Polowanie w okresie lęgowym

Śmierć głodowa to jedna z najbardziej bolesnych śmierci. Człowiek, ta istota, która wyprodukowała bardzo dużo teorii etycznych i uwielbia mówić o wartościach, jest przyczyną niejednej śmierci głodowej.

Na 15 sierpnia, choć to ciągle okres lęgowy, myśliwi postanowili sobie postrzelać. Czy to miało być w Manowcach czy gdzie indziej, trudno jest określić, ponieważ urzędnicy gubią się w gąszczu wyjaśnień. Rzecz w tym, że polowanie musi być odpowiednio zgłoszone, obwieszczone, a tutaj dzieją się rzeczy dziwne, a aktywiści i aktywistki oraz naukowcy i naukowczynie się dziwią. Między innymi Robert Maślak pisze o absurdzie całej sprawy.

Jakby sprawa nie była absurdalna, zwierzętom grozi okrutna śmierć. Polowania od zawsze mnie zadziwiają. Nie potrafię zrozumieć, jak to jest możliwe, że kogoś cieszy zabijanie. Wyjście do lasu i wymierzenie w żyjącą istotę broni. Jak to jest możliwe, że patrzy się na kogoś, widzi, jak biegnie, jak się porusza, widzi jego spojrzenie, czuje jego ciepło, słyszy, jak się odzywa, jak się porusza – i chce zabić.

Jak można czerpać przyjemność z zabijania? Jak myślistwo może być rekreacją dla kogokolwiek? Oczywiście wiem, są ludzie, którzy nie potrafią inaczej – biją swoje dzieci, katują żony – ale w systemie społecznym ludzie robią wszystko, by eliminować tę przemoc. To samo z gwałtem, pobiciem czy szeregiem innych przestępstw. Jest nasza ogromna niezgoda na przemoc wobec człowieka.

Dlaczego zatem zgadzamy się, by zabijać zwierzęta? Jeżeli budzi nasze oburzenie jeden rodzaj przemocy, to dlaczego akceptujemy inny? Kulturowe wzorce podpowiadają, że zwierzę to tylko rzecz, obiekt, to, co można używać. Wielu myśliwych dużo czasu spędza na obserwacji zwierząt, dużo poświęca im czasu, dokarmia je, uczy się ich zwyczajów.

Czy zatem to zaprogramowana ślepota, która nie pozwala zobaczyć tego, co widzą ich oczy? Lęk, przerażenie, cierpienie nie odstrasza? Zapach krwi, konanie nie budzi wyrzutów sumienia? Czy to nadal ślepota kulturowa, zaprogramowanie, by w zwierzęciu widzieć obiekt, czy może czyste, sadystyczne okrucieństwo? Kim są ludzie, dla których zabijanie jest przyjemnością?

Okres lęgowy trwa. Między innymi gołębie grzywacze mają swoje dzieciaki – pisklaki w gniazdach. Sierpień to miesiąc, kiedy w gniazdach kipi od maluchów, które jeszcze nie są samodzielne, jeszcze nie potrafią same o siebie zadbać. Siedzą w gniazdach nieopierzone i czekają na rodziców, którzy nakarmią i zadbają o ich rozwój.

Tymczasem myśliwi postanowili zrobić polowanie, co oznacza jedno: nawet jeżeli rodzice unikną kul, to nie wrócą do swoich dzieci. Przerażone ptaki uciekną, a ich dzieci będą umierać z głodu. Dla paru chwil osobliwej przyjemności, jaką chce sobie zafundować grupka osób, małe, bezbronne ptaki będą umierać. To będzie długa, powolna śmierć w męczarniach. To będzie śmierć głodowa, jedna z najbardziej bolesnych.

To będzie śmierć spowodowana przez człowieka, który nie dostrzega nic oprócz własnych potrzeb. Grupa osób w swoim własnym mniemaniu wykaże się celnością, zdolnością tropienia, „siłą”, „męskością”, a może nawet „człowieczeństwem”. Toksyczna to siła, chore człowieczeństwo, które sięga po zabijanie dla własnej przyjemności, dla chwili rozrywki.

Słabe to i niebezpieczne społeczeństwo, które nie potrafi chronić najbardziej potrzebujących. Trwa VI wielkie wymieranie, bioróżnorodność zanika, kończy się nasz czas bezpiecznego egzystowania na planecie. Ani zwierzęta, ani świat nie przetrzymają dłużej naszego egoizmu.

Bezbronne pisklaki umierają w gniazdach. Niewinne istoty, którym zadajemy śmierć. Czasami myślę, że przykro jest być człowiekiem, dźwigającym taką winę wobec obecnie istniejących i przyszłych pokoleń – bez różnicowania gatunkowego – wszystkich sentientów.

Póki co okres lęgowy trwa. Miejmy nadzieję, że myśliwi nie wejdą do lasu. Zabawić można się na wiele sposobów, gdzie nie ma krwi i cierpienia.
Tekst prof. Joanna Hańderek