Tydzień Przeciwdziałania Przemocy Rówieśniczej
Trwa Tydzień Przeciwdziałania Przemocy Rówieśniczej. Między 29 września a 3 października tego roku decyzją Ministerstwa Edukacji Narodowej rozpoczęto wiele wydarzeń i działań, które mają uczyć czym jest przemoc rówieśnicza i jak jej zapobiegać. Dzieci potrafią być względem siebie okrutne i zgotować sobie piekło. Nim jednak zaczniemy zastanawiać się nad sytuacją dzieci i młodzieży w szkołach czy w mediach społecznościowych, zacznijmy od siebie.
Od wielu lat w naszym kraju pielęgnuje się mit Polski dwóch plemion. Mowa nienawiści, agresja słowna i przemoc zadomowiły się w naszym życiu społecznym i politycznym na dobre. Media nie potrafią już inaczej prowadzić debat niż poprzez kłótnię. Jak pokazała Deborah Tannen żyjemy w cywilizacji kłótni i nawet nie zauważamy, kiedy zaczynamy stosować agresję czy jej doświadczać. To bardzo niebezpieczne przyzwyczajenie. W mediach nie ma już debat ani dyskusji, są tylko awantury. Oponentów politycznych sadza się przy jednym stole i szczuje na siebie nazywając to debatą. Podczas wielu spotkań i paneli media pokazują jak ludzie stosują wobec siebie złośliwości, nieuprzejme słowa i chwyty retoryczne. W mediach społecznościowych w zamkniętych grupach i na forach publicznych codziennie wylewamy miliony słów nienawiści i ogrom złych emocji tylko dlatego, że ktoś nam się nie spodobał albo uważamy, że zachowuje się niewłaściwie.
We współczesnym świecie każdy uzurpuje sobie prawo do posiadania wiedzy na każdy temat i bezwzględnie dzieli się swoim zdaniem wybuchając agresją, gdy ktoś się z nim nie zgadza. W XX wieku nauczyliśmy się, że JA, moje ego, moja osoba są najważniejsze. To egoizm rozbudzony przez reklamy, popkulturę, a także filozoficzne koncepcje jak choćby egzystencjalizm uczący, że jesteśmy najważniejsi dla siebie i stanowimy sens własnego istnienia. Egoizm sprawia, że zamiast dostrzegać drugiego człowieka i budować wrażliwość na inność epatujemy sobą, swoimi poglądami, postawami i potrzebami. Nic innego nas nie obchodzi byleby zachować wolność do bycia sobą. Dlatego nie przejmujemy się, że możemy zranić kogoś swoimi słowami. Nie dostrzegamy, że nasza wolność może ograniczać wolność innych.
Głośny śmiech w miejscu publicznym, podniesiony głos, głośno puszczana muzyka, łamanie przepisów i zbyt szybka jazda, obrażanie przeciwników politycznych, parkowanie na miejscach niedozwolonych, nieprzepuszczanie pieszych, wymuszanie pierwszeństwa, nieustępowanie miejsca w tramwaju czy autobusie, potrącanie kogoś na ulicy bez reakcji. Można wymieniać bez końca. To nasza codzienna mała przemoc. Nasza społeczna korozja. Nasza etyka zardzewiała. Brak szacunku stał się normą.
Dziecko nie rośnie w próżni, najpierw obserwuje kompletny brak szacunku wobec drugiego człowieka. Dorośli nie uczą, że należy ściszyć głos w miejscu publicznym, bo można innym przeszkadzać. Liczy się ja, więc mogę wszystko. To podprogowy przekaz, jaki dajemy naszym dzieciom, nie przejmując się tym, jakie relacje budujemy w najbliższym otoczeniu. Brak szacunku do sąsiadów, ludzi na ulicy, nienawiść wobec tych, których sami definiujemy jako złych, obcych, niewłaściwych, nielegalnych. Dziecko nie żyje poza społeczeństwem. Dlatego ta powszechna niechęć i ciągłe nienawidzenie drugiego człowieka tylko dlatego, że głosuje na inną partię, inaczej się ubiera czy wyznaje inne wartości, stały się normą.
