O Chinach, mapie i sile lokalności

Rozmowa z prof. Witoldem Wilczyńskim i dr Moniką Noviello oraz esej inspirowany wykładem

Podczas minionej edycji Wielkowiejskiego Targu 30 sierpnia 2025 roku, której tematem była „Kultura czasu wolnego”, odbyło się wyjątkowe spotkanie panelowe poświęcone geopolityce i geoekonomii. Gośćmi rozmowy byli prof. Witold Wilczyński, geograf i ekspert oraz Honorowy Członek Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, oraz dr Monika Noviello z Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie. To właśnie rozmowa z nimi rozpoczęła nasz panel, wprowadzając publiczność w tematykę globalnych procesów, które choć wydają się odległe, to wpływają również na codzienność lokalnych społeczności.
Po rozmowie, która nadała ton całemu spotkaniu, prof. Wilczyński wygłosił wykład pt. „Droga do mocarstwowości: chiński projekt geoekonomiczny”, prezentując historyczną drogę transformacji Chin od czasu Wielkiego Skoku, aż po współczesne sukcesy gospodarcze i wyzwania. Następnie uczestnicy mogli wziąć udział w quizie wiedzy i grze o geoekonomii, a spotkanie zakończyło się wspólną refleksją i rozmową z Profesorem oraz Panią Doktor.
W dalszej części publikacji przeczytacie rozmowę, a na końcu, syntetyczne opracowanie inspirowane wykładem profesora Wilczyńskiego, o fenomenie przemiany Chin, napisany z myślą o tych, którzy chcą pogłębić wiedzę w tym zakresie.

Rozmowa podczas Wielkowiejskiego Targu
z prof. Witoldem Wilczyńskim i dr Moniką Noviello

Janusz Bończak: Panie Profesorze, czym właściwie jest geopolityka?

Prof. Witold Wilczyński: – Geopolityka to naukowa dyscyplina zajmująca się analizą tego, co dzieje się na mapie, jak funkcjonują państwa, jakie mają relacje między sobą i jak sytuacja polityczno-społeczna wpływa na ich pozycję i siłę. To spojrzenie na realne życie ludzi przez pryzmat przestrzeni.
Geoekonomia z kolei skupia się na procesach gospodarczych. Często mówi się, że gospodarka warunkuje politykę i odwrotnie. Te dwie sfery są ze sobą ściśle powiązane.

JB: Jeśli spojrzymy dziś na mapę Europy – co z niej wyczytamy?

Prof. W. Wilczyński: – Po rozpadzie Związku Radzieckiego, a wcześniej Jugosławii i Czechosłowacji, mapa uległa przekształceniu. Przez pewien czas żyliśmy w nadziei na stabilizację. Jednak wojna na Ukrainie uświadomiła nam, że ta stabilność była pozorna. Ukraina jest bogata w zasoby naturalne, ziemie uprawne, przemysł, który odgrywa kluczową rolę geopolityczną. Broni swojej suwerenności przed agresją Rosji, która dąży do utrzymania wpływów w regionie.

JB: Czy można powiedzieć, że mapa Europy jest dziś dynamiczna?

Prof. W. Wilczyński: – Zdecydowanie. Kiedyś podział był klarowny: Zachód rozwinięty i niezależny, Wschód uzależniony od Moskwy. Dziś wiele się zmieniło, choć nadal dostrzegamy napięcia i przesunięcia wpływów. Pracując naukowo, patrzymy na rozmieszczenie ludności, kapitału, produkcji i zasobów, a potem zestawiamy to z mapą polityczną. Kiedy te układy się nie pokrywają, naturalnie dochodzi do napięć i zmian.

JB: A co z przeciętnym obywatelem – czy taka wiedza może mu się przydać?

Prof. W. Wilczyński: – Oczywiście. Po pierwsze, to politycy muszą mieć takie analizy, by móc planować mądrą politykę zagraniczną i gospodarczą. Po drugie, nam zwykłym ludziom daje to możliwość zrozumienia świata. Media często pokazują sprzeczne narracje. Geopolityka pozwala spojrzeć z dystansu i ułożyć fakty w spójną całość.

Dr Monika Noviello: – Właśnie dlatego tak ważna jest edukacja geopolityczna. Na naszym Uniwersytecie powstał nowy kierunek studiów pn. geopolityka. Inspiracją były m.in. wykłady Pana Profesora, który zawsze podkreślał, że sama geografia nie wystarczy. Trzeba rozumieć procesy polityczne, społeczne i kulturowe.

JB: Czyli to wiedza praktyczna. Może się przydać nawet przy planowaniu wakacji, tak aby rozumieć kontekst kraju, do którego się wybieramy.

Dr Monika Noviello: – Zdecydowanie. Wiedza o kulturze, zwyczajach, napięciach społecznych pozwala unikać nieporozumień i podróżować bardziej świadomie.

JB: Panie Profesorze, a jaka mapa była Pana pierwszą fascynacją?

Prof. W. Wilczyński: – Zdecydowanie mapa polityczna. Jako dziecko godzinami przerysowywałem granice państw z atlasu mojego ojca. Interesowało mnie, dlaczego jedne kraje są bogate, a inne nie, mimo podobnych zasobów. To pytanie towarzyszy mi do dziś.

