Słuchając Pani Dyrektor, pomyślałem, że brak infrastruktury nie jest tylko niedogodnością, ale realną przeszkodą, która utrudnia mieszkańcom miasta dostęp do lokalnej żywności i osłabia więź między wsią, a miastem.

Pan Dyrektor Jakub Kosek dopowiedział: „Świadomość, czas, pieniądze, miejsce to są bariery. Mamy targowiska jak Stary i Nowy Kleparz czy Plac Imbramowski, ale to miejsca powstałe dawno temu. Dziś nowe nie powstają. Dlatego w uchwale planujemy tworzyć przestrzenie pod takie miejsca na nowych osiedlach. To żmudny proces, ale konieczny. Jest też pomysł dużej giełdy rolno-spożywczej w Krakowie na wzór dużych rynków hurtowych, takich jak Warszawski Rolno-Spożywczy Rynek Hurtowy w Broniszach. Miałaby łączyć profesjonalny hurt i lokalny półdetal. To miejsce potrzebne nie tylko producentom, ale i mieszkańcom”.

Pani Urszula Ropa podkreśliła wagę bezpieczeństwa: „Żyjemy w czasach zagrożenia, choćby wojną. Łańcuchy dostaw mogą zostać odcięte. Dlatego taka infrastruktura powinna być traktowana jako krytyczna dla miasta”.

Wtedy głos zabrał Pan Kuba Kulesza: „Projekt Agrocybernetyka wyrasta z pytania o bezpieczeństwo żywnościowe miast. Prowadzimy ogród społeczno-parcelowy na Zakamyczu. Z naszych badań wynika, że to miasto jest źródłem innowacji w rolnictwie, bo to miasto dyktuje trendy konsumpcyjne. Dlatego edukacja jest kluczowa. Wystarczy spróbować uprawy na balkonie, by zrozumieć, skąd się bierze cena pomidora czy ogórka. Młodzi nie mają czasu. Gotowanie staje się luksusem. Dlatego targowiska powinny łączyć się z małą gastronomią. To naturalny sposób, by lokalny produkt od razu trafiał na widelec”.

Pan Profesor Wyżga odniósł się do pytania o ceny i mówił: „Różnica w cenie to różnica w zdrowiu. Kupujecie zdrowie, a nie przepłacacie za szynkę mieniącą się wszystkimi kolorami tęczy. To jest ta wartość. Ale problemem są wahania cen dla rolników. W poniedziałek klatka sałaty potrafi kosztować 50 zł, a w piątek 12 zł. Ta zmienność, to dramat i to nie jest zjawisko nowe, tak wyglądało rolnicze życie od wieków. Dlatego potrzebne są bliskie relacje, które dają stabilność”.

Na zakończenie zapytałem panelistów, co ich Instytucje robią, by przywrócić więź między wsią i miastem. Pan Profesor Wyżga wskazał na edukację: „Uniwersytet promuje historię lokalną i regionalną. Uczymy studentów pisać historię swojej wsi zamiast po raz kolejny o bitwie pod Grunwaldem. To jest powrót do dumy. Jestem ze wsi, to powinno być powodem do radości, nie wstydu”. Pani Urszula Ropa dodała: „Zapraszam do Karniowic, to miejsce w otulinie podkrakowskich dolinek, piękne i otwarte nie tylko dla rolników, ale także dla działkowców i mieszkańców miast, którzy chcą się uczyć świadomego jedzenia”. Pan Dyrektor Jakub Kosek wskazał: „Programy dla szkół, porcje owoców i warzyw, edukacja o cukrze to inwestycja w przyszłość. Do tego promocja produktów tradycyjnych, lista produktów regionalnych, znak Produkt Polski. To narzędzia, które wzmacniają świadomość konsumentów”. Pan Kuba Kulesza zakończył: „Budujemy alternatywne sieci żywnościowe, eksperymentujemy od laboratoriów grzybowych po odzyskiwanie zapomnianych odmian roślin. To praca w rytmie przyrody. Edukujemy przez działanie, nie przez teorię. To także wartość terapeutyczna, szczególnie dla młodych, którzy większość życia spędzają przed komputerami”.

Rozmowa na Wesołym Święcie Plonów pokazała, że więź miasta i wsi nie jest sentymentem, lecz realną odpowiedzią na wyzwania przyszłości. To bezpieczeństwo żywnościowe, odporność na kryzysy i szacunek do jedzenia. Wykład Pana Profesora, symboliczna inscenizacja z jabłkiem, głosy panelistów i warsztaty prowadzone przez Zespół Wierzchowianie splotły się w jedno przesłanie, że wspólnota miasta i wsi może być fundamentem dla kolejnych pokoleń.

Serdeczne podziękowania składamy organizatorom Wesołego Święta Plonów, Miastu Kraków, Krakowskiemu Biuru Festiwalowemu oraz Stowarzyszeniu Metropolia Krakowska. Gratulujemy udanego wydarzenia i wyrażamy nadzieję, że w kolejnych latach Wielkowiejski Targ i reprezentacja Gminy Wielka Wieś będą mogły uczestniczyć aktywnie, współtworząc tę przestrzeń miasta i wsi dalej.
Tekst, fot. Janusz Bończak