Z refleksji psychoterapeuty

Gdyby rzeźnie miały szklane ściany każdy byłby wegetarianinem
Paul McCartney

Często zadaję sobie pytanie, co jest nam potrzebne, jakie warunki muszą się zadziać, by rozwój ku zdrowiu psychicznemu był naszym udziałem. Świadomie używam określenia „rozwój”, bo rozumiem zdrowie nie tyle jako aktualnie diagnozowalny stan braku zaburzeń, co jako proces poszerzania świadomości odbywający się przez całe życie i doświadczany subiektywnie jako wewnętrzny dobrostan.
Wypowiadając się na ten temat, opieram się na doświadczeniach z wieloletniej praktyki psychoterapeutycznej, doświadczeniach osobistych i wnioskach z towarzyszącej mojej pracy refleksji o kondycji ludzkiej.

Zdysocjowany świat
Uważam, że jednym z ważnych warunków zdrowia psychicznego jest poczucie wewnętrznej spójności; człowiek nie lubi doświadczać wewnętrznych sprzeczności. By minimalizować napięcie, psychika stosuje tak zwane mechanizmy obronne, których celem jest unikanie świadomej konfrontacji człowieka z niewygodną dla niego treścią. Gdy nie radzimy sobie z jakąś informacją, możemy na przykład zminimalizować jej znaczenie, starać się o niej nie myśleć. Można przechowywać ją oddzieloną od świadomości wysokim murem, szczelną ścianą. Jak w powyższym cytacie, prawda? Czasami życie tego nie ułatwia. Informacje o tym, co dzieje się w tak zwanej produkcji mięsnej, z jakim cierpieniem zwierząt jest ona związana stają się coraz bardziej dostępne. Wystarczy użyć wyobraźni, ściany nawet nie muszą być przeźroczyste. Z drugiej strony łatwość dostępu do produktów mięsnych, estetyka opakowań sprawiają, że nie zauważa się związku między ciałem zwierzęcia a produktem na półce w hipermarkecie. Dysocjacja w zbiorowej świadomości? – taka diagnoza sama się nasuwa. Przytoczę poniżej konkretne przykłady.
Pewne happeningi relacjonowane w mediach społecznościowych byłyby śmieszne, gdyby nie smutna prawda w nich zawarta. Jeden z nich: miejsce akcji – stoisko mięsne w hipermarkecie, kamera spogląda zza lady na klienta, obejmując jednocześnie to, co pod ladą. Widzimy, co robi sprzedawca i co z tego wynika. Otóż kupujący prosi o wędlinę ze stoiska, sprzedający poleca najświeższą i… bierze z kosza pod ladą małą świnkę i wkłada ją do jakoby mielącego podajnika, z którego wysuwają się świeże serdelki. My widzimy, że prosiaczek ma się dobrze odłożony na wygodne legowisko, natomiast mina kupującego, który zna wersję prezentowaną przez sprzedawcę, rozwija się stopniowo od zdziwienia, poprzez niedowierzanie do skrajnego oburzenia i wstrętu. Zabawne?… Kogo widzimy?… Siebie, konsumentów produkcji mięsnej…
Albo inna, podobna w swojej wymowie historia. W pewnym sklepie na stoisku mięsnym, prawdopodobnie w zamyśle dla uatrakcyjnienia wystawianych towarów, wyłożono upieczonego prosiaczka z jabłkiem w ryjku. Rodzice, którzy z dziećmi przychodzili do sklepu, zaczęli zgłaszać gwałtowne protesty, że to jest zbyt drastyczny widok dla ich dzieci. Może dlatego na opakowaniach wyrobów pewnej firmy umieszczono uśmiechnięte zwierzątka, by myślenie przyszłych klientów nie rozwinęło się w związki przyczynowo-skutkowe. Podejrzewam, że redukcji dysonansu poznawczego (stan nieprzyjemnego napięcia psychicznego pojawiający się u danej osoby wtedy, gdy jednocześnie występują dwa elementy poznawcze, które są niezgodne z sobą) służą także pewne zjawiska językowe, pozornie oczywiste: zdrabniamy nazwy części ciała zwierzęcia, które są produktem przeznaczonym do konsumpcji. Wątroba staje się wątróbką, żebra żeberkami, skrzydła skrzydełkami itp., może łatwiej wtedy przełknąć?