JB: Czy historia Chin dobrze pokazuje znaczenie geoekonomii?

Prof. W. Wilczyński: – Bez wątpienia. Chiny przeszły rewolucję gospodarczą: od biednego, zniszczonego kraju do drugiej potęgi świata. Wprowadzenie reform, własności ziemi, specjalnych stref ekonomicznych, to był skok cywilizacyjny. Shenzhen to symbol tej zmiany. Jeszcze w latach 80., to była mała wieś wojskowa, dziś jest przemysłową metropolią.

JB: Czy lokalne społeczności, jak nasza wielkowiejska, mogą się tym inspirować?

Prof. W. Wilczyński: – W mniejszej skali, tak. Jeśli rolnicy się zrzeszają, tworzą wspólne kanały sprzedaży, budują markę lokalną, to realna alternatywa wobec wielkich korporacji. Współpraca jest kluczem.

JB: Czyli mimo globalnych wyzwań, działania lokalne wciąż mają sens?

Prof. W. Wilczyński: – Zdecydowanie. Pandemia i wojna uświadomiły nam, jak kruche są globalne łańcuchy dostaw. Bezpieczeństwo żywnościowe zaczyna się tu, lokalnie. Lokalne rolnictwo, lokalne rynki, to nie tylko przetrwanie, ale też jakość i tożsamość.

JB: Dziękujemy, Panie Profesorze, Pani Doktor. Ta rozmowa pokazuje, że nawet na lokalnym targu można dotknąć tematów globalnych. A świat, choć wydaje się wielki, to czasem naprawdę zaczyna się od mapy i pytania: gdzie jesteśmy?

Droga do mocarstwowości. Chiński projekt geoekonomiczny
Poniżej syntetyczne opracowanie na podstawie wykładu prof. Witolda Wilczyńskiego (Tekst opublikowano 5 września 2025 r., na stronie www.wielkowiejskitarg.pl).

Historia Chin w XX i XXI wieku to opowieść o jednej z najbardziej spektakularnych przemian gospodarczych w dziejach świata. Od społeczeństwa opartego na rolnictwie i dotkniętego kryzysami, kraj ten stał się globalną potęgą gospodarczą. Jak to się stało?
Po latach chaosu, wojen i rewolucji, kluczowym momentem była decyzja o reformach zapoczątkowanych przez Deng Xiaopinga. Wprowadzenie własności ziemi, otwarcie się na inwestycje zagraniczne, utworzenie specjalnych stref ekonomicznych, to były kroki, które zdefiniowały nowy kierunek.
Chińska geoekonomia, nie polegała jedynie na kopiowaniu modeli zachodnich. To był świadomy, długofalowy projekt państwowy, który łączył centralne planowanie z elementami wolnego rynku. W centrum tej transformacji znalazło się miasto Shenzhen – symbol nowoczesnych Chin. Jeszcze w latach 80., była to wieś wojskowa. Dziś jest to wielomilionowa metropolia technologiczna.
Warto zauważyć, że ta przemiana nie odbywała się bez kosztów. Pojawiły się problemy społeczne, napięcia klasowe, kryzysy ekologiczne. A jednak Chiny konsekwentnie budowały swoją pozycję: rozwijały infrastrukturę, system edukacji, produkcję i eksport. Równolegle prowadziły politykę zagraniczną opartą na długofalowych inwestycjach, jak np. inicjatywa Pasa i Szlaku.
Z perspektywy geoekonomii, Chiny pokazały, że mocarstwowość w XXI wieku to nie tylko siła militarna, ale przede wszystkim siła gospodarcza. Dziś ten model analizowany jest przez wiele państw świata, choć nie zawsze jako wzór, ale na pewno jako punkt odniesienia.

To opracowanie, nie wyczerpuje tematu. Dla zainteresowanych pogłębieniem wiedzy, zapraszam do kontaktu z prof. Witoldem Wilczyńskim, i Polskim Towarzystwem Geopolitycznym, którego wiedza i sposób opowiadania o świecie inspirują do dalszego myślenia.
Tekst, fot: red. Janusz Bończak na podstawie rozmowy i wykładu prof. Wilczyńskiego

Nota redakcyjna
Prof. Witold Wilczyński, odnosząc się do pytania o formę „na Ukrainie”, wyjaśnia:
„Zwrot na Ukrainie jest zgodny ze Słownikiem poprawnej polszczyzny i ja tego zapisu przestrzegam, nie ulegając nowym tendencjom. Forma na Ukrainie jest świadectwem mądrości historycznej zawartej w języku polskim. Wyjątkowo w stosunku do kilku krajów: Ukrainy, Słowacji, Węgier, Białorusi, Litwy i Łotwy używamy przyimka na, Język polski utrwalił w ten sposób wielowiekową wspólnotę polityczną i kulturową, w której te ziemie pozostawały w jednym kręgu. Nie ma sensu teraz, w ferworze pomagania Ukrainie, likwidować tego przywileju i zubażać język. Patriotyzm przejawia się także szacunkiem dla języka”.