Igrzyska Wolności!

14 września br., w drugim dniu Igrzysk Wolności, jednym z wydarzeń, które przyciągnęły dużą liczbę uczestniczek i uczestników, były warsztaty „Krzyczymy w obronie zwierząt, klimatu i człowieka!”.

Poprowadzili je Jacek Bożek (założyciel i prezes Klubu Gaja), mec. Karolina Kuszlewicz (ekspertka w zakresie prawnej ochrony zwierząt i przyrody) oraz dr Marcin Urbaniak (etyk środowiskowy i edukator na rzecz dobrostanu zwierząt). Warsztatom tym warto poświęcić więcej uwagi, bowiem spotkały się one nie tylko z bardzo pozytywnym odzewem samych uczestników, ale też odbiły się szerokim echem między panelami całych Igrzysk Wolności i poza nimi. Jednym z kluczowych momentów warsztatów była bezpośrednia aktywność wszystkich osób uczestniczących, które – podzielone w trzyosobowe zespoły – miały okazję poznać swój potencjał, kreatywność i moc sprawczą w zakresie troski o naturalne środowisko oraz zwierzęta. Co stanowiło źródło inspiracji dla warsztatów o charakterze motywacyjno-kreatywnym?
Odpowiedzią jest aktualny, szerszy kontekst katastrofy klimatyczno-środowiskowej i towarzyszące jej postawy bezradności, apatii i bezsilności, określanych zbiorczo mianem depresji klimatycznej. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że od dwóch stuleci żyjemy w nowej epoce, zwanej antropocenem, czyli w epoce globalnego oraz destrukcyjnego oddziaływania człowieka na istnienie i funkcjonowanie biosfery w skali planetarnej. Rozpoczęła się ona w XIX wieku w Europie, a konkretniej – jej początek wyznacza pierwsza rewolucja przemysłowa w kulturze Zachodu, której towarzyszą takie wydarzenia, jak: budowa ogniwa galwanicznego przez Alessandra Voltę (1800); powstanie lokomotywy parowej Trevithicka (1804); pierwszego statku parowego (1807) i kolei żelaznej (1825); rozpoczęcie procesów urbanizacji naturalnych ekosystemów oraz wzrost liczby ludności na Ziemi; początek masowej eksploatacji paliw kopalnych, degradacji i zanieczyszczania środowiska naturalnego wraz z emisją gazów cieplarnianych, wylesianiem habitatów pod plantacje itd. Antropocen posiada wymiar głęboko negatywny, gdyż okazuje się być źródłem kryzysu ekologicznego, który przekształcił się już w katastrofę.
W skali lokalnej do symptomów katastrofy zaliczyć trzeba m.in. wysychanie rodzimych rzek (wzmacniane przez skandaliczne kaskadyzacje, sztuczne regulacje i kanalizacje); dramatyczny brak drzew i terenów zielonych w przestrzeni miejskiej; regularny wyzysk zwierząt użytkowych, hodowlanych, łownych czy dzikich (widoczny już na poziomie zaniku entomofauny, jak chociażby pszczół i owadów zapylających). Globalnie spoglądając, klimatyczno-środowiskowa katastrofa najtrafniej wyrażana jest w – sukcesywnie publikowanych przez naukowców – specjalnych raportach Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC). W ostatnim półroczu ukazały się trzy takie analizy:
a) 25 września br. (z okazji szczytu ONZ w Nowym Jorku) miała miejsce premiera raportu specjalnego „o oceanach, lodowcach i kriosferze w zmieniającym się klimacie”. Wnioski to: przyspieszanie zanikania lodu morskiego, lodowców i lądolodów (topnienie lodów tożsame jest ze śmiercią fauny je zamieszkującej); odczuwalny wzrost poziomu mórz; porażająca dewastacja morskich ekosystemów.
b) 8 sierpnia br. na konferencji prasowej naukowcy zaprezentowali raport specjalny „o systemach lądowych, zmianach klimatu, pustynnieniu, degradacji gleb…”. Wnioski są następujące: bieżące globalne ocieplenie powoduje nasilanie się susz, pustynnienie i przyspieszone erozje gleb (źródło zmniejszania się plonów), ale także częstsze występowanie pożarów oraz szybsze topnienie wieloletniej zmarzliny. W związku z powyższym, nasila się problem głodu i konfliktów zbrojnych, a głód, fale upałów oraz susze skłaniają ludność (obszary międzyzwrotnikowe) do migracji klimatyczno-ekonomicznej. Dalszy wzrost temperatur oznacza tylko pogorszenie wszystkich wymienionych sytuacji.
c) 6 kwietnia br. ukazał się raport Międzyrządowej Platformy ds. Bioróżnorodności i Funkcji Ekosystemów (IPBES) pod auspicjami ONZ – pierwsza wielka, specjalistyczna metaanaliza niemal 15 tys. publikacji naukowych, która zajmuje około 1500 stron. Oto wnioski:  trwa szóste wielkie wymieranie. Jest ono antropogeniczne, co znaczy, że przez działalność człowieka może wyginąć nawet milion gatunków. Tracimy nie tylko bogactwo natury, ale też źródła utrzymania i żywności, a zachodzące zmiany w biosferze są tak szybkie, złożone i zaawansowane, że nie zostały jeszcze ostatecznie udokumentowane w artykułach naukowych. Eksperci nie nadążają z ich analizą i opisem – oczywiście chodzi o zmiany będące efektem destrukcyjnej działalności człowieka.

Ponieważ antropocen to epoka frustracji, depresji i niepokoju o przyszłość nas samych i kolejnych pokoleń, z tego względu podczas wrześniowych warsztatów budziliśmy naszą kreatywność oraz poczucie sprawczości – stąd nasz krzyk w obronie planety Ziemia. Pojawiła się wśród uczestników moc zmiany, ekologiczna solidarność, a także energia do działania: od troski o bioróżnorodność i owady zapylające, przez odnawialne źródła energii oraz oszczędność wody i jedzenia, aż po promowanie weganizmu i praktyki „less waste” eliminujące zużycie plastiku.
Bez wątpienia wszyscy doświadczamy kryzysu, a momentami poczucia bezsilności. Tylko rewolucyjna zmiana jest w stanie zatrzymać katastrofę, bowiem – jak twierdzą specjaliści – wciąż nie jest za późno, aby zminimalizować postępującą dewastację. Warunek jest taki, że musimy natychmiast zacząć działać na poziomie indywidualnym, kolektywnym oraz systemowym – lokalnie i globalnie. Pierwszy krok ku ekologicznie świadomemu działaniu stanowi doświadczenie własnej mocy sprawczej. I tego udało nam się dokonać podczas warsztatów!
Tekst dr Marcin Urbaniak, fot. Janusz Bończak

Istotnie tak!