Współczesne dzieci mają te same media co my i robią w nich to samo co my. To łańcuch nienawiści, przemocy, budowania pierwotnego klanu i dzikiej kohorty zbrojącej się do walki z drugim.
Przemocy rówieśniczej nie da się łatwo pokonać. Warto jednak wrócić do najważniejszych wartości, które pozwoliły na rozwój cywilizacji. To przede wszystkim obywatelskość. Bycie obywatelką, obywatelem to nasza największa powinność. Zadanie numer jeden to nauczyć siebie samych i nasze dzieci co to znaczy.
Osoba obywatelska związana jest ze swoją społecznością. W społeczności nie liczy się kim jestem, ale co możemy razem, wspólnie i we współdziałaniu zrobić. W postawach obywatelskich najważniejsze jest przestrzeganie zasad umożliwiających wszystkim spokój i zrównoważone współdzielenie przestrzeni, jaką jest nasza dzielnica, miasto i kraj. To nie jest wielka filozofia. Obywatelstwo nie jest opowieścią o wielkich wartościach. Przeciwnie, nasze życie składa się z drobnych codziennych sytuacji. Ważniejsze jest ustąpienie miejsca w tramwaju, pomoc sąsiadce w zrobieniu zakupów, wybudowanie podjazdu dla osoby z niepełnosprawnością. W obywatelskości nie oceniamy kim ktoś jest, liczy się współdziałanie i współbytowanie.
Szkoła jest doskonałym miejscem do tworzenia wspólnoty. Można przecież uczyć dzieci działania zespołowego i pokazywać im ile mogą zrobić, gdy działają razem. Mechanizm wyłonienia kozła ofiarnego pojawia się samoczynnie. Dziecko, tak samo jak dorosły, pod wpływem silnych emocji, strachu czy niepewności, może ulec potrzebie wyładowania się. Dojrzałość polega jednak na tym, by uczyć się panować nad emocjami, rozpoznawać zagubienie i strach u innych i zapobiegać agresji. Nim zdesperowana grupa pełna frustracji i ksenofobii wyłoni kozła ofiarnego, zawsze jest czas na racjonalizowanie i działania naprawcze. Na tym polega dojrzałość, że potrafimy przeciwstawić się złym emocjom płynącym z grupy. Dzieciom jest trudniej, zwłaszcza że w pewnym wieku grupa rówieśnicza ma charakter fundamentalny. Dlatego już starożytni filozofowie mówili o paidei, czyli sztuce wychowania.
Według starożytnych myślicieli nie wystarczy przekazać wiedzy, trzeba jeszcze wychować i uformować obywatelskie postawy oraz przekonania. To najtrudniejsze zadanie, bo wymaga nauki mówienia i słuchania, współbycia z drugim człowiekiem. To także świadomość, że choć jesteśmy wyjątkowi, nie jesteśmy sami, inni są równie wyjątkowi jak my. Na tym polega bycie osobą obywatelską: współbycie, współdziałanie, bycie dla i bycie z. To podstawowe słowa: my, wspólnota, wspólnie, razem.
Trwa Tydzień Przeciwdziałania Przemocy Rówieśniczej. Proponuję zatem, żebyśmy zaczęli od siebie. Życie składa się z rzeczy małych. Ustąpienie miejsca w tramwaju jest tak samo ważne jak wysłuchanie odmiennej opinii bez kąśliwości i nienawiści. Czasami warto pomilczeć i dać mówić innym. Czasami warto zapomnieć, że jesteśmy tacy wyjątkowi i niepowtarzalni. Zamienić JA na MY to wielka sztuka. Dzieci patrzą na nas i uczą się od nas. Naprawdę warto, bo to wspólnota buduje najsilniejsze fundamenty naszej codzienności.
Tekst prof. Joanna Hańderek
