Niezależne dziennikarstwo. Journalism with integrity

Advertisement

Filozofia i żaba

Na drodze siedzi żaba. Duża ropucha. Samica. Droga biegnie przez las. Obok drogi jest rzeka. Ropucha skacze, jak każe jej natura, w stronę rzeki. To sama jej natura nakazuje zmierzać w stronę wody. Takie jest życie ropuchy, ona może tego nie rozumie, nie napisze traktatu ontologicznego o istnieniu świata, ale za to całym swoim ciałem wie, co ma robić. Dotrzeć do wody.

Na drodze leży ciało. Wysuszone zwłoki. To była ropucha. Wielka samica dążąca do swojego celu. Pod jej łapami zmieniło się podłoże. Odwieczny cykl ziemi został dla tej żaby przerwany. Wcześniej inne żaby, całe pokolenia żabich matek i ojców przebywało tę drogę, by dotrzeć do rzeki i się rozmnożyć. Wcześniej wystarczyło skakać po leśnym poszyciu, by dotrzeć do lęgowiska. Tylko, że pewnego dnia człowiek zakochał się w tym miejscu i wybetonował drogę. Asfalt nie jest tak przyjemny dla łap i ciała żaby. Asfalt nie jest dla niej, tylko dla samochodów. A człowiek ominie dziurę w drodze, o żabie już nie będzie myślał.

Istnieje pewna różnica, którą od stuleci opisują filozofowie. To różnica pomiędzy podmiotem, kimś, osobą, a rzeczą. Osobie przysługują prawa, zgodnie z doktryną starożytnych i średniowiecznych myślicieli, kto ma duszę rozumną, kto ma zdolności rozpoznawania dobra i zła, kto ma możliwość poznania i opisania świata ten jest podmiotem. Cała reszta istnień zostaje wykluczona. Żaba nie pozostawia po sobie traktatów filozoficznych dlatego dla innych staje się niewidzialna.

Filozofia wzięła się ze zdziwienia nad światem, tylko w antropocentrycznym skupieniu się na człowieku, długie stulecia nie widziała świata zwierzęcego. W XX wieku wszystko uległo zmianie. Ekoetyka, animal studies, odczarowały nam obraz rzeczywistości w jakiej żyjemy. Albert Schweitzer wyraził to najdobitniej pisząc, że jesteśmy życiem, pośród życia, które chce żyć. W ten sposób filozofia wreszcie zaczęła wypełniać swoje zadanie, zaczęła być prawdziwym zdziwieniem wobec świata.

Cóż bowiem jest bardziej zachwycającego i zadziwiającego jak żaba, która wie, gdzie ma zmierzać. Ciało żaby tak wspaniale przystosowane do świata w którym ewoluowała nie daje się łatwo zauważyć w liściach drzew, które spadły jesienią na leśne drogi. Dlatego żaba skacząca przez las łatwo się ukryje przed drapieżnikiem. Schylając się po żabę, by przenieść ją na drugą stronę drogi, trzeba czujnie przyglądać się liściom. Być może po chwili patrzenia, któryś z nich się ożywi. Żaba jest zachwycającym zadziwieniem nad światem. Trzeba tylko się nad nią pochylić.

Na tym polega uprawianie filozofii. Po to się bada stare i nowe książki, po to rozmawia się z ludźmi, po to studiuje się latami problemy istnienia, istoty, osoby, dobra, zła, wzorców kulturowych, życia samego, żeby potem stanąć na drodze. Tej drodze, która wyrosła pod nogami nieświadomych stanu zagrożenia żabom. Filozofia na tej drodze dopiero zaczyna się dziać.

Na wiosnę żabi świat się budzi, a wraz z nim wielka potrzeba by dotrzeć do wody. Po drodze asfalt jak bariera, samochody jak śmierć, niszczą to, co najpiękniejsze w lesie: samo życie, gęste relacje jakie się rodzą w ekosystemie. Dlatego Gary L. Francione pisze o podmiotowości zwierząt od dawna, stając się swoistym nestorem filozofii wegańskiej. To on napiętnował starą dychotomię człowiek-zwierzę, gdzie człowiek został umieszczony na najwyższym miejscu, a zwierzę zostało sprowadzone do bycia rzeczą. Ale żaba nie jest rzeczą, nie jest przedmiotem. Wie to każdy, kto choć przez chwilę obserwował jej ruchy, jej zachowanie, ciało.

Filozofia rozwija się wraz z drogą przez którą trzeba przenieść żaby. To najważniejsze zadanie, tu-i-teraz samego życia. Na ten moment obudzonego żabiego świata, trzeba się zaangażować. Odpowiedzialność jest tym właśnie odpowiadaniem na wymagania życia, w odpowiedzialności chodzi o to, by dać życiu możliwość jego rozwoju.