W stronę jedności i więzi
Kolejnym istotnym czynnikiem wspierającym zdrowie psychiczne jest doświadczanie więzi. Jego brak oznacza ból alienacji. Więź ma jednak swoją cenę. Tą ceną jest otwarcie serca na inne istoty, a tym samym bywa, że i na ich cierpienie. W przypadku relacji człowiek-człowiek jest to oczywiste i społecznie wspierane. Mniej oczywiste, natomiast logiczne w kontekście rozważań zawartych w tym artykule, jest współodczuwanie także z innymi istotami. Skąd­inąd wielokroć w procesie terapii można zaobserwować, że znacznie łatwiej wrócić do równowagi psychicznej, gdy w obszarze rezyliencji (czyli umiejętności radzenia sobie z przeciwnościami i stawiania czoła wyzwaniom) znajduje się między innymi również poczucie więzi z naturą.
Czym więcej potrafimy kochać, tym większa szansa, że nie będziemy w trudnych etapach życia osamotnieni, że okrutny nieraz świat relacji ludzkich nas nie załamie. Gdy przychodzi do mojego gabinetu psychoterapii pogrążony w smutku człowiek, ale jego oczy rozświetlają się, jeśli rozmowa schodzi na temat kochanego przez niego zwierzęcia albo dotyczy przeżytych kiedyś momentów zachwytu w kontakcie z przyrodą, wiem, że na pewno droga do zdrowia jest łatwiejsza, prostsza, szybsza niż by się poprzednio wydawało. Pamiętam pewną zamkniętą w sobie nastolatkę, z którą nawiązanie kontaktu zaczęło się od opowieści o świecie z jej ulubionego filmu Avatar. Albo starszą kobietę, rozżaloną na rodzinę, która się od niej odwróciła – z depresyjnych ruminacji wyrywało ją wyłącznie zapytanie o koty, którymi się opiekuje. Czy też młody chłopak, któremu dopiero kontakt z wymarzonym psem pozwolił na zapomnienie o własnym kalectwie i wyjście do świata.
Można spotkać się z kontrargumentem oponentów takiej wizji świata: że przecież człowiek od zawsze polował, zabijał zwierzęta, jadł mięso. Czy na pewno tak było? – nie wiem, ale wiadomo, że w kulturach pierwotnych zwierzę, które stawało się pokarmem, było traktowane z szacunkiem. Choćby wysiłek wkładany w jego upolowanie, niebezpieczeństwo, które temu częstokroć towarzyszyło, ograniczona przez naturę i własne możliwości dostępność takiego pokarmu kształtowały inne od współczesnego do niego podejście. Zanim wyruszono na polowanie, plemienny szaman zwracał się do ducha zwierzęcia, przepraszając go za zadanie śmierci i dziękując za oddanie życia dla człowieka. Były tu więc wdzięczność, uważność i współczucie, które są jednymi z kluczowych kompetencji człowieka sprzyjających jego dobrostanowi i tworzących fundament spokoju i szczęścia, a których musimy od nowa uczyć się, wspierać zarówno na poziomie indywidualnym, jak i społecznym ich rozwój. Innej drogi nie ma…
Tekst Michalina Palarz-Prochal,
fot. Karina Kumorek

Prosimy o wsparcie naszej pracy redakcyjnej:

Serdecznie zapraszamy do wykupienia prenumeraty na rok 2020 (100 zł z wysyłką)
https://sklep.istota.info/pl/c/Prenumerata/17

lub wydania cyfrowego (4 zł):
https://sklep.istota.info/pl/p/Dwumiesiecznik-Spoleczno-kulinarny-Istota-12020.-Wydanie-cyfrowe.-Prosze-wybrac-w-dostawie-ODBIOR-OSOBISTY.-1/62

wydania papierowego (8 zł + koszty wysyłki):
https://sklep.istota.info/pl/p/Dwumiesiecznik-spoleczno-kulinarny-Istota-12020.-Wydanie-papierowe./61

Zapraszam do przeczytania książki autorstwa Marka Krydy, pt. „Polska Wikingów”
https://sklep.istota.info/pl/p/Polska-Wikingow.-Marek-Kryda/47

Istotnie tak!