Żaba jest… niebieska

– Idziesz przez las. Przed Tobą stary fragment puszczy, jeszcze pierwotnej, jeszcze niezniszczonej, drogą, którą kiedyś jeździli królowie. Wokół kwitną różowe kwiaty. To kokorycz, która łanowo zakwita wczesną wiosną. Gdzieniegdzie pokazują się fiołki i żółte ziarnopłony. Delektujesz się orgią barw wśród prastarych drzew. Zielone pąki buków, grabów i dębów pokazują, że życie znów powraca do lasu.
W uszach rozbrzmiewa muzyka ptaków. Słychać zięby, pierwiosnki, kos wyśpiewuje swoją melodyjną piosenkę. A w leśnym stawie, w czarnej torfowej wodzie harcują żaby – wszak to ich czas, ich gody, czas rodzenia się nowego życia. Brzydkie z wyglądu ropuchy czarują swoimi złotymi oczami i zupełnie się Ciebie nie boją. Siadasz więc oczarowany na brzegu stawu i zachwycasz się tą czarodziejską chwilą. I oto…, gdy delektujesz się w ciszy przyrodą, wyłania się
z wody kolejna żabia główka. Mrugasz w zdumieniu oczami… wszak ta żaba jest… niebieska. Czekasz… Po chwili pojawia się ich całe mnóstwo. Są płochliwe, ale nadal czekasz cierpliwie. I zaczyna się odwieczny taniec żabich istot. Polowanie na samiczki, aby spełnić drzemiącą w każdej istocie potrzebę przedłużenia gatunku.

Istotnie tak!