Francione zaproponował przestawić rozumienie podmiotowości. Wedle tego wegańskiego filozofa nie jest istotne na ile osoba uczestniczy w życiu instytucjonalnym, na ile ma rozwiniętą świadomość, i na ile jej kognitywne zdolności są rozwinięte. Zresztą często nie wiemy co się dzieje w świecie żaby, co oznacza dla niej sama droga, moment, w którym siedzi na niej. Ważna jest ona sama, skupienie się na niej. Podmiotowość moralna, prawna, to istota żyjąca. I nie trzeba pozostawić po sobie wiekopomnego dzieła, które będą cytować następne generacje. Wystarczy być. Tak jak żaba jest. Siedzi na drodze.

Wedle Paul W. Taylor etyka ma nam wytłumaczyć dlaczego człowiek posiada zobowiązanie nie tylko względem innych ludzi, ale również względem innych zwierząt. Moim zdaniem odpowiedź jest bardzo prosta, wystarczy wejść do lasu, dostrzec, w jaki sposób rozerwaliśmy świat na kawałki. Strzępy terenów zielonych przecięte brutalnie drogami, osiedlami, miastami. Zabetonowany świat, w którym nie ma już miejsca na zwierzęta.

Nasza powinność bierze się z naszego komfortu życia i dostosowania świata w bezwzględnych kategoriach do nas samych. Antropocentryzm to choroba gatunkowizmu, ustanawiająca człowieka w centrum. Jak uczy nas Taylor, każda istota żywa ma swoją wartość wewnętrzną i zasługuje na to, by była traktowana jako cel sam-w-sobie. To bardzo proste, wystarczy przyjrzeć się żabie, tej która kolejny raz próbuje pokonać tę odwieczną drogę.

W Dolinie Będkowskiej panuje spokój. Drzewa szumią tak jak szumiały przed pojawieniem się człowieka. Niepokoi i przeraża tylko ten bolesny ślad antropocentrycznego egoizmu. Człowiek wyasfaltował drogę i jeździ po niej nie spoglądając na tych, których zabija. Uczestnicy świata nie mają już w nim swojego miejsca, ich ciała zostają na drodze. Potem ktoś się oburzy, że tyle „placków” na drodze sprawia nie miłe wrażenie. To ciała żab, sprowadzone do brudu, obiektu niczego niewartego, nadającego się jedynie do usunięcia.

Tymczasem różnica między mną a żabą, nie nadaje jej czy mnie żadnej wartości. Jestem kim jestem, moje istnienie jest ważne dlatego, że jestem. Tak samo żaby. Różnica gatunkowa nie jest aksjologiczną. Pokazał to precyzyjnie Taylor, w rzeczywistości wszystko dzieje się w naszej głowie, to my wartościujemy mówiąc o kimś dobry lub zły, to my postrzegamy nasz gatunek jako niezwykły o super wartościach. Naprawdę jednak nie ma żadnych powodów do uznania wyższości gatunku ludzkiego względem innych gatunków. Fakt, że człowiek różni się od zwierząt innych gatunków nie daje mu żadnych podstaw do wyróżnionego miejsca w świecie. To nasze założenia sprawiają, że inaczej spostrzegamy nasze, a inaczej zwierzęcia, miejsce na ziemi.

Żaba jest wartością samą w sobie, tak samo jak las, woda, jak moja czy twoja osoba. Jestem życiem pośród życia, które chce żyć. To najpewniej można zobaczyć idąc wzdłuż drogi i wypatrując żab do przeniesienia na drugą stronę ich przeznaczenia, do rzeki. Każda uratowana żaba jest wartością samą w sobie. Tak samo jak ważna jest sama uważność. Jestem tu-i-teraz, w Dolinie Będkowskiej, z żabami, dla żab. Na tym właśnie polega etyka, tu właśnie dzieje się filozofia, po to tyle lat badań i uprawiania filozofii. Dostrzeżenie żaby, tej konkretnej, niezwykłej żaby, która ledwie odróżnia się od liścia, na którym znalazła chwilę wytchnienia.

To ten jeden gest. Żaba w mojej dłoni. Delikatne ciało, któremu grozi śmierć, jeżeli tylko nie zaczniemy pracować dla niej i jej przetrwania. To właśnie jest filozofia, ten moment, w którym odkrywa się, że wszystko jest ważne, każdy ma znaczenie i jest wartością samą w sobie. Jesteśmy życiem, dlatego należy zrobić wszystko by ratować to odwieczne koło życia budujące nasz świat. Żaba-las-liście-rzeka-człowiek-uważność-świat. Pośród życia jest tyle jeszcze do zrobienia i uratowania, na tym polega odpowiedzialność, by dostrzec i się zaangażować.
Tekst prof. Joanna Hańderek, fot. archiwum